Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Stuhr

Stuhr

Z dużym opóźnieniem dotarło do mnie to, co zrobił Maciej Stuhr na jakiejś tam gali. I nie chodzi mi o to, czy kogoś uraził czy nie. Chociaż co innego żartować sobie z kolegami przy stoliku, a co innego na jakiejś oficjalnej uroczystości. Słusznie ktoś podał argument, że żarty o World Trade Center przeszłyby na jakimś tzw. roast w USA, ale na gali Oscarów już nie. A tu chyba chodziło o jakiś polski odpowiednik tego. Już nie mówiąc, że żarty o Holokauście tym bardziej by nie przeszły, a myślę, że i sam Stuhr na takiej gali nie odważyłby się żartować ze śmierci Żydów. Bo dostałby międzynarodową burę. Choć żarty i takie są przecież w obiegu, ale - jak wyżej - nie to miejsce, nie ten czas. Najsłabsze było to, że to były żarty na poziomie dziecięcym, jakiegoś Zulu-Gula. Zdaje mi się, że kiedyś odznaczał się ten człowiek większym poczuciem humoru. Tu było to płaskie, słabe. Znalazłem taki "odpowiednik" owego poczucia humoru. Tak też mogłoby wyglądać przemówienie. Prawda?  ...

Ich czworo

Wspaniały spektakl. Stuhr wyśmienity jako aktor, jako reżyser. Tomasz Kot oczywiście bezbłędnie. Jego rys dramatyczny doskonale spełnia się w rolach o lżejszym zabarwieniu. Jego rola gogusia wypadła bezbłędnie. Najsłabiej wypadła Renata Dancewicz. I nie mówię tu o grze ciała. Ale emisja głosu nie była zadowalająca. Natomiast Sonia Bohosiewicz to wspaniały pokaz gry aktorskiej. Nie znałem Izy Kuny, ale zachwyciła mnie w swej roli. Sztuka, oczywiście na wysokim poziomie, mówiąca o sprawach, o jakich mówi wiele sztuk, filmów. To czwarte to dziecko (niestety nie pamiętam, kto je grał). Nikt nie zwraca uwagi na to małe, bezbronne dziecko, które słyszy, widzi, czuje. Głupi, głupi ludzie, jak mówił Stuhr. Powodowani emocjami, zawiściami, wrogością, namiętnościami. Dramat. Po prostu dramat.  Na koniec stwierdziłem, że nie wszyscy chyba zrozumieli sztukę, Gdy jakaś kobieta rzekła "Dobre. Dawno nie byłam na komedii".