Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą ułomności

Przeszkody

Ludzie są w stanie być ze sobą pomimo różnych przeszkód, ułomności. Nikt nie jest doskonały. Są więc małżeństwa (no, powiedzmy związki, ponieważ nie każdy związek jest w obrączkach), gdzie jedna strona jest bardzo chora, czy dysponuje znaczną ułomnością. To nic nie szkodzi. Ludzie są z sobą na dobre i na złe. Widziałem związek starszych osób. Ona zachorowała na nerwicę. Właściwie nie była w stanie nic robić, nie była w stanie być sobą. Zmarła. On żyje. I widziałem związek, gdy on przez kilka lat nie pracował, niewiele mógł pomóc rodzinie, zapadł się. Ona poniosła ciężar. Są choroby, ułomności. Wiele jest w stanie człowiek ponieść za drugiego człowieka. Właściwie, dla czegoś większego. Oczywiście, nie jesteśmy zbawicielami świata. Nikt nie ma obowiązku poświęcać czasu na tych, którzy wydają nam się "inni", czy źle się z nimi czujemy lub są dla nas za weseli, za smutni. Cokolwiek. I zazwyczaj tak jest, że każdy idzie po bardziej prostej drodze. Ważne, aby jednak nie iść po ...

Dobrze życzę

Dobrze życzę ludziom. Tym, którzy byli  w moim życiu - szczególnie. Dziwiły mnie jednak niezrozumiałe dla mnie komunikaty pewnego typu. Otóż bywało, że jakaś kobieta nie wzbudzała we mnie większych pragnień. Lub coś poszło w inną stronę. I na pewnej stopie nie kontynuowałem znajomości. I od kilku kobiet (nawet nie wiem od ilu), po jakimś czasie dostawałem wiadomość. Różnego rodzaju. Ale z jednym wydźwiękiem: "popatrz, żałuj teraz". Tylko ja wcale nie żałowałem. Przysyłały mi np. po dwóch latach zdjęcie z narzeczonym/mężem. Lub wysyłały zakamuflowane opowieści o utraconych skarbach. Ja rozumiem, że można mieć o sobie wysokie mniemanie. I właściwie czemu nie mieć? Ale wychodziły z założenia, że były tylko jedynymi na świecie i żadnej innej, lepszej nie ma. Nie chodzi o to, że ta czy inna jest lepsza czy gorsza, ładniejsza lub nie. Urok w wielu, zdolności w wielu, ale dogadać się można także z wieloma. Powiadamiały mnie o mężach, dzieciach. Tylko mnie to zupełnie nie obchodziło...

Komunikacja publiczna

Komunikacja publiczna w Bydgoszczy to w porównaniu do innych miast, III świat. Tabor stary, ale nie o to chodzi. Póki jeździ, to w miarę w porządku. Nie ma automatów do sprzedaży biletów. Nie musi być, jeśli kierowca sprzedaje. Kierowca zaś sprzedaje bilety... na zajezdni lub po 19:00 na przystanku! To skąd mam wziąć bilet, jeśli wsiadam z jakiegoś przystanku, blisko którego nie ma kiosku? To ma zachęcać do korzystania z komunikacji publicznej? Porównam to do Lublina. Tam bilet kupisz u każdego kierowcy. Na każdym przystanku. W dodatku w części taboru zamontowane są automaty. Dalej, cena biletu. W Lublinie 2,80 zł. W Bydgoszczy 3,00 zł. No i w Lublinie to bilet 30 minutowy/jednorazowy. Możesz albo przejechać nim całą trasę w jednym autobusie, nawet jeśli jedzie 50 minut. Lub przesiadać się ile chcesz w tych 30 minutach. Od kilku lat są tam autobusy z klimatyzacją. W Bydgoszczy w tym roku był zakupiony pierwszy i było to wielkie święto z tego powodu. Dziwne. Przecież Lublin biedniejszy...