Chodzi o odbiór sztuki i życia. Niczym nowym są narzekania, że "kiedyś było lepiej". Jednak jak się spojrzy na sztukę... Zacząć należy od tego, że kiedyś przekaz słowny był bardzo rozbudowany. Nie było pisania czy życia obrazkowego. Ludzie sobie śpiewali, opowiadali, ubarwiali życie słowem. Dziś teatr uznaje się za wyższą sztukę i stanowi nobilitację. Czterysta lat temu teatr nie był najwyższą formą sztuki (jak i nie było nią pisanie sztuk teatralnych). Bliżej temu było do cyganerii i kuglarstwa. Ale przecież przedstawiało życie. W bardzo dobrej oprawie, formie. To i ludzie prości to oglądali. Sam Shakespeare reagował na to, co podoba się publiczności, więc wedle dzisiejszych standardów, była wymagająca. Znacznie bardziej niż dzisiaj. Skoro dla ludzi niewykształconych był teatr, dlaczego dzisiaj publika woli cywilizację prostych obrazków i prymitywnych rytmów? Sztuki teatralne były dla ludzi, dziś dla elity? Gdzie nastąpił ten spadek? Przekazy ustne rozbudowywały wyobraźnię,...