Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą toksyczność

Toksyczni ludzie

Wstawię link do artykułu. To w znakomitej części opisuje osobę, z którą niestety byłem kiedyś w życiu. Znajdziecie więcej we wpisie "Neurotyczka", choć powinien nosić tytuł "Toksyczna kobieta". Jej kłamstwa, chęć kontroli, stawianie się w roli ofiary, brak odpowiedzialności za swoje życie, to właśnie ona, toksyczna osoba. Jeśli artykuł spod linku zniknie, to kopiuję także treść.Odsyłam jednak do linku w pierwszym rzędzie. Warto tam zagl ądać. http://psycholog-pisze.pl/10-cech-toksycznych-ludzi/ Obojętnie czy nazwiemy ich narcyzami, maniakami kontroli, manipulatorami czy wampirami energetycznymi, ludzie, którzy demonstrują toksyczne zachowania mogą obrzydzić nam życie. Tacy ludzie działają na naszą szkodę i mogą niszczyć wszelkie zdrowe relacje. Jakie cechy wykazują? Negatywne nastawienie. Osoby toksyczne potrafią być bardzo oceniający i sarkastyczni, a to wysysa energię z otoczenia. Poza byciem „na nie”, traktują innych jako obiekt plotek, ...

Przedszkolanki

Dzieci Najpierw o dzieciach. Mam okazję pracować z dziećmi. Fantastyczna sprawa, szczególnie przedszkolaki i dzieci z młodszych klas szkoły podstawowej. Świetne, kontaktowe, nieskażone jeszcze technologią komórek, tabletów. Niektóre nieśmiałe, a po czasie ufne. Bardzo inteligentne, mądre, pomysłowe, kreatywne. Niestety taką kreatywność i bliskość - mam wrażenie - zabija potem technologia obrazkowa. Ile dzieci potrafią dobra wnieść w życie. Jaka również różnorodność pomiędzy nimi. Raz była dziewczynka co miała tak długie i gęste rzęsy, iż wyglądały jak doklejone do laleczki. Innym razem z kolei małe dziecko, trzy lata. Podeszło do mnie. Patrzyło mi się długo i szczerze, otwarcie w oczy. Od razu pomyślałem, że ma mądrych i spokojnych rodziców. Bo od tego zależy spokój dziecka i jego ciekawość, otwartość na świat. Uznałem, że śliczna dziewczynka. Brązowe oczy, długie, jasnobrązowe włosy. Okazało się, że się pomyliłem! To niewiele mówiące, patrzące mi głęboko w oczy dziecko, okaza...

Tak zwana toksyczność

Nie nazywam ludzi czy zjawisk im towarzyszących toksycznością. Choć jest to rozpowszechnione. Uznaję to za pewne braki emocjonalne, choć konsekwencje dla wszystkich są przykre. Dla tejże osoby także i dla otoczenia oczywiście też. Jednak ludzie, którzy są tak określani, zabrnęli bardzo mocno, zawiązali supeł tak mocno, że trudno im samemu to rozwiązać. Chodzi o... udawanie, pozę, brak umiejętności przyznania się do czegoś czy wzięcia za coś odpowiedzialność. To ułuda, fasada.  Jak słusznie zauważyła Jill Blakeway, często takie osoby, chcąc wybielić siebie, rozpowszechniają fałszywe informacje o kimś, do kogo żywią urazę (nieważne czy są ku temu powody czy ich nie ma). To także swego rodzaju zemsta, czy zrzucenie z siebie odpowiedzialności, a i właśnie chęć podkoloryzowania, aby przedstawić rzeczywistość bardziej jako czarno-białą, a siebie w tych lżejszych odcieniach. Sam się z tym spotkałem. Kiedyś moja była partnerka długo rozpowszechniała o mnie fałszywe informacje. Ż...

Da się!

Są dwie strony: 1. Nie da się 2. Jakoś się da, poszukajmy innych rozwiązań, innego spojrzenia. Spróbujmy wytrwale. I zanim powie się 1), lepiej najpierw powiedzieć 2), a potem się zobaczy i próbować! Nie, nie jest to łatwe dla kogoś, kto nie był tego nauczony. Inni niech nie oceniają według siebie. To jakby komuś z depresją czy HIV powiedzieć, żeby się nie przejmował i żył tak jak żył wcześniej czy jak inni. Ludzi, którzy stale mówią "nie da się", nie wierzą w sukces, określa się czasem jako "toksycznych". To krzywdząca opinia i wynikająca z braku wiedzy. Zamiast krzywdzić takich ludzi, odsuwać się od nich, należy zrozumieć i spróbować pomóc. Wedle zasady nr 2). Da się, da się każdego zmienić, pokazać inną optykę, aby zobaczył/a, że są inne rozwiązania i można próbować. Wspomóc, ponieważ przy różnych próbach zawsze może się człowiek nieco poobijać (a to czasem boli), ale że wysiłek i bolące ścięgna są częścią treningu. Może sami nie będziecie potrafić...

Rodzina

Rodzicielka dla czworga. Matka dla nikogo. Moja matka skrzywdziła nie tylko mnie. Ma czworo dzieci. Wspólnie z pierwszym dzieckiem znęcała się nad drugim, czyli nade mną. Trzecie dziecko wychowywane było raczej przez rodzeństwo. W ogóle nie zwracała na niego uwagi. Z czwartym dzieckiem (córką) postępowała miksem obojętności i nienawiści. Żadne dziecko nie zostało wychowane przez matkę dobrze. Każde wyszło w świat kulawe. Najstarszy był zawsze hołubiony przez matkę. Został narcyzem. Nie ułożył sobie poprawnych stosunków z żadną kobietą. Pouczając wszystkich innych naokoło, do tej pory nie jest w stanie spojrzeć krytycznie na siebie. I nie spojrzy. Nie jest w stanie także zobaczyć, że jemu również matka uczyniła krzywdę. Gdy skąpiła miłości drugiemu dziecku, nadmiernie z kolei, bezkrytycznie, dawała pierwszemu. Bezkrytyczność pozostała. Przeciągnięcie w którąkolwiek stronę jest szkodliwe. W tą bez braku rozdziału pomiędzy tym co dobre, a co złe - również. Trzeci syn dostał złego najmn...