Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą polowanie

Myśliwi

Nie lubię myśliwych z kilku względów. Mogę zrozumieć, że skoro już zachłanny i wygodny Homo Sapiens doprowadził do takiego stanu natury, że pewne gatunki zwierząt nie mają już naturalnych wrogów, to mogą rozmnażać się tak, że wychodzą poza teren "rezerwatu" jaki stworzony im ze skrawków lasów, łąk. Tak jak Indianom w Ameryce. I z takowych względów regulacji dokonują myśliwi. Zabijają taką liczbę zwierząt, które wykraczają ponad przyjęte "normy". Pomijam to, jakie są to normy oraz to, czy zwierzęta nie mają prawa wychodzić, skoro zabrało im się tyle terenów. Skupię się na myśliwych. Otóż regulacja stanu gatunku przez drapieżniki i choroby odbywała się w taki sposób, że eliminowała słabsze jednostki. Biologia. Naturalna selekcja. Słabsze osobniki padały lub były niewystarczająco ostrożne, zbyt wolne wobec predatora. Co robi zaś myśliwy? On nie wypatruje najsłabszego osobnika. Pal licho, że czasem nie byłby w stanie takiego wskazać. On strzela do najdorodniejszych oka...

Rywalizacja, testosteron

Zastanawiano się także dlaczego dwa samce polowały razem, co jest niespotykane wśród lwów. Na ogół to samice zdobywają pożywienie, jednak w Tsavo samce trzymały się razem i pomagały sobie wzajemnie. Ma to mieć związek ze spadkiem poziomu testosteronu u osobników zamieszkujących tamte tereny, na których przypada wyjątkowo duża liczba samic na jednego samca - około 8, podczas gdy w innych stadach liczba ta wynosi zwykle 5 lub 6 samic. W Tsavo samce nie były zmuszone do wzajemnej rywalizacji o względy samic i nie czuły do siebie wrogości. Podczas, gdy jeden samiec miał problem z polowaniem, drugi postanowił mu towarzyszyć i pomagać. Tekst pochodzi z: http://wmrokuhistorii.blogspot.com/2015/09/ludozercy-z-tsavo.html

Polowanie na tygrysa

Polowanie na rysie i wilki

Oto pod linkiem można zobaczyć, jak Prezydent Ignacy Mościcki oraz Hermann Goering polują w Białowieży. Pozwalano na zabijanie pięknych zwierząt w wielkich ilościach. Dziś walczymy o to, aby utrzymać gatunek Rysia przy życiu. Szlag człowieka może trafić, choć było to dawno. Czy nie jest tak, że jak komuś z taką łatwością przychodzi zabijanie zwierząt, to do zabicia człowieka - w pewnych sprzyjających okolicznościach i warunkach - jest niewielki krok? Ten faszystowski bydlak jest chyba tego przykładem. Sukinsyny

Bestia

 Nagły ruch przyciagnął uwagę. Szmer postawił instynkty w najwyższej gotowości. Oto bestia i maszyna do polowania. Zestaw automatycznych celowników w postaci dużych, ciepłych uszek odbiera każdy bit informacji. Noktowizory, które czule w nas patrzą, nie spuszczą celu z linii ataku nawet na chwilę. Długie macki badające drgania powietrza wyrastają z sympatycznego pyszczka i brwi. Oto skore do zabawy ramię potwora rozłożyło paluszki, wysuwając z nich zabójcze pazurki. Ciepłe poduszeczki zaraz coś pacną, przycisną do podłogi i po krótkim badaniu noskiem po prostu skonsumują cenne źródło białka i protein. Ku chwale właściciela, dla obrony domu. Tak, oto bestia, której nikt nie może się oprzeć. Jedyne co potrafimy, to poddać się, oraz z uśmiechem obdarzyć ciepłą dłonią i pieszczotami, które ten mały urwis przyjmie z mruczeniem. Czyż nie ma wielkiej władzy nad człowiekiem?