Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą pochwały

Krótki poradnik o wychowywaniu dzieci

Czyli czym skorupka za młodu...

Nie krytykuję bliskich

Rozumiem. Kiedyś dużo krytykowałem. Oceniałem. Dopóki sam nie pojąłem, że... właściwie jestem taki sam. To znaczy i ja mam jakieś powody działań, ja coś zrobię nieodpowiednio (ze zmęczenia, z czegoś innego). Nie staram się wynosić nad innych, a ich rozumieć. Akceptuję takich, jakimi są. Nie szukam ideałów. To moje szukanie ideałów było tylko przykrywką. Do tego, żeby podświadomie odrzucać ludzi i brnąć w samotność. Ot, potężna katastrofa, jaką obciążyli mnie rodzice. Dlatego ludziom czasem nie podobało się, jak ich widzę, ponieważ bywało, że wydawało im się, że mam ich za gorszych. Źle się z tym czuli niektórzy, to oczywiste. Oczywiście mam kilku świetnych przyjaciół, znajomych, ale jeśli ktoś w życiu czegoś nie zaznał i czuł się mniej pewnie, to mógł odczuwać "dyskomfort" (delikatnie powiedziane) w mojej bliskości. Była krytyka zamiast pochwał. Jakże złe zachowanie. To dostałem kiedyś i to mechanicznie dawałem. Dziś wolę widzieć zalety kogoś, cieszyć się z czyjejś obecności...

Pięścią w stół

Kiedyś potrafiłem walnąć pięścią w stół, trzasnąć drzwiami. I było to zdrowsze. Choć też długo się wstrzymywałem, zanim wybuchłem. Dziś nie wstrzymuję. Jak ktoś mnie wkurzy - mówię to. Jak mi się coś podoba - mówię to. Pochwalę pozytywnie. Powiem to co mi się nie podoba. Dlatego wybuchać nie ma potrzeby. Ale jeśli trzeba walnąć pięścią w stół - drży podłoga. Cała sztuka - wiedzieć kiedy użyć określonych dróg i środków. Nauka na całe życie.