Przejdź do głównej zawartości

Cmentarze

Kiedyś lubiłem odwiedzać cmentarze. Ba, ze mną odwiedzały je moje partnerki. Filmy o tym robiłem. Miałem duży wpływ na to, że ktoś lubił/poznawał/znajdował interesujące motywy w tym, co pokazywałem. Potrafiłem "zarazić" czymś. Ale też nic dziwnego. Temat śmierci zawsze był obecny w kulturze, sztuce. Całe średniowiecze było oparte na tym. Lęk przed śmiercią jest naturalną rzeczą. Każdy ją w sobie nosi, choć obecna kultura zagłusza to, jest kult młodości, ludzie wolą o tym nie myśleć i sublimować to w rozrywki, etc. Ponadto, tajemnice, czy sztuka, są pociągające. Oswajałem się więc z lękiem nie uciekając, ale wychodząc mu naprzeciw. Jak najczęściej spotykając to, co nieuchronne dla każdego. Im częściej z kimś/czymś przebywasz, tym bardziej staje się to bliskie, powszednie (brzmi to trochę negatywnie, ale taka powszedniość jest wg mnie pozytywna), w końcu ludzie czy rzeczy wokół przebywasz - zaczynasz lubić, akceptować. To były nie tylko cmentarze, ale także fascynacja historią, szczególnie IIWŚ i tym, co się wydarzyło Oczywiście, to także nic niezwykłego. Miliony ludzi to interesuje, bardziej nawet niż mnie.
Gdy byłem jednak niedawno w Berlinie i zajrzałem na wystawę poświęconą Nazizmowi, nie byłem już w stanie swobodnie oglądać zdjęć przedstawiających rozstrzelania, egzekucje, powieszonych ludzi, zwały ciał ludzkich. Zdrową reakcją opuściłem ten przybytek. Nie miałem co się temu przyglądać. To nie była kwestia braku oswojenia się z tym. Doskonale wiem i czuję, to, czego nabrałem przez te wszystkie lata. Wystarczająco się na to napatrzyłem. Świadomość i oswojenie posiadłem. Teraz wolę patrzeć na przyjemniejsze rzeczy. Enough is enough.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Piękno

To chyba jedne z najpiękniejszych zdjęć, jakie widziałem. To prawdopodobnie Ukrainka. Wspaniałe zdjęcia, delikatne, z uczuciem i ciepłem. Wyjątkowej urody kobieta. Nawet moja baba nie była zazdrosna to takie dzieło sztuki.

Dorota Kwiatkowska-Rae

Obejrzałem film "Thais". Film o pokusach, chrześcijaństwie, ascezie, filozofii, pogaństwie i rozpuście. Po raz pierwszy zetknąłem się tam z aktorką, która - poza aktorstwem - tak hojnie prezentowała swoje wdzięki. Okazało się, że to Dorota Kwiatkowska-Rae i dawno temu wyjechała z Polski. Piękna, faktycznie. Chyba obok Marii Probosz, najwspanialsza dama aktu w polskim kinie. Obejrzałem jeszcze dwa filmy z jej udziałem: "Akwarele" oraz "Widziadło". "Thais", mimo ciekawej problematyki i wspaniałych aktorów, jednak nie ujął mnie mocniej. Motyw miłości i jej odmian (od apage po erotyczną) jest tak pulsujący, a nie został dobrze wykorzystany. Pokusa i zwycięstwo Natury nad myślą i ascezą mnicha oraz z kolei zwycięstwo wiary nad seksualnością Thais to motyw, który powinien odżyć w naprawdę dobrej produkcji. Książki - na motywach której powstał film - nie będziemy recenzować. Mógłbym równie dobrze pisać o całej filozofii czy pismach św....