Przede mną najtrudniejsza decyzja w życiu. I nie mogę jej podjąć później, kiedyś. Nie ma żadnej pewności, jaki będzie rezultat decyzji. Co zrobić w takiej sytuacji? Kiedyś, gdy spierałem się z przyjacielem o określoną rzecz, siedzieliśmy do 5 nad ranem i nie mogliśmy dojść do porozumienia. Chwalebne było to, że wiedzieliśmy, że musimy dojść do JAKIEGOŚ porozumienia, jakieś rozwiązanie musiało zaistnieć. To jak bywa w małżeństwie. Niby można się rozwieść, ale jeśli nastąpiło jakieś formalne związanie, to trudniej wyjść, opuścić dyskusję. Jesteśmy nieco bardziej "zmuszeni" do podjęcia rozmowy, działań. My wiedzieliśmy, że coś musi nastąpić. Jako, że starły się równorzędne zdania dwóch niezależnych osób i... żadna nie chciała ustąpić (te "artystyczne" zapędy i filozofia), to zaproponowałem rzut monetą. Wybraliśmy opcje i rzuciliśmy. Wyszło na zdanie kumpla. I nie można było tak od razu? Można by się było przynajmniej w nocy wyspać. Jakoś przestało mieć znaczenie dla m...