W każdym związku każda ze stron może postępować w różny sposób. Gorzej, lepiej, czy po prostu inaczej. Nie będę tu wiele pisał o sobie, ponieważ jest tu tego pełno. Łącznie z bardzo osobistymi sprawami. Tym razem o drugiej stronie. Pominę na razie szczegółowe zdarzenia, które pokazywałyby, jak i mi ciężko czasem było z tego powodu, że swoim zachowaniem i słowami sprawiała ludziom ból, odpychała od siebie, wprowadzała okropną atmosferę. To raczej takie podsumowanie motywacji, działań, powodów. Większość wzięła się u niej z poczucia bycia... sierotą, osamotnioną, opuszczoną. Została skrzywdzona. Kto został skrzywdzony - krzywdzi. Widać było, że bardzo ją boli brak ojca. Właściwie nie sam brak, ale to, że nie utrzymywał z nią kontaktu. Zrozumiałe. Nie zrobiła przecież nic złego w tym kierunku. Bo co złego może zrobić dziecko? Nic. Dziecko chce być kochane. Jak my wszyscy, dorośli. Jako mała i potem dorastająca dziewczynka przecież nie musiała, a raczej nie potrafiła emocjonalnie...