Obejrzałem film dokumentalny. Opiszę tylko z grubsza, a moje refleksje zawrę innym razem. "Roman Polański - moje życie". Właściwie to sfilmowana rozmowa Romana Polańskiego z jego przyjacielem. Uzupełniona i zilustrowana fragmentami filmów, archiwaliami z czasu wojny. Rozmowa jakże wstrząsająca, bo szczera. Przejmujące są chwile, gdy reżyser wspominając swoich rodziców z czasów wojny, płacze. Takie chwile z dzieciństwa nigdy nie wychodzą z człowieka. Przypomniałem sobie od razu "Obywatela Kane'a". To przecież film o tym, jak potężny człowiek wspomina z kolei szczęśliwe chwile dzieciństwa, jako czas, który był motorem jego życia. Roman Polański zapłakał przed kamerą, gdy mówił o tym, jak w czasie wojny zobaczył ojca po pewnym czasie rozłąki. Płakał także na wspomnienie chwili, gdy ojciec ze łzami w oczach zakomunikował mu, iż Niemcy zabrali matkę do obozu. Była w tym czasie w ciąży. Została zagazowana i spalona. Opowiadał także okropieństwa wojny, których wspomn...