Kto nie oglądał filmu "Obywate Kane", uznanego za najlepszy film wszech czasów, niech nie ma pretensji, że zdradzam zakończenie filmu. Można przestać tu czytać. . . . . Już? To piszę dalej. Jest genialne, z powodów jakie rozumie większość widzów (jeśli po prostu odniesie to do swego życia i zrozumie wagę pewnych zdarzeń). Na końcu filmu - słabo pamiętam - odbywa się sprzątanie rezydencji po zmarłym tytanie, gigancie medialnym. Człowieku, który ambicjonalnie osiągnął niesamowicie wiele. Pisałem tu wcześniej o Steve Jobs'ie. Jest podobieństwo. Otóż po całym życiu zmagań, bohater grany przez Orsona Wellesa, jest sam. Nie pamiętam dokładnie chronologii filmu, ale zdaje się, że dziennikarz po śmierci tytana próbuje rozwikłać zagadkę ostatniego słowa wypowiedzianego przez niego tuż przed śmiercią i film jest opowieścią o jego życiu, w próbie dotarcia do tego, co oznaczało to słowo, kim był ten człowiek i co osiągnął. W każdym razie kluczem jest owo słowo "Różyczka" (...