Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Opera Nova

Bydgoszcz, 1990 rok

Halka

Nie napiszę wiele o Halce. Kto chce, niech uda się do bydgoskiej opery i zazna gry aktorskiej, śpiewu, atmosfery muzyki i scenografii. Nie zrobiła na mnie opera tak wielkiego wrażenia, jak wcześniejsze doświadczenia, ale niewątpliwie pewne partie są warte każdej chwili, bo zostają do końca życia. Moją uwagę przykuła Darina Gapitch, śpiewająca rolę Zofii. Przepiękny sopran, jak sprawdziłem po spektaklu, z Ukrainy. Oczywiście poniższy fragment (aria Jontka) najbardziej solą w deszczu wrażeń. "Szumią jodły na gór szczycie, Szumią sobie w dal! I młodemu smutne życie, Gdy ma w sercu żal... Z innych ludzi do nikogo, Jeno do ciebie, niebogo! Oj, Halino, oj, jedyna Dziewczyno moja! Dziewczyno moja!" Ale i słynny mazurek. Wielu na pewno rozpozna.   

Dworzec w Bydgoszczy

Dworzec w Bydgoszczy. Postawiono szklany klocek. Ładniej wyglądał dworzec przed komunistyczną przeróbką Majchrzaka w latach 60-tych. No cóż. Stało się. Jak to w Polsce. Ostatecznie mogło być gorzej z wyglądem. Jednak co szwankuje, to funkcjonalność. Jak na wielu dworcach, zbudowanych ostatnio (jak choćby Poznań, gdzie dworzec zbudowano chyba po to, aby zrobić dobrze marketowi, a nie klientom dworca). W Bydgoszczy tragicznie nie jest, ale są niedogodności. Pisano już wcześniej w wielu miejscach, że: a) wejście do poprzedniego dworca było na poziomie ulicy, więc ktoś na wózku czy osoba o kulach nie miała problemu z wejściem. Teraz trzeba przejechać po rampie, albo wejść kilka schodów b) windy są tak ciasne, że zwieźć rower w windzie to duża trudność c) posadzka jest z takiego materiału, że dość łatwo wywinąć orła, choć nie wiem czy to się zdarzyło d) okienek kas biletowych jest za mało lub nie wszystkie są obsadzane i w związku z tym bywają duże kolejki (co widać na zdjęciu). Ta...

Bydgoszcz

Zdjęcia pochodzą z profilu "Bydgoszcz - Okruchy Przeszłości". Według opisu, zostały wykonane ponoć w 1999 roku. Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy odwiedziłem Bydgoszcz. Chyba dopiero rok później. Ale nie byłem przy Rynku od tej strony, nie pamiętam takiej zieleni jaka istniała pomiędzy rynkiem a mostem. Właściwie szkoda, że jej nie ma. Rozumiem ideę, iż odbudowano narożną kamienicę, ale wciąż bardziej podoba mi się to, co jest na zdjęciu, niż to co obecnie. A już druga kamienica Sowy, która nijak nie ma związku z przeszłością, zabudowująca zupełnie wejście na rynek i czyniąca z tego wąskie gardło zasłaniające rynek - to porażka i skandal, iż władze miasta na to pozwoliły. Skoro jednak urzędnicy urzędu miasta stołują się u Sowy... Tą drugą kamienicą zniszczono przestrzeń. Jest ciasno, ciemno, a idąc od mostu, nie ma pozytywnego efektu drogi na rynek. Z rynku był także dobry widok na kamienice przy Focha. Dodatkowo, brzydkie klimatyzatory na dachu wpływają negatywnie na wize...

Opera

Bydgoska opera mnie zachwyca. Mówię o repertuarze, samym budynku, poziomie, klimacie. Właściwie tak się wciągnąłem, że podążam na większość przedstawień. Jest tego sporo i jest co oglądać, słuchać. Poza samymi przedstawieniami, uwielbiam tę atmosferę. Lubię chodzić w garniturach (choć nie znoszę krawatów), a nade wszystko kobiety w wieczorowych kreacjach wyglądają przepięknie. Udało mi się już zachęcić nie tylko osoby bliższe, ale i dalsze, aby nie ograniczały się tylko do życia domowego. Opera Nova zaprasza! Przede mną "Sen nocy letniej", "Madame Butterfly", "Cyganeria", "Cyrulik Sewilski" oraz "Carmen".

Ich czworo

Wspaniały spektakl. Stuhr wyśmienity jako aktor, jako reżyser. Tomasz Kot oczywiście bezbłędnie. Jego rys dramatyczny doskonale spełnia się w rolach o lżejszym zabarwieniu. Jego rola gogusia wypadła bezbłędnie. Najsłabiej wypadła Renata Dancewicz. I nie mówię tu o grze ciała. Ale emisja głosu nie była zadowalająca. Natomiast Sonia Bohosiewicz to wspaniały pokaz gry aktorskiej. Nie znałem Izy Kuny, ale zachwyciła mnie w swej roli. Sztuka, oczywiście na wysokim poziomie, mówiąca o sprawach, o jakich mówi wiele sztuk, filmów. To czwarte to dziecko (niestety nie pamiętam, kto je grał). Nikt nie zwraca uwagi na to małe, bezbronne dziecko, które słyszy, widzi, czuje. Głupi, głupi ludzie, jak mówił Stuhr. Powodowani emocjami, zawiściami, wrogością, namiętnościami. Dramat. Po prostu dramat.  Na koniec stwierdziłem, że nie wszyscy chyba zrozumieli sztukę, Gdy jakaś kobieta rzekła "Dobre. Dawno nie byłam na komedii".

Ich czworo

8 grudnia Opera Nova godz. 17.30 i 20.30 Spektakl w reżyserii Jerzego Stuhra Obsada: m.in. Jerzy Stuhr, Sonia Bohosiewicz, Tomasz Kot, Renata Dancewicz, Iza Kuna

Eliza i Higgins

"My Fair Lady" wystawiane w Operze Nova w Bydgoszczy zachwyca. Nie miałem właściwie nigdy okazji obejrzeć filmu z Audrey Hepburn, ani nie wpadł mi w ręce "Pigmalion", abym go przeczytał. Nic nie szkodzi. Opera jest właściwym miejscem na zapoznanie się z czymś tak niezwykłym. Pominę tu peany na cześć orkiestry, reżyserii oraz oczywiście wykonawców, na czele z głównymi bohaterami. Wypadli jak największe gwiazdy. Skupię się bardziej na wymowie spektaklu, która tak chwyciła widzów za serce. Główny motyw to oczywiście miłość pomiędzy profesorem Higginsem, a Elizą. Miłość, która jest dla nich rzeczą raczej skrytą, a przynajmniej dla niego. Jakże często kochamy to, co jest blisko nas, nie do końca zdając sobie z tego sprawy czy nie umiejąc tego wyrazić. Nie zauważamy nie tylko tego, że ktoś obdarza uczuciem nas, ale i tego, jak bardzo kogoś kochamy. Dotyczy szczególnie mężczyzn. Z libretto na podstawie "Pigmaliona" widać wyraźnie, że nie jest to pr...