Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą wypadek

Śmierć dziecka

 Co się wydarzyło? Kierowca nie zastosował się do przepisów? Dziecko wbiegło na ulicę? Utonęło?... Mała, niewinna  istota... Zdjęcie z jednego z lubelskich cmentarzy.

Nie ma przypadków

Są oczywiście. Ale nie w działaniach człowieka. Jest zbyt mądry i skomplikowany, aby wiele zostawiać przypadkowi. Działanie lub jego zaniechanie jest świadome lub podświadome. Sporo jest tego podświadomego. Określony wybór, odrzucenie czegoś. Wypadek, choroba, taka praca, a nie inna, symbolika przedmiotów hołubionych lub niszczonych, eksponowanych lub deprecjonowanych. Wiele z tego dzieje się podświadomie. To niezwykle interesujące, jak wiele można wytłumaczyć, długo rozmawiając z jakimś człowiekiem, jak wiele można zobaczyć znając czyjąś przeszłość. Widać to potem w bardzo niepozornych rzeczach, działaniach, motywach, słowach. Z tego owa osoba najczęściej nie zdaje sobie sprawy. Jak się postarać, to człowiek może być otwartą księgą. Czy to przyjmie, czy nie - to już zupełnie inny rozdział opowieści...

Françoise Dorléac

Piękna aktorka, choć zagrała w zaledwie kilku filmach. Starsza siostra Catherine Deneuve. Zagrała u Romana Polańskiego w jego "Matni" (Cul-de-sac). Jej życie trwało bardzo krótko, bo zaledwie 25 lat. Prowadziła samochód, śpiesząc się na lotnisko. Straciła kontrolę nad pojazdem, uderzyła w słup. Auto dachowało i stanęło w płomieniach. Świadkowie widzieli, jak Françoise próbuje wydostać się z płonącego samochodu, jednak nie była w stanie otworzyć drzwi. Straszna śmierć. Nie miała być może nic, czym mogłaby zbić szybę. Domyślam się, że świadkowie nie podeszli do auta ze względu na płomienie. Wniosek dla potomnych, iż warto w samochodzie mieć coś, co w takim przypadku pozwoliłoby na rozbicie samochodowej szyby i ucieczkę oknem. Drugi, iż nie warto śpieszyć się na drodze. Ale, któż podejrzewa, że umrze w takim wypadku? Sam niejednokrotnie śpieszyłem się na jezdni. Staram się tego nie robić. Nie tylko dlatego, że ja mogę zginąć. Ktoś przecież może wbiec na drogę, nie zauważyć pę...

Krzyki kobiety

Ktoś może wyjaśnić jedną rzecz? Jak dzieje się coś niespodziewanego, jakieś niebezpieczeństwo, to kobieta nie działa, tylko krzyczy, piszczy. Jakie jest tego źródło? Samochód zmierza na czołówkę, to mężczyzna działa, próbuje. Kobieta tylko krzyczy. W jaki sposób to może pomóc? Może w jakiś miało, w przeszłości? Na przykład, mężczyzna poszedł na polowanie, a tu skrada się zwierz, albo mężczyźni z wrogiego plemienia. Kobieta jest za słaba fizycznie, aby sobie poradzić. Co robi? Krzykiem próbuje zaalarmować swoich, że grozi jej niebezpieczeństwo. Tak to się wkradło w zachowania, zostało zakodowane w genach, że dzisiaj, mimo że mamy inne czasy, to kobieta krzyczy, gdy coś grozi. Nieważne, że obok siedzi mężczyzna. Nieważne, że to nic nie pomoże. Jest to odruch, niezależny od kobiety. Niestety może to kobiecie utrudnić życie. Wykonują przecież teraz te same prace co mężczyźni, jeżdżą samochodem. I gdy następuje niebezpieczna sytuacja, nie reaguje myślenie. Odzywa się móżdżek, tak jak u każ...

Wypadek

Znajoma miała wypadek. Przy 120 km/h wjechała na pustej drodze w drzewo. O dziwo, nic się jej nie stało. Ruszyła nagle kierownicą, bo coś przebiegło przez jezdnię. No i klops. Nie zauważyła w czas, bo.. w tym czasie spoglądała w telefon. Pisanie sms-ów, sprawdzanie ekranu telefonu. No cóż, większość tak robi. Ja także: patrzenie w nawigację, telefonowanie, pisanie, czytanie. Oby wszystko  było dobrze! Ona zaś kompletnie roztrzaskała auto. Tylko kilka siniaków (nie wiadomo skąd). Ja na pewno uważam na jazdę po deszczu. Gdy wracałam w nocy, mijało mnie kilku jadących ok. 120-130 km/h po śliskiej drodze. Kiedyś też tak jechałem. Skończyłem w kołnierzu ortopedycznym.

Jazda

Na dziś dosyć. Wiozłem trzech pasażerów. Jeden spał. Nagle ostre hamowanie przede mną. Ja również hamulce. Jednak wytrenowanie na poprzednim wypadku i obejrzenie zachowawcze filmików z wypadków uchroniło przed najgorszym. W ułamku sekundy wiedziałem, że nie stanę przed jego zderzakiem. Puściłem hamulec, wyminąłem tył tego przede mną. I tu znowu niespodzianka. Okazało się, dlaczego tak wszyscy nagle stanęli. Żandarmeria wojskowa (kolumna) pruła na sygnale środkiem drogi. Znów musiałem przytulić się w prawo, aby nie spotkać się z nimi czołowo. Dwóch pasażerów nic nie powiedziało. Trzeci obudził się z przerażeniem. Spokój. Zawsze może uratować nas tylko spokój. Potem za Warszawą kolejna niespodzianka. Tym razem... może szkoda opowiadać. Jechałem z jedną osobą. I także powiem, że spokój może uratować. Nawet w najgorszych chwilach. W przeciwnościach i niebezpieczeństwie wychodzi to, ile potrafimy i jak potrafimy szybko i logicznie myśleć. Dzień mnie jednak zmęczył. Zawinąłem się po powroci...

Inscenizacja wyzwolenia Bydgoszczy

Dziś miała odbyć się inscenizacja wyparcia Niemców przez Sowietów i Polaków. Bydgoszcz, ulica Filarecka, przy Parku Dąbrowskiego. Została odwołana, ponieważ - jak usłyszałem - był wypadek na planie. Obszedłem park, zobaczyłem czekających "żołnierzy" i wracałem naokoło do domu. Nic nie wiedziałem o szczegółach wypadku. Informacja pojawiła się na "gazeta.pl". Napisane jest, "Podczas ładowania armaty, która miała być użyta w inscenizacji, nastąpił niekontrolowany wybuch. Jedna osoba ma poparzoną twarz. Druga poważny uraz dłoni. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że ma urwany palec u ręki." Co zaś ja usłyszałem, idąc za jedną z rodzin (para w wielu około 37 lat plus dziecko, lat około 8)? Otóż nie dało się przejść ulicą Dąbrowskiego do parku i ochroniarz zawracał ludzi. Wszystko w porządku. A co ta kobieta zrobiła? Naskoczyła na ochroniarza, że nie powinien na nią krzyczeć (nie krzyczał) i wielce krzyczawszy oburzała się jak to ją traktują. Chr...

Kot a samochód

W zderzeniu z samochodem żaden kot nie ma szans. Są przypadki, gdy zwierzę nagle wyskoczy na jezdnię i nie ma możliwości aby zahamować. Niektórzy piesi czynią podobnie. Nie ma w tym winy kierowcy. Może być taka sytuacja, z jaką się osobiście nie spotkałem (i mam nadzieję, że nie spotkam), a przed którą ostrzegano mnie wiele lat temu na kursie prawa jazdy. Aby - w przypadku większej prędkości, większego ruchu - nie wykonywać nagłych manewrów gdy zwierzę wybiegnie na jezdnię. Niestety w sytuacji niespodziewanego wtargnięcia kota czy psa na ulicę próba nieumiejętnego wyminięcia może skończy się ofiarami w ludziach lub kalectwem. Jak to powiedział instruktor: "albo kotek, albo wy". Może dojść do zderzenia czołowego, poślizgu zakończonego uderzeniem w drzewo czu dachowaniem. Zgubne może być nagłe zahamowanie bez świadomości, kto jedzie za nami. A może to być wielka ciężarówka, która nie tylko, że uderzy w nas, ale może zepchnąć albo na inne auto, albo na inną przeszkodę. Wszystki...