Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą PKP

Dworzec w Bydgoszczy

Dworzec w Bydgoszczy. Postawiono szklany klocek. Ładniej wyglądał dworzec przed komunistyczną przeróbką Majchrzaka w latach 60-tych. No cóż. Stało się. Jak to w Polsce. Ostatecznie mogło być gorzej z wyglądem. Jednak co szwankuje, to funkcjonalność. Jak na wielu dworcach, zbudowanych ostatnio (jak choćby Poznań, gdzie dworzec zbudowano chyba po to, aby zrobić dobrze marketowi, a nie klientom dworca). W Bydgoszczy tragicznie nie jest, ale są niedogodności. Pisano już wcześniej w wielu miejscach, że: a) wejście do poprzedniego dworca było na poziomie ulicy, więc ktoś na wózku czy osoba o kulach nie miała problemu z wejściem. Teraz trzeba przejechać po rampie, albo wejść kilka schodów b) windy są tak ciasne, że zwieźć rower w windzie to duża trudność c) posadzka jest z takiego materiału, że dość łatwo wywinąć orła, choć nie wiem czy to się zdarzyło d) okienek kas biletowych jest za mało lub nie wszystkie są obsadzane i w związku z tym bywają duże kolejki (co widać na zdjęciu). Ta...

PKP i Pendolino

Komentarz właściwie w grafikach.

PKP i obsługa

W radiu - zanim wyszedłem - słyszałem, że na trasie przejazdu pociągu, jakimi miałem jechać, był wypadek. Info na stronie również było. Przyszedłem na dworzec. Pytam się - kupując bilet - czy opóźniony jest nadal. Kasjer mówi, że "ja tam nic nie wiem, nam nic nie mówią". Pysznie. Idę na peron. Jest już 10 minut opóźnienia. Czyli jednak. Nagle z megafonu, ledwo wyraźnie, komunikat, że pociąg stoi wyjątkowo na innym peronie. Ledwo słychać, bo przebudowa dworca i naparzają młotami. Poszedłem. Po drodze mówię kolejarzowi, że ktoś powinien pójść na peron, przejść się i głośno komunikować, bo ludzie nie wiedzą. Stoją tam i czekają. Kolejarz: "no, ktoś powinien". Nie wiem, czy zamierzał sam pójść. Wsiadam do pociągu. Mówię to samo konduktorowi. Ten mówi "no". I też nie wie, czy się tym zajmie. Nie wiem czy ktoś  poszedł.

Polska Kolej Państwowa i opóźnienia

Jazda koleją skraca czas jazdy pociągiem, jak głosił slogan w pewnej komedii. Otóż nie skraca. Wielokrotnie miałem "okazję" się o tym przekonać i zapewne przekonam ponownie. Normą jest opóźnienie. Podróż według rozkładu ma trwać 6,5 godziny. Rzadko kiedy tak jest. Trwa przeważnie 7 godzin. Ja mam szczęście, nie podążam dalej, nie wysiadam na ostatniej stacji. Pociąg jadący od miejscowości nad morzem, do Rzeszowa, jedzie 12 godzin. Pół doby! Jak można przez średniej wielkości kraj jechać pociągiem 12 godzin?! Współczułem współpasażerowi, który był w trakcie takiej podróży. Średnia prędkość to jakieś 50 km/h. Jadąc samochodem z taką prędkością ma się wrażenie, że to przecież nieco szybszy bieg, a nie jazda. Rowerem z górki można rozpędzić się do takiej szybkości. Czy PKP coś robi z takimi opóźnieniami? Nic a nic. Czy w jakiś sposób wynagradza pasażerowi jego stracony, cenny czas? Nie. Tymczasem opóźnienia powinny być karalne. Poza wyjątkami, gdy zdarzy się wypadek, ale to jest...

Prywatność w Polsce

Wkurza mnie zjawisko podglądania tego, co ktoś ma na ekranie telefonu czy komputera. Jeśli w miejscu publicznym korzystasz z laptopa, to wiedz, że prawdopodobnie nastąpi taka sytuacja nastąpi, iż ktoś nie będzie miał nic innego do roboty, jak podglądać twoje prywatne sprawy. Jedziesz pociągiem i ktoś siedzi obok ciebie? Jest duża szansa, że bezczelnie będzie zaglądał ci w ekran. Trzymasz telefon z większym ekranem i wysyłasz sms-a? Bacz, aby nie było tam nic intymnego, pieprznego, czy umieszczony PIN. Jest duża szansa, że sms będzie miał więcej odbiorców. Podglądactwem zajmują się głównie ludzie starsi, obojga płci. Przypadłość częsta starości - brak własnego życia, nuda. Kończy się zazwyczaj siedzeniem w oknie jako podwórkowe Google, wtrącaniem w życie synowej, czy zięcia, albo zaglądaniem w ekran czyjegoś laptopa czy telefonu. Ciekawe, co też on/ona tam pisze... Jedynym chyba wyjściem jest powiedzenie wprost takiemu żurawiowi, aby pozwolił nam zajmować się swoimi prywatnymi sprawami ...