Wiem, piszę dużo. Ale tak naprawdę bardzo mało w stosunku do tego, co dzieje się w moim życiu. To pisanie pomaga mi w tych procesach jakie przechodzę. Jest to przedłużenie wyrażania moich emocji. Nie mam już problemu, aby mówić o swoich uczuciach. Ale przelewanie tego w tekst, pomaga mi również zamykać pewne rozdziały. To grzebanie się w przeszłości tej najdalszej jest jeszcze konieczne. Rzutuje to i na niedaleką przeszłość, i choć jest ona bardzo ważna, to tylko w pewien sposób jest skutkiem tej dalszej. Tą bliższą także trochę muszę się zająć. Ostatecznie nie ma znaczenia na moje obecne położenie, ale też stanowi część mnie. Przez nią najpierw dotarłem do tego, co najważniejsze. Ostatnio pisałem o sprawiedliwości, racji, poczuciu wysłuchania. Złapałem się bowiem na tym, że to moje poczucie braku sprawiedliwości z dzieciństwa, przekuło się wręcz w dogmatyczne pragnienia posiadania racji i pewnego rodzaju dziwnego poczucia zwycięstwa, czy właśnie sprawiedliwości. To wołanie z dzieciń...