Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą tak

Byłem na "nie"

Jakże często w życiu miałem postawę na "nie". Nie uda się, po co to robić, nie ruszajmy. Jakiż defetyzm, brak optymizmu i wiary. Ile trzeba było, abym to zobaczył "od zewnątrz" i "od wewnątrz". Do tego samospełniające się proroctwa, czyli takie naginanie rzeczywistości, prowokowanie jej, aby tak się stało. Nie jestem jedyny taki. Znam, znałem ludzi wokół mnie, którzy postępują podobnie. Mniejsza o nich, bo to ich sprawa. Natomiast ja zobaczyłem, z czego to się brało. Dokładnie taki sam był/jest mój wujek, który spełniał rolę wzorca męskiego w moim życiu. Nie wychowywałem się z ojcem. Wujek dał mi wiele ciepła i miłości. Pamiętam to doskonale, nawet pewne chwile, gdy miałem 5 lat. I nigdy mu tego nie zapomnę, zawsze będę wdzięczny, zawsze będę go kochał. Nie jego wina także, że taki był. Bez odwagi, bez decyzyjności. O niebo go w tym przeskoczyłem, dlatego, że przebywałem w różnych środowiskach, oderwałem się od domu. On jednak tak po prostu został wychowa...

Tak

Tak - to słowo pozytywne, to słowo miłości. Nie - to słowo negatywne, słowo niechęci lub nawet nienawiści. Gdy ktoś pyta i odpowiadamy "tak", to świat tej osoby się poszerza, otwiera. Gdy słyszy "nie", zawęża się i kurczy. Gdy my słyszymy "tak" lub "nie" reagujemy oczywiście identycznie. Przy urzędniku stanu cywilnego, lub jakiegoś kościoła, gdy zawieramy związek małżeński - najważniejszym słowem jest słowo "TAK". Ono wszystko zmienia. Zmienia rzeczywistość. Albo raczej, potwierdza ją. Tak samo z wszystkimi wyznaniami, oświadczeniami. Są ze słowem "tak" lub ze słowem "nie". Gdy słyszy się "nie", jedno "tak" jest dla drugiej osoby jak lipcowy deszcz. Obyśmy słyszeli "tak" i mówmy "tak".  Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z tym związana. John Lennon opowiadał o tym, jak zakochał się w Yoko Ono. Poszedł na jej wystawę. I tak stała drabina, a u sufitu zwisa...