Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą woda

Żagle

Białych żagli nie widać, ale... jest szmaragdowa toń! ;-)  

Moja też tak mówiła

Blue

To mój pierwszy dom. Przez kilka lat. Bardzo podoba mi się kolor niebieski, błękity i tak malowano kiedyś domy. Dziwi mnie właściwie, dlaczego nie praktykuje się tego teraz. I nie chodzi o rzekomy walor użytkowy (podobno miało odstraszać owady, które nie lgną do zimnego koloru niebieskiego, kojarzącego się z wodą lub niebem), ale o estetykę. To piękny kolor, a dziś widać tylko biel, żółć, brązy, ciemne odcienie czerwieni. Ja stawiam na błękit. W starożytnej Krecie na niebiesko malowano grobowce, ale nie jesteśmy na Krecie i mamy inną symbolikę. W angielskim jest "I'm feeling blue" - jako "jestem smutny". W języku polskim, naszej kulturze, nie ma takich konotacji. Politycy często zakładają niebieskie koszule, ponieważ dodają one powagi, uroku. Także, nie-biesko niech będzie.

Młoda dziewczyna

Miała 18 lat. Prawdopodobnie utonęła w jeziorze. Lepiej zawsze iść z kimś. Szkoda życia, a utonięcie może się trafić najlepszym.  Miała na imię Klaudia.   zdjęcie z fb polska the time

Miedź

Polecam każdemu gotowanie wody w czajniku z miedzi. Szybko się gotuje, długo utrzymuje ciepło i jest zdrowe. Miedź działa bakteriobójczo. No i poza tym przedmioty miedziane są bardzo piękne :-)

Woda

Pewnie już to publikowałem, ale nie zaszkodzi mistrza powtórzyć. Nauczanie to powtarzanie.

Woda

Bądź jak woda. Nie ma nic bardziej miękkiego niż woda. Spróbuj ścisnąć ją w dłoni. Wymknie ci się z rąk. Woda przybiera dowolny kształt. Bądź jak woda, reaguj. Siła wody jest potężna. Miękka, bez kształtu, bez koloru, bez zapachu, bez smaku - źródło życia. Żywioł.

Woda i trzcina

Bruce Lee, śladem dawniejszych filozofów, powiadał, że należy być jak woda. Woda dopasowuje się do dowolnego kształtu. Woda napędza młyny. Posiada moc niszczycielską, ale i życiodajną. Płyń, dostosuj się do przeciwnika, nie w sensie uległości i grania na jego zasadach. Lecz w tym, by unikać nadmiernego wysiłku, a pokonać przeciwnika jego twardym uporem. Nie jesteś w stanie ścisnąć wody w pięści. Umknie ci. W końcu się zmęczysz.  Wichura powala ogromne drzewa. Nie łamie jednak mniejszej i słabszej trzciny. To nie słabość. To elastyczność. Może ugniesz się na chwilę, by powstać i trwać tam, gdzie nie ma już tego, co ci zagrażało.

Łańcuszki szczęścia

Wszyscy mówią o Ice Bucket Challenge, to i ja pieprznę coś bez sensu. A może z sensem. Jak to wielu zauważa, ta akcja to po prostu tzw. łańcuszek św. Antoniego. Sens akcji znika, jest tylko przekaz o laniu na siebie wody. Podobno spora część zebranych pieniędzy idzie na obsługę organizatorów fundacji. I zwraca się uwagę, że można wpłacić bez oblewania się wodą. Mamy taki challenge w każdy Poniedziałek Wielkanocny i co z tego. Natomiast takie łańcuszki - jak mówią mądrzejsi ode mnie - to swego rodzaju przesądy dla osób podatnych na manipulacje. Wykonujesz coś w stylu takiego łańcuszka? To znaczy, że jesteś osobą podatną na manipulację, jesteś słaby i podążasz za innymi, nie za sobą. Powodzenia więc w życiu. Przyda ci się.

Krzysztof

Czasem coś mi go przypomni. Paradoksalnie, gdy jestem szczęśliwszy, doceniając to co mam. Człowiek idzie do przodu, cieszy się z życia, kolekcjonuje wspomnienia prowadząc życie, ciesząc się z rzeczy małych i dużych. Ale to życie przestałoby istnieć 27 lat temu, gdyby nie on. Mój brat cioteczny. Uratował mi życie. Najcenniejsze co mam. Dzięki niemu mam to co mam. Nie dopłynąłbym do brzegu. Wypłynąłem w morze za daleko, a nie pływałem już długi czas. Poczułem, że mogę pójść pod wodę. Zawołałem go. Usłyszał. Przyciągnął mnie na brzeg. I co? Jak mogę mu się odwdzięczyć? Nie mogę. On sam nie żyje. Dawno temu popełnił samobójstwo.Nigdy nie miałem okazji zrobić coś dla niego poza "dziękuję". Może on niczego więcej nie oczekiwał. Na pewno nie oczekiwał. Ale może gdyby odezwał się do mnie w tych okropnych myślach... Dziękuję Krzysztofie i pamiętam.

Morze

Miniony weekend nad morze, następny również. Nie zabierałem drzewa do lasu i się opłaciło. Każdy weekend można przyjemnie spędzić nad morzem. Po drodze Malbork. Podczas posiłku podszedł kot. Dziwne. Wokół pełno restauracji, a kot był wyliniały, biedny, wychudzony. Jakby nikt go nie karmił. Do tego miał koci katar. Tylko ja się z nim podzieliłem dorszem. Pół na pół, aby było sprawiedliwie. Biedny kotek... Nie rozumiem skąd popularność tych wszystkich melex taxi. Ludziom się 20 minut nie chce przejść. Co za lenistwo, nieroby. Zrozumiem matkę z dzieckiem, starszą osobę. Ale pozostali odbierają sobie dawkę zdrowia, spacer w nadmorskim lesie.  Piasek. Jakaś kobieta (matka), leżąca obok mnie, skarżyła się pozostałym członkom rodziny, że nienawidzi piasku. I wody. Najpierw piasku, a potem wody. Współczucie dla męża, bo tak zrzędliwej baby to dawno nie słyszałem. A była całkiem młoda. Jakby to powiedział mój kolega, "pewnie z braku seksu, niektóre robią się zrzędliw...

Rowerem po plaży

Jeździliście rowerem po plaży, brzegiem morza? Ja jeszcze nie. Czas to nadrobić! Najbliższy weekend, upalny, piękny. Nie mówię o jeżdżeniu w dzień, skwar, gdy można rozjechać dzieci, kobiety i starców. Ale wieczorem lub rankiem, gdy plaża wyludniona. Woda wkręca się w szprychy, opony przecinają mokry piasek. Początkiem sierpnia jest ostatnim dzwonkiem na ciepłą przejażdżkę. Beach biking ;-)  Snop światła po kruszynach bursztynu i to świeże, pachnące powietrze :-)

Piotr i Paweł

Sieć sklepów "Piotr i Paweł" określa się jako sklepy z wysokiej jakości żywnością. Kiedyś korzystałem, ale nie odróżniwszy jakości ich produktów od produktów w innych sklepach, a płacąc więcej, zrezygnowałem. Sklep dla bogatych - taka opinia (jak mówiło się, że Biedronka to sklep dla biednych). Postanowiłem ponownie odwiedzić ich przybytek (w Bydgoszczy). Wybrałem się w bardzo deszczowy dzień. I to już okazało się porażką. Mam jedną radę dla snobów w Bydgoszczy: jeśli wybieracie się samochodem po zakupy do "Piotra i Pawła", zabierajcie gumowe obuwie (gumofilce, kalosze, gumiaki - jak zwał tak zwał). Parking pod sklepem jest tak fatalnie wyprofilowany, że po wyjściu z auta człowiek zastanawia się, jak przekroczyć ów wielki rów wodny. Mimo, że dysponuję dość dobrym stawem skokowym, oceniłem, że skacząc z miejsca nie dam rady przeskoczyć tego akwenu. Pozostało więc przedzieranie się na piętach przez wodę szerokości około 3 metrów i głębokości około 20 cm. Zmagali się ...