Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą reżyser

Roman Polański

Obejrzałem film dokumentalny. Opiszę tylko z grubsza, a moje refleksje zawrę innym razem. "Roman Polański - moje życie". Właściwie to sfilmowana rozmowa Romana Polańskiego z jego przyjacielem. Uzupełniona i zilustrowana fragmentami filmów, archiwaliami z czasu wojny. Rozmowa jakże wstrząsająca, bo szczera. Przejmujące są chwile, gdy reżyser wspominając swoich rodziców z czasów wojny, płacze. Takie chwile z dzieciństwa nigdy nie wychodzą z człowieka. Przypomniałem sobie od razu "Obywatela Kane'a". To przecież film o tym, jak potężny człowiek wspomina z kolei szczęśliwe chwile dzieciństwa, jako czas, który był motorem jego życia. Roman Polański zapłakał przed kamerą, gdy mówił o tym, jak w czasie wojny zobaczył ojca po pewnym czasie rozłąki. Płakał także na wspomnienie chwili, gdy ojciec ze łzami w oczach zakomunikował mu, iż Niemcy zabrali matkę do obozu. Była w tym czasie w ciąży. Została zagazowana i spalona. Opowiadał także okropieństwa wojny, których wspomn...

Filmy historyczne

Nieczęsto są one dobrej jakości. Nie pociągają mnie te pełne efektów. Obejrzałem ostatnio kilka filmów umieszczonych w określonej epoce i na niektóre po prostu szkoda czasu. Był to zupełny przypadek, iż po filmie "Tess", którego akcja toczy się w XIX wiecznej Anglii, trafiłem na trzy filmy, które rozgrywają się także w Anglii, choć w różnych okresach. Jeden to "Lady Jane", o którym już pisałem (film z 1986 roku), zaś dwa pozostałe to "Zabić króla" oraz "Księżna". Ten pierwszy po prostu mnie rozdrażnił. Gniot za duże pieniądze. Nie ma tam nic wartościowego. Zupełnie nic. Oto jak wyrzucić kasę w błoto. Drugi zaś, to także film bez większej wartości. Owszem, wszystko urządzone z pietyzmem, stroje, sceneria, zatrudniono czołowych aktorów. Ale ten film jest o wszystkim i o niczym. Brakuje w nim tej soli. To jakby przegląd życia owej księżnej, ale nie ma tak żadnego akcentu, żadnego punktu zwrotnego, jaki powinien być zawsze w filmie. Obejrzałem go do...

Łukasz Palkowski

Po filmie "Rezerwat" i "Bogowie" będzie realizował film o Dywizjonie 303. Brawo! Oto fragment o jego życiorysie: Dzieciństwo jak i młodość spędził burzliwie, pod sztandarem niechęci do szkoły. Można się łatwo domyślać, że nie skończył żadnej uczelni filmowej. Karierę rozpoczął od handlu komputerami, następnie udzielał się czynnie w działach kreatywnych kilku agencji reklamowych. W roku 2007 powstał „Rezerwat”. Liczne, polskie i zagraniczne nagrody zaowocowały kolaboracją z kilkoma stacjami telewizyjnymi a także romansem z kinem komercyjnym. Romans ten, jak zresztą większość romansów finał miał tragiczny – fatalne recenzje i długa depresja. Na szczęście potem powstało "Bogowie" i mam nadzieję, że będzie Dywizjon 303.

Rozmowa

Nareszcie. Rozmowa z najlepszych chyba obecnie reżyserem w Polsce. Rozmowa o scenariuszach i planach. Było miło, obiecująco. Trzeba zabrać się do pracy. Wkrótce spotkanie. Patrzeć w dal, śmiało. Wszystko się uda, bo zależy przecież od nas :-) Tak w ogóle, to czas od września wrócić do tańczenia (tym razem inna grupa, nie taka senioralna ;-) oraz nauczyć się grać na pianinie :-)  

Telefon

Zdobyłem w końcu prywatny numer telefonu do jednego ze wspanialszych reżyserów polskich. No i teraz. Przymierzam się, jakby tu zadzwonić. Wiem, że mam właściwie tylko kilkanaście (może nawet tylko kilka) sekund, aby po przywitaniu i przedstawieniu się, zainteresować słuchającego. Nigdy nie ma drugiej okazji, aby zrobić dobre, pierwsze wrażenie. No i jak zainteresować kogoś, kogo usiłuje zainteresować mnóstwo osób? Jak zarzucić haczyk, aby to on myślał o tym, jak się spotkać i omówić interesującą kwestię. Raz wysłałem list do jednego z zespołów filmowych i Zanussi zadzwonił. Było to jednak przez list, wysłałem wtedy scenariusz, zaś Zanussi znany jest ze swego chrześcijańskiego, bardzo osobowego podejścia do każdego człowieka. To był szacunek z jego strony dla kogoś, kto usiłuje się przebić. Z tym nie będzie tak łatwo. I nie mam do niego maila. Jest tylko numer telefonu. Hm. Na każdego jest metoda. Trzeba ją tylko odpowiednio dobrać.