Coś mi się kojarzy z dzieciństwa, jakaś baśń o przepięknej, samotnej kobiecie, która płakała rubinami, szafirami, szmaragdami. Zawsze ten opis działał mi na wyobraźnię..
Łzy są słonym srebrem. Co by było, gdyby łzy były jak płatki złota? Słońce pod oczami. Mieniące się rzęsy. Smutek zmieszany z radością. Złotych łez nie znałem.