Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą wichrowe wzgórza

Anglia i jej słowo

Gdy była szkoła średnia, zawitał William Shakespeare, Robert Herrick, John Donne. Potem trwali, studia to William szczególnie. Następnie w ręce przypadkiem wpadły "Wichrowe wzgórza". Leżało na szafie, w starym domu. To była tam jedyna książka. Doszedł i teraz Thomas Hardy. Angielska literatura przemawia do mnie w wyjątkowy sposób. Urzeka mnie opis Anglii jaką była i jaką jest w prostocie i pięknie rudzika, pachnącej przyrody, określonych konwenansów i bezpośredniości. Bliskie mi także ze względu na misterne doświadczenie. Znam świtanie angielskie, gdy chłodne świtem powietrze skraplało mgły i błyszczało w słońcu. Lubiłem to fotografować. To jedne z najwspanialszych chwil, jakie zapadły mi w pamięć: angielskie, letnie poranki.

Tess

Są takie rzeczy, które jakoś odkładamy na później. Taki przypadek, inne wybory, albo coś odciąga naszą uwagę. Właściwie może jedynym z dzieł (w ogóle wszystkich filmów, a nie tylko z tych wybitnych) Polańskiego, jakiego nie obejrzałem jeszcze i ze 20 lat temu, był film "Tess". Obejrzałem go dopiero teraz. Od razu przyjemnie uderzony klimatem "Wichrowych wzgórz", "Barry Lyndona". Ale subtelniej, inaczej. Książki nie czytałem, i nie ma teraz możliwości, abym jej nie przeczytał. Historia tak opowiedziana, że trudno się oderwać choćby na minutę. Nastassja Kinski wspaniale spełniła się w roli Tess. Zdjęcia fantastyczne, plastyczne. Film przepiękny, dojmujący. Więcej pisał nie będę, niech każdy zobaczy. Rzadko zachwyca mnie coś aż w taki sposób.  Doczytałem także kilka faktów około filmu. Książkę Polańskiemu wręczyła Sharon Tate, żona, tuż przed jego wyjazdem do Europy. Widziała się w roli głównej. To był ostatni moment, kiedy Polański widział żonę żywą. Pot...

Bez wątpienia

A to bez wątpienia, jedne z ważniejszych dla mnie emocjonalnie utworów muzycznych. Z wielu powodów. Myślę, że każdy ma pewne obrazki w głowie, zapachy, symbole, dźwięki, które przenoszą w odrębny świat. Zatrzymany czas, oddalenie, unoszące się nad światem ciało. Kiedyś miałem bardzo realne sny o lataniu. Ponoć każdy śnił o tym. Azaliż prawda to? Nie wiem. Ale śniłem o tym tak realnie, że to było tak proste. Potrzeba było do tego bardzo mocnej koncentracji i powoli moje ciało unosiło się nad powierzchnią i mogłem siłą woli (!) poruszać się nie dotykając ziemi. Było to tak silne wrażenie (a sny te miałem wielokrotnie), że po przebudzeniu byłem pewien, że potrafię latać. W półśnie właściwie układałem się w pozycji na brzuchu i gotów do wzniesienia się w powietrze... uświadamiałem sobie, że ja już nie śnię, że się obudziłem. A może nie trzeba sobie było tego uświadamiać? Tylko uwierzyć w swoją... moc? W swoje możliwości. Nie budzić się w świecie takim, jaki nam został pokazany? Ale wyśnić...

Wichrowe wzgórza

Wichrowe wzgórza to opowieść o wytrwałości. Sam tytuł towarzyszył mi od szkoły średniej dzięki Kate Bush. Piosenka głęboko uderza we wspomnienia wieku młodzieńczego. Kojarzy się z ulubionymi audycjami radiowymi nocą, rozmyślaniami. Potem przeczytałem książkę. Filmu żadnego chyba nie widziałem, nie przypominam sobie. Może czas wyjść na wzgórza. Jakkolwiek. Przecież i tak wiatr nocą nie widzi, kogo smaga zimnem...