Moja matka była moim katem. Mój starszy brat był moim katem. Moje życie z nimi było stałym cierpieniem, które potem niestety wpływało na moje całe życie, jak i na życie bliskich mi osób. Do teraz. W końcu nadszedł czas, gdy zdołałem podnieść się z tego wszystkiego. Wiedziałem wiele wcześniej. Ale wiedzieć to jeszcze nic. Trzeba to przeżyć i nareszcie to się wypełniło, a także potrafię o tym mówić. Przyczyną wszystkiego była... matka. Z matką najpierw mamy styczność. To ona ma nas obdarzać ciepłem, miłością. Powinna przynajmniej. Czy mogę ją usprawiedliwiać? Być może sama nie otrzymała tego, co powinna. Choć jej matka, a moja babcia, dała mi poczucie miłości, bezpieczeństwa. Nie znam przyczyn wykraczających poza mój życiorys. Od początku mego dzieciństwa, nie otrzymywałem od matki ciepła, miłości. Nic. Zawsze byłem tym gorszym dla niej, zawsze to mój starszy brat był dla niej jej dzieckiem. Nigdy nie miałem poczucia, że traktuje mnie jako swoje. Zwierzę czuje, a co dopiero dziecko. ...