Nie pamiętam już anegdot o Kennedym, jakie zasłyszałem. Ale jedna utkwiła mi w pamięci. Kennedy jadąc taksówką, nie miał za dużo drobnych, aby dać taksówkarzowi napiwek. Coś jednak wyskrobał i dał, mówiąc "Proszę głosować na demokratów". Potem jednak opowiadając o tym, dodał, że przypomniał sobie radę jego kolegi, który w takiej sytuacji zalecał, aby nie dać nic i powiedzieć "Proszę głosować na republikanów". Taksówkarze potem zaprotestowali przeciw takiemu traktowaniu, ale Kennedy sprostował, że była to wymyślona historia. W Polsce potraktowano tę metodę łomem i dość obrzydliwie. Pięć lat temu wpuszczono prowokatorów takich jak Hadacz na Krakowskie Przedmieściu i jego haniebne zachowanie pokazywano jako zachowanie opozycji i ludzi będących w żałobie. Czyli taki skąpy pasażer taksówki, aby obrzydzić ludziom określoną opcję polityczną. Kennedy także chciał bardzo uchodzić za hojnego człowieka. Hojni ludzie są lepiej postrzegani, ale trzeba uważać. Ponieważ może to b...