Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą przyczyny

Wiem

Złościłem się. Każda złość to jakaś agresja. Nie było nigdy agresji fizycznej. To rezerwuję tylko dla tych, którzy atakują mnie fizycznie lub zagrażają zdrowiu mojemu lub bliskich mi osób. Poza tym nadmiar tego wykorzystuję w pracy fizycznej, sporcie. Sam niejednokrotnie spotykałem się agresją w różnych wymiarach. To bardzo złożony problem. To może być w słowach, w gestach, a nawet w ciszy. Tak. Również tak. Każda akcja powoduje reakcję. I sam niestety dałem się czasem na to złapać. Nie obwiniam nikogo, że dałem się w to wciągnąć. Jestem tylko człowiekiem, więc nie obwiniam też siebie. Mam emocje, mam testosteron, bywam wściekły na coś, kogoś. Czyli prowadzę normalne życie. Jednak czasem ktoś jest agresywny z rozmaitych powodów. Nie otrzymuje tego co chce, czuje się niekochany, nie potrafi przebić się z czymś, czy nawet sam nie rozumie podłoża swojej złości, a co może wynikać z niezabliźnionych ran z dzieciństwa. W większości mojego życia starałem się zawsze widzieć przyczyny takich z...

Pieniądze

Pieniądze to część handlu wymiennego. Nigdy nie stanowią wartości samej w sobie. Same w sobie są bezużyteczne. To tylko papier. Wychowałem się w niepewności jutra. Szczególnie emocjonalnej, ale niestety także materialnej. Czasem nie było co zjeść. Sprzedawałem butelki, aby coś mieć. Być od czegoś/kogoś niezależnym. Jako nastolatek żyłem - i słusznie - ideałami. Za pieniądze nie kupisz miłości, nie zyskasz trwałej przyjaźni. I nie stanowiło to dla mnie problemu, nie mieć jakichś większych pieniędzy, nigdzie dalej nie wyjeżdżać. Liczyły się inne rzeczy. Oczywiście zdarzało się w życiu, że trafiałem na nieuczciwych ludzi i to powodowało, że stawałem się "ostrożniejszy". Jak się usamodzielniłem, to oczywiście pieniądze zyskały siłą rzeczy większą wartość, ponieważ sam musiałem opłacać mieszkanie, wyżywić się, i tak dalej. Musiałem je więc zarobić, mieć. Liczyłem ile wydaję, ile zarabiam. Różne przeprowadzki, zmiany trybu życia, powodowały, że zawsze była jakaś niepewność. Rozmai...