W ciągu ostatnich kilku lat mieszkałem w 4 wynajmowanych mieszkaniach. W 3 z nich stale słychać było krzyki. Za każdym razem była to niestety kobieta. I za każdym razem niestety krzyki były kierowane nie do mężczyzny (to jeszcze może być po prostu część uroku związku), ale niestety do dzieci. W pierwszym mieszkaniu wrzaski kierowane były już do nastoletnich dzieci. Prymitywny babsztyl potrafił obrzucać je wrzaskami nawet na ulicy, gdy stały i pomagały jej zaparkować auto (nie umiała tego robić i złość wyładowywała na dzieciach). Należy przypuszczać, że tak było zawsze. I.. nikt przez wszystkie lata nie zareagował. Uznaje się to za normę. Drugie mieszkanie było w porządku. W trzecim było to samo co w pierwszym. Nie, właściwie gorzej. Stale wulgaryzmy wobec dziecka, najprawdopodobniej około 2-3 lat. Sprawę zgłosiłem do odpowiednich urzędów. Czy pomogło? Wydaje się, że na początku tak. Potem mnie już tam nie było. W mieszkaniu, jakie obecnie zajmuję, sytuacja jest podobna. Ktoś zamieszku...