Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą śmierć

Kobieta z walizką

Kobieta w Bydgoszczy Spośród tematów do opisania, zapisałem sobie 12 października temat "Kobieta z walizką". Teraz okazało się, że zmarła w listopadzie. Od lat błąkała się po Bydgoszczy, ciągnąć za sobą walizkę i czasem zagadując kogoś o kilka złotych na bilet. Żadnej podróży nie zamierzała odbyć. Jej podróż odbywała się w jej głowie. Słyszałem różne plotki na jej temat, iż rzekomo udaje, a podjeżdża do domu nowym samochodem. Ona była chora. Po prostu chora. Z początku traktowałem ją jak wszyscy. Mianowicie z lekkim uśmiechem, jako element miejskiego folkloru. Ale potem było mi jej bardzo żal. Żal, ponieważ mało kto się przejmował jej chorobą. Nie wiem, czy ktoś próbował jej pomóc. Zapewne w grę musiało wchodzić ubezwłasnowolnienie i przymusowe leczenie. Czy byłoby skuteczne choć w małym stopniu? Natomiast wykańczała się fizycznie chodząc w zimnie, deszczu. Wyczerpywało to jej fizyczne siły. O tym wszystkim miałem pisać w październiku, gdy jeszcze żyła. Na nic teraz słowa. J...

Kultura strachu.

Politycy celowo grają "Culture of fear". Aby coś uzyskać. Media również. Ludzie są bombardowani informacjami, które prowadzą do depresji, złości, bezsenności. Zbiorowa panika podświadomie żyje już własnym, niekontrolowanym życiem. Straszone są dzieci. Straszenie dorośli, którzy przecież w sferze emocjonalnej czerpią ze swego dzieciństwa. Strach. Nie boi się chyba niczego na Ziemi ten, który jest na łożu śmierci. A może nie? Może obawia się bólu? Wierzący obawia się czasu po śmierci. Choć zawsze ma nadzieję, że potem będzie dobrze. Niewierzący nie ma się czego obawiać. Koniec materii jest końcem formy. Materia przybiera inną formę. Bojaźń rozpadu może dominuje? Czego boisz się Ty? Tak naprawdę, głęboko? Czasem w snach otwierają się zamki obaw. Choć trudno je niekiedy zinterpretować. Rozpad, rozczłonkowanie oznacza uczucie agresji, złości. Ale czym jest strach w śnie? Czego się boisz?

Seikilos Epitaph

   "Kiedy żyjesz, lśnij, daj z siebie wszystko. Nie miej żalu, nie chowaj smutku. Żyjesz tylko krótką chwilę, A czas domaga się należnego." While you live, shine have no grief at all life exists only for a short while and Time demands his due Seikilos Epitaph ( the earliest complete tune ) Greek 200BC Podobno napisane po śmierci żony. Seikilos Epitaph - najwcześniejsza, znana nam, pełna kompozycja. Grecja, ok. 200 p.n.e.

Memento Mori

Paradoksalnie, pamiętanie o tym, iż każdego z nas czeka śmierć, powoduje większą radość z życia, z każdej chwili. I prawidłowe ustawienie priorytetów, być może dla każdego inne. Ale według tego co chce osiągnąć. 

John Lennon

Dziś skończyłby 77 lat. Broń i psychopatyczna postać zgładziła jego osobowość, talent. Przekornie nieco z pozoru, piosenka autorstwa Paula. Ale klip ciekawy, ponieważ na początku widać właśnie poczucie humoru Johna i jego charakter. 

Szczecin

Zmarła moja jedyna ciocia. Truizm: z wiekiem zostaje mi coraz mniej rodziny poza rodzeństwem. Jedynie wujek i mama. Kiedyś to będę ja. Jestem racjonalnym człowiekiem, więc nie uznaję przypadków jako "znaków". Choć nie wątpię, że osoby wierzące zinterpretowałyby zdarzenie religijnie, a nie jako zjawisko meteorologiczne. Pogodę zapowiadali dobrą na Szczecin. Gdy ksiądz odprawiał ceremoniał na cmentarzu, zaczął padać drobny deszcz. Gdy urna została schowana pod ziemią, deszcz przestał padać i cały dzień był później (jak i wcześniej) słoneczny. Biedna ciocia, nie miała łatwego życia i bardzo wiele przeżyła nie tylko w dzieciństwie, ale i późniejszym życiu. Krótkie spotkanie z rodziną i powrót do domu. Nie będę zamieszczał refleksji po pogrzebie. Ale - zabrzmi to tragicznie - myślę, że warto czasem pójść na pogrzeb jakiejś osoby zupełnie obcej, gdzieś w jakimś kościele, kaplicy. To bardzo pomaga w prowadzeniu rzeczywistości. Didaskalia Sam cmentarz należy do jednych za naj...

Lęk

Strach zapukał do drzwi. Zaufanie otworzyło. Na zewnątrz nie było nikogo. - Przysłowie chińskie Nadmieniam, że są to moje refleksje i albo mogą być zgodne z opinią psychologów, filozofów, albo nie. Motto jedynie zapożyczyłem. Więc można się ze mną zgadzać, nie zgadzać. Jak kto woli. Lęk, strach, to bardzo silny motywator działań, czynów. Zaniechanie, wycofanie, także jest czynem. Część lęków jest atawistycznych i ukształtowało się, aby chronić nasze życie, zdrowie. Ich spłonka znajduje się w obszarach dyrygujących mimowolnymi odruchami. Każdy człowiek - zdrowy - posiada w sobie lęk, strach. Właśnie po to, aby chronić życie i zdrowie oraz dążyć do przekazania gatunku, podtrzymania życia. Lęk jest jedną z najsilniejszych przyczyn działań. Ten nabyty bierze się - banalne - z doświadczenia. Bardzo wiele z tego w okresie, gdy nie bardzo jesteśmy świadomi tego, co się wokół nas dzieje. Są to doświadczenia związane z poparzeniem się, ktoś z pogryzieniem przez psa, inny z wodą. Część t...

Dopóki żyjesz

Jeden twój palec może więcej niż barki olbrzymów przeszłości. Najpotężniejszy król, najsilniejszy z Twoich dziadów, najwspanialsza z Twoich zmarłych prababć - oni nic już nie mogą. Małym palcem możesz zrobić więcej.

To co pozostało do kochania

Obraz George'a Elgara Hicksa "Martwy szczygieł", z podtytułem "To, co pozostało do kochania". Artysta malarz nie tylko mógł odzwierciedlić rzeczywistość, uchwycić - jak fotograf - emocję malującą się w oczach i na twarzy, ale mógł ją stworzyć. Pogłębić to, co widział. Widać smutek dziewczynki i żal za utraconym na zawsze stworzeniem, przyjacielem, obiektem podziwu, miłości, troski. Przyjęcie porażki, jaką niesie rzeczywistość w każdej sferze. Pomimo zrozumienia mechanizmów świata, nie zmienia to tęsknoty i żalu za tym, co przeminęło nieuchronnie. Delikatność oczu, drobnych ust, dziecięcych włosów opadających na czoło i ramiona, małe dłonie trzymające ciałko ptasiego przyjaciela. Reszta, jest już w naszym wspólnym doświadczeniu. Strata jest udziałem każdego człowieka. Jej przeżycie także każdej, wrażliwej istoty. 

Françoise Dorléac

Piękna aktorka, choć zagrała w zaledwie kilku filmach. Starsza siostra Catherine Deneuve. Zagrała u Romana Polańskiego w jego "Matni" (Cul-de-sac). Jej życie trwało bardzo krótko, bo zaledwie 25 lat. Prowadziła samochód, śpiesząc się na lotnisko. Straciła kontrolę nad pojazdem, uderzyła w słup. Auto dachowało i stanęło w płomieniach. Świadkowie widzieli, jak Françoise próbuje wydostać się z płonącego samochodu, jednak nie była w stanie otworzyć drzwi. Straszna śmierć. Nie miała być może nic, czym mogłaby zbić szybę. Domyślam się, że świadkowie nie podeszli do auta ze względu na płomienie. Wniosek dla potomnych, iż warto w samochodzie mieć coś, co w takim przypadku pozwoliłoby na rozbicie samochodowej szyby i ucieczkę oknem. Drugi, iż nie warto śpieszyć się na drodze. Ale, któż podejrzewa, że umrze w takim wypadku? Sam niejednokrotnie śpieszyłem się na jezdni. Staram się tego nie robić. Nie tylko dlatego, że ja mogę zginąć. Ktoś przecież może wbiec na drogę, nie zauważyć pę...

Człowiek wg Krąpca

" Człowiek‬ to ktoś, kto myśli, poznaje, kto żyje uczuciami – kocha, gniewa się, pożąda, kto tworzy sztukę i coraz szczelniej otacza się wyrafinowaną techniką, kto ma ciało podobne do innych zwierząt, kto rodzi się i umiera." Ks. M. Krąpiec, KUL, kwiecień 1991 r.: "Ciało puszczone raz, puszcza się cały czas"

Samobójstwo

Mój kolega. Lata go nie widziałem. Żona, dwoje dzieci i przepiękny drewniany dom. Bardzo mi się podobał. Żona powiesiła się w garażu. Gdy mi powiedziano, rzekłem "pewnie jakaś zdrada". Bo co innego mogło w takiej sytuacji pchnąć kobietę do takiego kroku, jakie inne cierpienie? I tak się niestety okazało. On miał inną. Nie doszło do rozwodu. Nie rozstali się. Ona być może nie widziała wyjścia. Kto w bólu je widzi? Został piękny dom. Piękne dzieci w wieku szkolnym. Kobieta miała kilku braci. Już padają słowa, że ktoś w nim "nóż utopi" za to jej samobójstwo. Oby nie. Wystarczy tej śmierci i cierpienia. Ona już nie cierpi. On zapewne tak. Najbardziej zaś teraz dzieci. Bez ojca może jeszcze bardziej.

Płacz

Mój dobry kolega ma kilkoro dzieci. Wspaniały człowiek, żona również. Dzielnie wychowują kilkoro dzieci. Jedno z nich jest nadal bardzo malutkie i przechodziło skomplikowane badanie pod narkozą. Wszystko skończyło się dobrze. Ale po operacji mężczyzna rozpłakał się. Emocje i strach o dziecko były zbyt duże. Mówił o tym swobodnie. I całe szczęście. Czasem niestety pokutuje takie szkodliwe przekonanie, że mężczyzna nie może zapłakać. Jak to mówił Pawlak w "Sami swoi": "Płacz Kaźmirz, bo jeśli mężczyzna płacze, to znaczy, że jest powód". Jeśli chodzi o jego najbliższą rodzinę, o ukochanych, to nie może? Powinien, aby pozwolić sobie na inne emocje. Sam niestety kiedyś byłem pod wpływem takiego stereotypu i nie okazywałem takich emocji w ten sposób. Uznawałem je za słabość i tak się nie zachowywałem. Choć zdarzało mi się oczywiście zapłakać. Pamiętam kilka sytuacji. Na pogrzebie dziadka, który był zawsze dla mnie takim wzorem twardego radzenia sobie z życiem. Miałem wte...

Cmentarze

Kiedyś lubiłem odwiedzać cmentarze. Ba, ze mną odwiedzały je moje partnerki. Filmy o tym robiłem. Miałem duży wpływ na to, że ktoś lubił/poznawał/znajdował interesujące motywy w tym, co pokazywałem. Potrafiłem "zarazić" czymś. Ale też nic dziwnego. Temat śmierci zawsze był obecny w kulturze, sztuce. Całe średniowiecze było oparte na tym. Lęk przed śmiercią jest naturalną rzeczą. Każdy ją w sobie nosi, choć obecna kultura zagłusza to, jest kult młodości, ludzie wolą o tym nie myśleć i sublimować to w rozrywki, etc. Ponadto, tajemnice, czy sztuka, są pociągające. Oswajałem się więc z lękiem nie uciekając, ale wychodząc mu naprzeciw. Jak najczęściej spotykając to, co nieuchronne dla każdego. Im częściej z kimś/czymś przebywasz, tym bardziej staje się to bliskie, powszednie (brzmi to trochę negatywnie, ale taka powszedniość jest wg mnie pozytywna), w końcu ludzie czy rzeczy wokół przebywasz - zaczynasz lubić, akceptować. To były nie tylko cmentarze, ale także fascynacja historią...

Hipokryzja, moda, bezwola i brak wiedzy

Tak, krytykuję to i właściwie śmieję się z tego. Z czego? Z mody i hipokryzji. Na szczęście pośród moich wielu znajomych, tylko kilka osób okazało się tak infantylne. Żadne obrazki i puste gesty niczego nie zmienią. To jakaś choroba, paraliż. Pusta moda, za którą biegną ludzie. Kładą misie, udają płacz, a nazajutrz normalnie wracają do swych zajęć. Nie zauważają ani przyczyn, ani tragedii czy nieszczęść, jakie rozgrywają się bliżej nich. To jak z uspokajaniem swego sumienia, gdy raz na rok wrzuci się gdzieś do puszki i uznaje się siebie za dobroczynną osobę. Lub oddając komuś niepotrzebną nam rzecz, nazywa się to także dobroczynnością. To takie uspokajanie swoich sumień. Nie ma co udawać. Mam swoje życie. Przykro, że ludzie zginęli. Codziennie giną. W wypadkach, z głodu, chorób. Żałobę przechodzę po ludziach, z którymi byłem związany emocjonalnie, myślą. To jest normalne. Żadne "pray for paris" czy zdjątka z flagą nie zmienią rzeczywistości. A o to przecież chodzi. Aby elimi...

Naśladownictwo

Niektóre zwierzęta posiadają niesamowitą, wrodzoną im wskutek ewolucji, umiejętność walki, obrony, ataku. O ile rzucanie się na siebie kogutów czy psów jest nieco chaotyczne, a mające wykrwawić przeciwnika lub dopaść jego gardła, to inne gatunki stały się zwinniejsze w sztuce bycia predatorem. Pomijam tu oceany, gdzie przebiegłością króluje orka, a jej społeczne więzi pozwalają na polowania zaplanowane, wyuczone, w grupie. Na lądzie królują wielkie koty. Te małe też. Ich zwinność, skrytość ataku, precyzyjność oraz szybkość ciosów łapą są imponujące. Człowiek nie potrafi tak walczyć sam z siebie. Musi się tego nauczyć. Obserwował i skodyfikował pewne ruchy w styl tygrysa, jaki funkcjonuje w kung-fu. Nawiasem mówiąc, pewne układy ataku ze stylu tygrysa obecne są i w innych stylach tego systemu. Ćwiczy się sprężystość, siłę, szybkość i niszczycielską siłę rąk człowieka, na wzór łap wielkich kotów. Jest styl żurawia. Może nie każdy widział atakującego żurawia, ale z pewnością wielu natknę...

Zmarli

Z tego co na razie wiemy, oprócz homo sapiens, żałobę po zmarłych bliskich przechodzą także zwierzęta. Nie, nie mówię, aby iść na cmentarz dla zwierząt. Ale zjawisko jest ciekawe. Wiąże się z określonymi strukturami w mózgu, uczuciowością. Kiedyś była "profesja" płaczek, które współodczuwały "na zamówienie" wraz z osobą, która straciła kogoś bliskiego. To także interesujące. Niektórzy wolą w takich chwilach być sami, w obliczu śmierci członka rodziny. Ale "rozłożenie" żalu po czyjejś śmierci wydaje się sensowne. To wzięcie na siebie czyjegoś bólu wobec nieuniknionego, pogodzenia się z przemijaniem.

Małżeństwo

Małżeństwo. Mają czworo dzieci. Do tego czasu było wszystko dobrze między nimi. Przy piątej ciąży lekarze zawinili. Na siłę kazali jej rodzić naturalnie. Mimo, że były problemy przy porodzie. Dziecko urodziło się martwe. Udusiło się pępowiną. Wina lekarzy. W takich chwilach potrzebny jest ojciec dziecka, który wytargałby lekarza za fraki. Niestety po tej tragedii, małżonkowie nie mogą dojść do siebie. Stale się kłócą. Widocznie rany i cierpienie nie mogą znaleźć ujścia. Jak jedno wyciaga rękę, to drugie się odsuwa. Jak to drugie wyciąga rękę, to pierwsze się odsuwa. I tak w kółko. Bolesne przeżycie rozdziela małżonków. Sami sobie nie poradzą, skoro nie udało się przez kilka lat. Potrzeba im profesjonalnej pomocy, kogoś, kto wskaże i wygrzebie ten ból, pomóże przeżyć i pochować go w przeszłości.

Młode życie

I kolejna śmierć młodych ludzi. Jakiś psychopata zastrzelił dwójkę reporterów, w USA. Na wizji, na żywo. Liczył na popularność? Broń palna, śmierć, zabijanie... :-( Nie do pojęcia... On operator, ona dziennikarka. Szkoda... :-(  Ona nazywała się Alison Parker, on Adam Ward. Mieli po dzieścia kilka lat... On 27, ona 24... :-( zdjęcie pochodzi z fb