Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą przypadki

Podróże

Kolejne podróże. Różne rozmowy. O wszystkim. I dowiedziałem się nieco o szybownictwie. Po pierwsze, mieszkałem bardzo blisko Góry Żar, a nigdy tam nie byłem. Trzeba będzie nadrobić. Dalej, koszt kursu, lotów i egzaminu to koszt nie większy niż pięć tysięcy złotych. Można więc sobie pozwolić na takie wyjątkowe przeżycia. Używany szybowiec z Niemiec można kupić ponoć już za 10 tysięcy złotych. Oczywiście ważne jest, na ile godzin lotu jeszcze pozwoli przed przeglądem, ponieważ to jest kosztowne. Potem, jeśli nie ma się własnego, to wynajęcie szybowca nie jest drogie. Za 2 godziny lotu to koszt (wraz z holem) około 120 złotych? Zaś wynajęcie samolotu silnikowego, jeśli ktoś chce być takim pilotem, to już kilkaset złotych. Różnice duże. Inna pasażerka pracowała kilka lat w arabskich liniach lotniczych. Opowiadała o życiu w krajach arabskich, podróżach. Ktoś inny o perypetiach rodzinnych, swoich studiach. I od razu z takich opowieści w wielu przypadkach można od razu zobaczyć daną osobę, j...

Eks

W każdym związku każda ze stron może postępować w różny sposób. Gorzej, lepiej, czy po prostu inaczej. Nie będę tu wiele pisał o sobie, ponieważ jest tu tego pełno. Łącznie z bardzo osobistymi sprawami. Tym razem o drugiej stronie. Pominę na razie szczegółowe zdarzenia, które pokazywałyby, jak i mi ciężko czasem było z tego powodu, że swoim zachowaniem i słowami sprawiała ludziom ból, odpychała od siebie, wprowadzała okropną atmosferę. To raczej takie podsumowanie motywacji, działań, powodów.  Większość wzięła się u niej z poczucia bycia... sierotą, osamotnioną, opuszczoną. Została skrzywdzona. Kto został skrzywdzony - krzywdzi. Widać było, że bardzo ją boli brak ojca. Właściwie nie sam brak, ale to, że nie utrzymywał z nią kontaktu. Zrozumiałe. Nie zrobiła przecież nic złego w tym kierunku. Bo co złego może zrobić dziecko? Nic. Dziecko chce być kochane. Jak my wszyscy, dorośli. Jako mała i potem dorastająca dziewczynka przecież nie musiała, a raczej nie potrafiła emocjonalnie...

Rodzina

Czasem ścieżki rodzinne okazują swoje nowe oblicza. Okazuje się, że człowiek sprowadza się w miejsce, gdzie już od dziesięcioleci ma rodzinę. Czyżby jakieś prądy tak niosą? Niezwykły przypadek. I nagle w rodzinie ma się ministra, doktora duchownego. Ma się? Najważniejsze, nie gdzie, a z kim. To "kim" to te cechy, które kogoś do czegoś doprowadzają. Doprowadzają? Człowiek sam je zdobywa i dzięki temu jest dobrze z kimś przebywać. Pozostałe więc "przypadłości" (nie przypadkowe) są już tylko pochodną, która w towarzystwie nie mają znaczenia. Znaczenie ma to, co je wytworzyło. Oczywiście, jeśli wynika to z własnej pracy.