Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą spacer

Stres

Rzeźby

Do jutra można w Bydgoszczy obejrzeć wystawę dotyczącą twórczości Ferdinanda Lepcke. Niewiele jest tego. Widać, że lubił nagość kobiety (a kto nie lubi?) Jednak wszystkie te rzeźby kobiet na wystawie są bardzo podobne do siebie. Tak samo upięte włosy ma kobieta, takie same biodra, piersi. Niedosyt.  A swoją drogą Bydgoszcz piękna do spacerów.

Wirusy i słońce

Przekazuję fundusze na badania. Dam wszystko temu, kto wynajdzie sposób na wirusy. Te mutujące gnoje osłabią nawet największe zwierzę. Spaceru w taką piękną pogodę nie można się jednak wyrzec. Spokojnej i wesołej niedzieli. Wiosna w rozkwicie! P.S. Dziękuję internautom za fundusze z reklam.

Spacer w Myślęcinku

Wyjeżdżam. Oblodzenie. Zeskrobany z szyb lód. Na pierwszej czarnej ulicy sprawdzam czy jest ślisko. Sprawdzony sposób. Gwałtownie - gdy nie ma samochodów w pobliżu - hamuję na prostej drodze. Samochód zachowuje się normalnie, czyli nie ślisko. Jadę. Komunikat na desce o dysfunkcji układu hamowania. Na szyby pada marznący deszcz. Stare wycieraczki niestety nic nie dają. Lód na szybie. Zatrzymuję się. Komunikat o hamulcach, skoro działają, zwalam na oblodzenie. Zeskrobuję lód i w nadziei, że szyba rozgrzeje się od nadmuchu, ruszam. Niestety jadę jak Grigorij w czołgu. Patrzę przez szczeliny lodu na szybie, jak w T-34 przez wizjer. Widać coś, ale jadę wolniej na wszelki wypadek.  Myślęcinek. Pora po obiedzie. Jestem sam. Spacer zimą. Wiatr powoduje ból głowy. Na osłoniętym terenie przyjemniej. Po 45 minutach wracam. Dobre miejsce do myślenia, jeśli tłum nie przeszkadza. W domu jednak nie można dojść do niektórych wniosków. To koi nerwy i pozwala wyciszyć emocje, spojrzeć racjonalni...

Pająk

Człowiek idzie sobie spokojnie, a tu takie bydle. Ciekawe, jak się zowie..

Zimowa depresja

Grudzień i styczeń. Dwa najgorsze miesiące. Nie zimno, a ciemno. Człowiek nie jest nietoperzem, potrzebuje światła. Podobno najgorszy dzień, gdy wszystko się nie udaje, przypada coś około 21 stycznia. Nic dziwnego. Brak światła działa przygnębiająco. W zimowe miesiące, a szczególnie w grudniu i styczniu należy sobie możliwie dobrze dogodzić. Zdrowo się odżywiać. Zażywać spacerów. Jak ktoś ma partnera, to przytulać się, kochać, ile się da. Podczas przytulania wyzwala się "hormon szczęścia". Duża ilość światła w domu i spacery szczególnie w słoneczne dni. Słodycze od czasu do czasu nie zaszkodzą. Owoce świeże, jak i suszone. Pić dziurawiec, jeśli akurat nie bierze się tabletek hormonalnych. I zahibernować się w tym czasie, jak w czasie snu zimowego. To znaczy, nie podejmować żadnych większych decyzji, jeśli nie musimy. Spokojnie przeczekać do wiosny. Z wiosną wszystko od razu jest piękniejsze, pełne nadziei i radości.

Wieża ciśnień

  Jeden z pierwszych widoków, jakie mi pokazano w Bydgoszczy... Wtedy nie można było tego zwiedzać. Dziś rano przechodząc obok, chciałem zobaczyć godziny otwarcia. Podszedłem do drzwi i w tym samym czasie usłyszałem coś z megafonu. Pierwsza myśl: "pewnie jakaś msza w pobliżu" (no bo kto inny zakłócałby spokój rano, jak nie ksiądz przez megafon). Nie zwróciłem więc uwagi na treść. Ale gdy się powtórzyło, zrozumiałem przekaz: "Wieża jest zamknięta. Wieża jest zamknięta." Czyżby nadgorliwy ochroniarz obserwując obiekt? Może automat i fotokomórka? Przecież nikt by chyba nie pomyślał, że ktoś się fatyguje do muzeum przed 8:00 rano. Zbliżenie się do drzwi skutkuje sygnałem ostrzegawczym. Dobrze, że nie strzelają, ale lepiej uważajcie.

Poza

Poczytałem nieco o Hłasce. Spróbowałem wczuć się w jego język. Czy widziałby świat tak? Niemrawe fale ludzi dobijające do brzegu baru. Sztampowo wymalowane kurwy z łatwo dającym się przewidzieć zachowaniem. Udawacze napięci do granic możliwości, budujący się od środka alkoholem. Aspirantki do dam puszczające dym z papierosów wysoko. Obsługa z przyklejonym uśmiechem, rzygająca na widok klientów. Co bardziej doświadczeni, traktujący z buta wszelkie próby kumplowania się ze strony stawiaczy. Zgrzyt, zawiesina, pustka. I nareszcie, świeże powietrze, normalni ludzie nieśpieszący się w spacerze. P.S. Nie znam takiej sytuacji z autopsji. Używam wyobraźni.