Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą mieszkanie

Obowiązki

Czy masz obowiązki dorosłego człowieka? Czy jesteś samodzielny? To oznacza pełne wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. Za swoje utrzymanie, to, co od Ciebie zależne. Czy jesteś w stanie podjąć coś, jeśli sobie wyobrazisz, że możesz polegać tylko na sobie? Do jakich rzeczy zminimalizujesz swoje życie, aby być w pełni niezależnie odpowiedzialnym za nie? Jeśli nie stać cię na samochód, podróżujesz autobusem, rowerem, piechotą. Jeśli nie stać cię na srebrną zastawę, używasz sztućców stalowych. Czy jesteś sam w stanie zapewnić sobie wyżywienie, dach nad głową? Samodzielnie? Nieważne jakie warunki. Takie, na jakie cię stać. Teraz, jeśli odpowiedziałeś przecząco, masz nad czym pracować. Jeśli twierdząco, przechodzimy dalej. Czy byłbyś w stanie wziąć na siebie więcej? To druga strona "medalu". Otóż ludzie często mają tyle, na ile się mobilizują (chodzi tu oczywiście nie o posiadania w sensie dóbr, ale o wszelkie relacje, własną rodzinę, choć i później także zasoby materialne). J...

Trzeba było płacić

Właściwie przekopiuję tylko tekst Piotra Ikonowicza. To człowiek walczący o prawa wyrzucanych na bruk, przez bezlitosnych bankierów i właścicieli kamienic. W mojej opinii, takie "hodowanie długu" to właściwie niewolnictwo dokonywane w świetle prawa. Trzeba było płacić Pani Ania wzięła kredyt hipoteczny we frankach w kwocie 250 000 zł. Dziś wraz z odsetkami jest winna bankowi 800 000 zł. Przez cztery lata pani Ania spłacała kredyt, aż zachorowała jej matka. Wtedy musiała przestać pracować, żeby się mamą opiekować. Prosiła o zmniejszenie rat. Bank odmówił. Jesteśmy w siedzibie Pekao SA (włoskie Unicredito). Na dwa dni przed wyznaczonym terminem (już drugim) licytacji mieszkania bank zgodził się przyjąć nas na negocjacje. Pani Ania proponuje spłatę po 2000 zł. miesięcznie. Pani dyrektor żąda 5000 zł. Nie posiada się z oburzenia, że klientka nie spłacała. Nie zostawia na niej suchej nitki. Twierdzi, że płacąc po dwa tysiące nie da się spłacić nawet odsetek a bank najpie...

Mieszkanie

Czasy PRL. Mieszkania budowane były z puli państwowej. Ludzie otrzymywali przydział. Różnie. Ze względu na warunki mieszkaniowe, na złą sytuację materialną, dużą liczbę dzieci. Ale otrzymywali również i wykształcone, dobrze zarabiające pary mające tylko jedno dziecko. Swoje pule miało wojsko, inne sektory. Dzisiaj każdy ma sobie zarobić sam, płacąc jednocześnie podatki. Niby sprawiedliwie, przy założeniu, że podatki są w miarę rozsądne i pieniądze nie są trwonione. Jest jednak jedna, zasadnicza różnica. Banki, kredyty. Większość ludzi, aby mieć swoje mieszkanie, musi wziąć kredyt. Tak na większość swojego zawodowego życia. Po około 25-30 latach zapłaci za to mieszkanie nie 200 tysięcy złotych, a 350 tysięcy złotych. Komu płaci te 150 tysięcy? Ano lichwiarzom, czyli bankom. Przewaga w tej jednej kwestii poprzedniego rozwiązania była taka, że obywatele nie byli obciążeni takimi procentami od pożyczki. W roku 2014 zyski (!) banków w Polsce wyniosły... ponad 14 miliardów złotych. Mało? Og...

W domach

Znacznie lepiej wracać do domu o 5 nad ranem i niż o 23:00. O 5:00 wszystko śpi i jest tak cicho. O 23:00 co widać po domach? Migotanie na szybach. Wszyscy oglądają telewizję. Wyrzućcie telewizory!

Rośliny w mieszkaniu

Nie doceniałem wcześniej roli roślin w mieszkaniu. Jak to facet, potrafię żyć siermiężnie i po spartańsku. Natomiast to kobieta zawsze dba o wystrój mieszkania. O kwiaty, rośliny, dodatki, detale tworzące atmosferę odpowiednią, świeczki, obrazy. Ręka kobieca. No i tak musi być, aby kobieta czuła się dobrze. Rośliny ponadto dają dobry mikroklimat dla zdrowia. Szczególnie zimą, gdy powietrze jest suche. Nastąpiła we mnie istotna zmiana. Poza wielkimi celami, zacząłem dostrzegać te bardzo ważne szczegóły... To one sprawiają, że życie jest piękne i przyjemne.

Własny dom

Mam dużo pracy. W mieszkaniu. I oczywiście za ścianą "człowiek-sąsiad". Napie*dala tak wiertarką, że jak nie przestanie, trzeba będzie wyjść z domu. Wytrzymać nie można. Nawet podłoga drży od wibracji! O nie. Pieprzę kupno mieszkania. Wolę zaciągnąć kredyt i zbudować dom. Przynajmniej spokój i cisza. W takim hałasie ból głowy, podnosi się ciśnienie. Ech. Ciszo, błoga ciszo.  P.S. "Cierpliwości, z czasem trawa zamienia się w mleko" (Waldemar Łysiak)

Dom, nie mieszkanie

No tak. Jeśli ktoś ma finanse na ziemię, albo ziemię, to powinien stawiać dom. Nie kupować mieszkanie. Raz, że jest się u siebie i nie słyszy się hałasu, krzyków to nie cierpi się z powodu sąsiadów. Dwa, koszty zakupu/postawienia wcale nie są większe. Trzy, mieszkanie to jak klatka, dom to jak wybieg. Takie zoologiczne porównanie. Dom - cel do bliskiego zrealizowania.

Życiowe

  Mam kolegę. Nie przyjaciela, bo za mało czasu z nim spędziłem. Choć to chłop z rozumem, ciekawym podejściem i człowiek szczęśliwy z tego, co ma. Żonaty od bardzo wielu lat. Syn już dorosły. Dobrze się z nim rozmawia i o sprawach mało ważnych (ale zawsze z tego wychodzą wspaniałe rzeczy), o pracy, o kobietach, o historii, podróżach. Człowiek, który ma szerokie horyzonty, ponieważ otwiera się na świat. Kiedyś przez rok nie miał pracy. Żona utrzymywała jego i syna. Dziś to on zarabia dużo więcej i na korzyść obydwojga. Mieszkali razem od czasu ciąży i ślubu. Zapytałem go, kiedy osiągnął szczęście i równowagę. Powiedział, że po około 15 latach związku. Są szczęśliwi. Na początku była tragedia, stałe spięcia. Było dno. Ale kiedy jest dno, to człowiek odbija się i idzie do góry. Może do wytrwałości potrzebny był czynnik trzymający ich razem: mieli dziecko i chcieli się nim opiekować, mieszkali razem. Nie było wyjścia. W czterech ścianach trzeba rozwiązać konflikty. Nie ma innego wyjśc...

Okna starego typu

Doceniam okna drewniane pod pewnymi względami. No, może nie tu, gdzie teraz mieszkam, ale w innym mieszkaniu. Otóż fakt, trzeba je uszczelnić czymś, ale posiadają niewątpliwie dwie zalety. Po pierwsze zawsze wchodzi trochę świeżego powietrza i nic nie jest tak szczelnie zabarykadowane ;-)  Po drugie, co ważniejsze, nowe okna nie mają w większości tak podstawowego ogranicznika wychylenia okna. Można otworzyć je minimalnie czy poziomo czy pionowo i założyć blokadę na określoną odległość. W oknach plastikowych są tylko trzy pozycje: rozszczelnione, otwarte, zamknięte.