Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą płacz

W pociągu

Obserwacje Lubię obserwować ludzi. W przedziale zwróciły moją uwagę dwie kobiety. Była i trzecia, młoda dziewczynka. O niej też trochę, ale to raczej tylko jako ciekawostka, znak czasów. Jedna weszła, jakby żywcem przeniesiona ze scenerii serialu "Kariera Nikodema Dyzmy". W wieku około 33 lat. Przepięknie ubrana i wystylizowana, jak z lat 20. XX wieku. Krótkie, falowane blond włosy. Makijaż lżejszy niż 100 lat temu, ale podkreślający walory. Do tego na głowie kapelusz o wąskim rondzie. Płaszcz w kolorze przygaszonej zieleni, a przy kołnierzu futerko. Po zdjęciu okrycia ukazała się w jasnoszarym kostiumie: spodnie i żakiet. Na stopach czarne szpilki, z ostro zakończonym czubem. Torebka duża, granatowa, do tego czarna torba z laptopem. W ręku dwa smartfony. Na lewej dłoni obrączka srebrna, grawerowana. Na prawej złota obrączka ślubna i prawdopodobnie pierścionek zaręczynowy. Cicha, kulturalna, porozumiewała się przez telefon nie ingerując w spokój współpasażerów...

Dziewczyna

Urodziwa, inteligentna. Nieszczęśliwa. Dźwigała wszystko na sobie. Jej rodzice nie zapewnili jej prostej drogi. Sami właściwie byli nieporadni i szukali w niej oparcia. Można przewidzieć, czym kończy się zrzucanie wszystkiego na nieukształtowane dziecko. Nie miała drogowskazu. Dziewczyna ma świadomość wszystkiego. No, prawie wszystkiego. Są pewne obszary, na które reaguje żywiołowo zaprzeczeniem. Znaczy "tam boli", tam jest ciepło, gorąco. Większości jednak nie zataja. Nie przybiera pozy szczęścia i maski. To inni ludzie oczekują, że wszyscy zawsze będą szczęśliwi i zadowoleni. Nie muszą wtedy pomagać, silić się na więcej niż słowo "super". Nie jest częstym wytrwałość i trwanie przy kimś w złych chwilach. Z "na dobre i na złe", nieważne czy w przyjaźni, znajomości, małżeństwie, zostaje "na dobre". Ludzie lgną do uśmiechniętych osób. Puste pojęcie "sukces" ogranicza się nie do człowieka, ale do zmiennej i kapryśnej, chwilowej akceptac...

Ciąża

Tak i facet się wzrusza, jeśli po 5 latach starania o dziecko jego kobieta komunikuje mu radosną nowinę: 

Słowa

Oczywiście, że ściska za serce taki widok i wyznanie. Kiedy kobieta płacze i mówi, że właściwie nigdy nie była kochana, miała partnerów, którzy w ogóle jej nie szanowali, dawny mąż w ogóle się nią nie interesował po ślubie i ważniejszy został alkohol, to co ja mam powiedzieć?

Płacz

Mój dobry kolega ma kilkoro dzieci. Wspaniały człowiek, żona również. Dzielnie wychowują kilkoro dzieci. Jedno z nich jest nadal bardzo malutkie i przechodziło skomplikowane badanie pod narkozą. Wszystko skończyło się dobrze. Ale po operacji mężczyzna rozpłakał się. Emocje i strach o dziecko były zbyt duże. Mówił o tym swobodnie. I całe szczęście. Czasem niestety pokutuje takie szkodliwe przekonanie, że mężczyzna nie może zapłakać. Jak to mówił Pawlak w "Sami swoi": "Płacz Kaźmirz, bo jeśli mężczyzna płacze, to znaczy, że jest powód". Jeśli chodzi o jego najbliższą rodzinę, o ukochanych, to nie może? Powinien, aby pozwolić sobie na inne emocje. Sam niestety kiedyś byłem pod wpływem takiego stereotypu i nie okazywałem takich emocji w ten sposób. Uznawałem je za słabość i tak się nie zachowywałem. Choć zdarzało mi się oczywiście zapłakać. Pamiętam kilka sytuacji. Na pogrzebie dziadka, który był zawsze dla mnie takim wzorem twardego radzenia sobie z życiem. Miałem wte...

Fundacja

Mama, która weszła na przejście z wózkiem. W wózek uderzył samochód. Dziecko wypadło na jezdnię, uderzając główką. Stało się niepełnosprawne wielowymiarowo. Mama założyła fundację i zbiera środki na przedszkole dla takich dzieci. Stara się pomóc i wesprzeć inne kobiety, które znalazły się w sytuacji posiadania tak głęboko upośledzonych dzieci. Kiedy niezbyt ubogi mężczyzna podarował na ten cel 100 złotych, kobieta rozpłakała się, nie mogła mówić. Widać, jak wielką wrażliwość posiadała ta kobieta i jak bardzo starała się pomóc innym, niosąc swoje cierpienie. Są takie nieszczęścia, jakie nam nawet do głowy nie przychodzą, a ludzie niosą je na barkach...

Głaskanie

Głaskanie uspokaja. Szczególnie głaskanego. Czy to zwierzę, czy człowieka. Słuchałem wyznania kobiety, która straciła dziecko po porodzie. Opowiadała o tym, jak położne potrafiły uspokoić ją przed samym porodem, owym głaskaniem. I słowami także. Patrząc szczególnie na ssaki widać, jak wszystkie wykorzystują kończyny, język do bliskości, głaskania, uspokojenia, bliskość fizyczną do ukojenia. Nie szczędźcie najbliższych osobom: kobietom, mężczyznom, dzieciom, owego głaskania i przytulenia. To rozładowuje stres, podnosi więc odporność, przedłuża życie. Kobieta straciła dziecko. Zbyt wcześnie się urodziło i z wagą 0,5 kg nie przeżyło. Płakała, wyniosła światu swoją rozpacz. Jej mężczyzna nie płakał. Zachował tę kulturową twardość i nie uzewnętrznił straty. Opowiadała, że przez to, nosił żałobę dłużej. Nie potrafił się pogodzić z tym przez dłuższy czas, dłużej doznawał stanów przygnębienia.

Neurony lustrzane

Neurony lustrzane zostały niedawno "odkryte". Pozwalają one na odczytywaniu emocji drugiej osoby, jakie przecież widać na twarzy. Pozwalają je odczytywać i naśladować. Czyli współ-czuć. Wiąże się z tym także kwestia empatii. Oczywiście jest kwestia genów, ale i kwestia wychowania. Otóż kobiety mają tych neuronów więcej. Być może wiąże się to z tym, iż zajmują się noworodkiem i "muszą" odczytywać ich emocje, wszelkie najdrobniejsze symptomy, które wyrażać będą niepokój, chorobę, rozwój, brak rozwoju. Wszystko. Dziecko zanim nauczy się mówić i posługiwać pojęciami, wyraża wszystko mową ciała. Potem, jako dorośli, także tym się posługujemy. Wybieramy często partnerów na podstawie tego, co widzimy w ich oczach. I nie jest to poetyckie wyrażenie. Widzimy wrażliwość, ciekawość, zaufanie, badawczość. Wracając jednak do neuronów lustrzanych, to jakby mężczyznę porównać do kobiety, to można powiedzieć, że facet ma ok. 20% tego, co ma kobieta. Stosunek 20:100. Stąd kobiety p...

Depresja

Dotyka ludzi wrażliwych. Pomijam kwestie fizjologiczne, uwarunkowania ze strony niedoboru jakiegoś hormonu, ponieważ nie jestem lekarzem. Natomiast depresja to bardzo poważna sprawa. I zniekształca niesamowicie rzeczywistość. Widzenie otoczenia, spojrzenie na siebie. Chęci, zdolności, ich niewykorzystanie. Wpływa na całego człowieka, jego samopoczucie, czas wolny, pracę, wydolność fizyczną. Trudno samej osobie wydostać się z tego zaklętego kręgu. Osowiałość, płacz, brak motywacji, wiary we własnej zdolności. Co powinny zrobić osoby postronne? Uzbroić się w cierpliwość i chęć pomocy człowiekowi. Nie ma co pocieszać, czy mówić, aby ktoś wziął się w garść. Gdyby to było takie łatwe dla tej osoby, zrobiłaby to. Nie skupię się także tutaj na środkach farmokologicznych i psychoterapii, która pomaga wyjść z depresji. A właśnie na pomocy otoczenia. Osoba dotknięta depresją potrzebuje większego podkreślania jej zalet. Ponieważ często są to osoby inteligentne, wrażliwe, utalentowane. Tylko nie ...

Smutek, złość

Skala emocji, uczuć, stanów, wrażeń człowieka jest ogromna. I nie ma po co udawać, że zawsze czujemy się uśmiechnięci, szczęśliwi, spokojni, weseli. Byłoby to dziwne i wręcz nienaturalne. Odczuwamy smutek, rozczarowanie, rozgoryczenie, złość, wściekłość. Także i to należy wyrazić. Lepiej w słowach, podniesionym głosie, płaczu. Niźli w agresji innego rodzaju. Ale to nie wstyd się przyznać, że możemy być smutni, rozgoryczeni czy źli i wściekli. To część ludzkiego "ja". Także i Ty.

Koty

Może to jest powód, że ludzie tak bardzo lubią koty? Mają wielkie oczy jak u małych dzieci i ich miauczenie brzmi jak płacz małego dziecka. Instynkt może każe nam się nimi opiekować, przytulać, głaskać.

O pamięci

Fałszujemy swoje wspomnienia. W większości nieświadomie. Po pierwsze z naszej niedoskonałości, a po drugie, czasem wyciągamy takie wspomnienia, które akurat utwierdzają w nas określone tezy. Czyli jednym razem wyciągamy złe rzeczy, innym dobre. Na ten sam temat. W zależności do czego dążymy (świadomie, lub podświadomie). Jesteśmy tym, co pamiętamy. Bywa, że pamięć na usługach cierpienia robi straszne spustoszenie. Wystarczy wtedy zacząć od drobnostek, od codziennych przyjemności i pamiętania takowych z wczoraj, przedwczoraj. Zamienić złe na dobre. Jak i te z dalszej przeszłości. Są jednak przypadki odtwarzania stałego tych złych przeżyć i w konsekwencji dążenia do tego samego, złego celu. Krzywdząc siebie i innych. Jest jednak coś, co pomaga wyjść z tego. To mowa. To wyrażenie swojego cierpienia. Należy używać słów, aby wyrazić swoją traumę, swoje cierpienie. Ponieważ to blokuje inne uczucia, nie pozwala wyzwolić się uczuciom pozytywnym, nie pozwala mówić o rzeczach dobrych, blokuje t...