Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą pisanie

Chwila

Problem, jaki jest teraz, w przyszłości okaże się, że był tylko chwilą. Józef Konrad Korzeniowski, Joseph Conrad, w młodości (około 20 lat) popadł w długi i chciał popełnić samobójstwo. Jakie szczęście, że tego nie zrobił. Oczywiście, w życiu dalszym bywało, że ciężko chorował, miał kłopoty oraz troski, ale i radości. Spełnił się nie tylko na morzu, ale przecież najbardziej jako pisarz. Zdrowie jest najważniejsze. Ponieważ troski zawsze po jakimś czasie są już tylko przeszłością.

Kaligrafia

Piszę czasem ręcznie listy. Przyznam, że charakter pisma mam niezbyt urzekający. No cóż. Ważniejsze dla mnie było co pisać, a nie, jak pisać. Oczywiście, dla wielu ludzi liczą się tylko pozory i może być ważniejsze, jak coś wygląda, a nie to, co prezentuje. Czytałem i pisałem zanim poszedłem do zerówki. Startowałem w wojewódzkim konkursie ortograficznym. Więc czy wobec tego liczyło się, jaki kształt mają literki przeze mnie kreślone? A jednak przysparzało mi to problemów na studiach, gdy czasem nie potrafiłem odczytać tego, co napisałem. Nie więcej jednakże. Zależało mi jednak, żeby list przeze mnie napisany był nie tylko treściwy i w odpowiedniej formie, ale także na pięknym papierze i zgrabnie nakreślony. I tu problem. Zainteresowałem się kaligrafią. Są kursy, ale można i samemu się uczyć, bo przecież polega to na odpowiednim wyćwiczeniu kształtu liter. Trzeba cierpliwości i czasu. To tak jak z charakterem, emocjami, przyzwyczajeniami. Nie da się tego zmienić ot tak, w miesiąc, pół ...

Pisanie, nie sama refleksja

Piszcie. Piszcie pamiętnik. Wasze refleksje. To co Was boli, Wasze uczucia, odczucia, myśli. To pomaga w refleksji, postępie, kształtowaniu. Łagodzi, rozwija i jest swego rodzaju terapią, wsparciem dla samego siebie. Dlaczego samo przemyślenie określonych emocji, spraw, nie wystarczy? Myślisz o czymś, myślisz, godziny płyną. Potem idziesz spać. Zapominasz. Budzisz się i właściwie możesz ten sam proces powtarzać w nieskończoność. Samo myślenie nic Wam nie da. Pisanie pomaga usystematyzować Wasze przemyślenia, uczucia. Poza tym sam proces pisania wymusza inne reakcje, spojrzenie. Porządkuje. Zarysowuje się poprzez większą ilość zmysłów. Wzrok, ruchy dłoni. Następuje wzmocnienie. Piszcie. O wszystkim co Was boli, co chcielibyście zmienić, poprawić. Choćby do "szuflady", czy raczej obecnie, do folderu "szuflada". Może w przyszłości zrobicie z tego inny użytek.

O blogu

Przyzwyczajenie? Choć czasem słowo "przyzwyczajenie" kojarzy się to negatywnie, z rutyną, to tak na pewno nie jest w tym przypadku. Do pisania zachęciła mnie bliska mi wówczas osoba, twierdząc, że mam coś do powiedzenia i powinienem pisać. Mówiła że sama nie ma, więc nie pisze, co obiektywnie nie było prawdą, a niestety jej brakiem wiary w to, że nikogo nie zainteresują jej myśli i uczucia. Najlepsze nie było to oficjalne, teksty o czymś, którymi się chwaliła, ale to personalne, z uczuciem, notki które publikowała na facebooku. To było prawdziwe. Co do mnie, wówczas sam jeszcze nie uważałem za bardzo, czy kogoś może interesować to, co widzę, czuję. Po jakimś czasie była także krytyka, że to co piszę, jest niestylistyczne i chyba nie czytam tego, co napisałem. Krytyka uzasadniona(choć w formie szorstkiej), ponieważ faktycznie nie czytam i nie przykładam wielkiej staranności do stylu. Liczy się dla mnie treść, choć pewnie w innej formie zyskałoby szersze grono. Odwołuję się je...

Pisanie książki

Jak napisać książkę? Jak to mawiał mój ojciec, za swoim wykładowcą: dupą. Książkę trzeba wysiedzieć przy komputerze (kiedyś przy maszynie). Wszystko nakładem określonego czasu. Proste. Konkretniejsze dane podał mi mój przyjaciel. "Należy stworzyć treść na 10 arkuszy, każdy po 40 tysięcy znaków ze spacjami, czyli około 400 tysięcy znaków ze spacjami. Przyjmując 1800 znaków ze spacjami na stronę, wychodzi jakieś 220 stron Twojej książki. Jeżeli przez trzy miesiące będziesz zbierać materiał, a potem już tylko pisać 2 strony dziennie, to za mniej więcej osiem miesięcy będziesz autorem książki." Tematykę zostawiam czytelnikom/przyszłym autorom książki. Ja zostanę przy pisaniu scenariuszy. Myślenie obrazami, planem filmowym. Opowieść słowem zostawiam tym, którzy potrafią to znacznie lepiej. Jeśli ktoś ma do opowiedzenia ciekawą lub osobistą historię, w której odnajdą się i inni, zachęcam. Nie ma co liczyć na pieniądze, to nie dawne czasy. Ale na satysfakcję, rozwój. Nawet, jeśli...

Książka czy scenariusz?

Książka oprócz pomysłu wymaga bogatszego słownictwa i wirtuozerii pióra, którą nie wszyscy mają. Tak, zdaję sobie sprawę. Choć to także można wyćwiczyć do pewnego rzemiosła. Nie wszyscy dostają Nobla. W scenariuszu jest możliwość pisania innego rodzaju obrazami. Fakt, zostawia się mniej pola dla wyobraźni. Nie mówię tu o detalach (postać, scenografia). Scenariusz jest jednak bardziej bezpośrednim przekazem piszącego. To podany na tacy film dla wprawnego reżysera. Wymaga wyobraźni książkowej, z mniejszą ilością detali. Nie tak liczny zasób słów, lecz niezbędne jest zawarcie treści w skondensowanej objętości. Dialogi muszą być strzałem w sam środek tarczy. Książka czy scenariusz? Scenariusz.

Czas

Pisać, grać na gitarze, filmować. Wydobywać przeszłość rodzinną i ludzką z pamięci osób, ksiąg, ziemi: za pomocą archiwów, techniki, szpadla. Tworzyć słoje drzew, budować z klocków dom. Z nici dni i nocy, słów, gestów, zwykłych przyzwyczajeń, pleść nierozerwalną linę na każde morze lat.