Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą ziarnica

Ziarnica

Kobieta. Wdowa. Z dziećmi. Mąż zmarł na ziarnicę. W wieku 35 lat. Zachorował dwa lata po ślubie. Ona przy nim była, stale. Przy jego boku. Pomagała, wspierała. Silna kobieta. Nigdy pracy się nie bała, odpowiedzialności. Potrafi nawet sama sobie naprawić samochód, rozłożyć go na części i złożyć. Lubi to. Potrafi też gotować. Jak ma się dzieci, wszystko trzeba umieć. Walczyła stale o zdrowie i szczęście rodziny, męża. W szpitalu odmówiono wykonania niezbędnych badań. W konsekwencji nie leczono jej męża. Żona nadal podejrzewała, że jest chory. Poszła do sądu. Sąd przyznał w końcu jej rację i nakazał wykonanie odpowiednich badań. Miała rację. Ale stracono cenny czas, miesiące, przez które można było podjąć leczenie. Wczesne stadium zostało stracone. Do tego wszystkiego, następowały przerzuty. Żona podejrzewała, że do mózgu, choć wszyscy lekarze mówili, że to niemożliwe, że ziarnica nie atakuje mózgu. Ona wiedziała, że coś jest, ponieważ mąż często miał zmienne nastroje. Raz był miły, raz ...