Dzisiaj zmarła wspaniała istota. Nie pamiętam i pewnie nigdy nie spotkam tak kochanego i mądrego kota. Potrafiła być przy człowieku i - takie przeświadczenie - rozumieć co się do niej mówi. Być w chwili nie tylko radości, ale i smutku. Bezwarunkowo. Tak mała istota potrafiła dać człowiekowi więcej uczucia niż większość ludzi. Skrzywdzona przez człowieka (pułapka u sąsiada obcięła jej pół łapy), kochała mocniej niż wielu potrafi kochać. Żyła 14 i 1/2 lat. Pokonał ją rak. Bardzo mi smutno.