Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Straż Miejska

Głodomor

Kupiłem sobie trochę wyśmienitego schabu. A pod sklepem taki głodomór. Kot zjadł najlepszy schab. Co odszedłem, to miauczał i biegł za mną. Lekko brudny, więc nie należy chyba do nikogo. Biegał na parkingu pomiędzy samochodami, zdezorientowany. Zabrać go nie mogłem. Straż Miejska nie bierze kotów, bo koty traktuje się jako dziko żyjące. Wody nie miałem, aby napoić kotka. Obyś spotkał dobre ręce, kocie.

Pasmanteria

Jest taka pasmanteria w Bydgoszczy. I rozumiem, dlaczego bardzo często zagląda tam Straż Miejska ;-)  Pracuje tam szczupła kobieta, której piersi są nad wyraz wydatne. I to jest powód, dlaczego patrole Straży Miejskiej zaglądają tam pod różnymi pretekstami. Co więcej, jeden zazwyczaj stoi na czatach, drugi idzie powybierać towaru ;-)

Bohomazy na murach i pety na ulicach

Bohomazy na murach i pety na ulicach  Mało rzeczy mnie tak wkurza, jak bohomazy na murach, ścianach, ławkach, oraz pety na ulicach, przystankach, chodnikach. Przypuszczam, że te pierwsze wykonywane są z powodu jakichś frustracji i chęci "bycia zauważonym". Miernota egzystencji takiej jednostki przekłada się na rozpacz i krzyk. Jako, że brak w takowej jednostce czegokolwiek, tym bardziej zacięcia artystycznego, poczucia smaku czy sztuki, to wypluwa z siebie nic nie znaczące, niszczące piękno, skład i harmonię - bohomazy. W postaci niezdarnych napisów, podpisywania się jakimś nickiem, etc. To chęć przykrycia czegoś co jest dobre, harmonijne, tym co jest "moje". Za wszelką cenę. Wyjątkowy egoizm w połączeniu z brzydotą i pustką. Być może to frustracje o podłożu seksualnym. Niedorozwinięty penis, brzydota skutkująca nieśmiałością prowadzącą do agresji, niemożność nawiązania jakiejkolwiek relacji z kimkolwiek. Agresja taka uwidacznia się potem za pomocą farby. Wylew k...

Chłystek za kierownicą

Chłoptaś jakieś 19 lat. Żel na włosach, puder na twarzy, tandetne okulary i trociny we łbie Zaparkował na chodniku, nie zostawiając przejścia dla pieszych. Zaparkował w ogóle tam, gdzie jest zakaz zatrzymywania się. Jeszcze, żeby po prostu przeprosił i się usunął. Ale usiłował zgrywać bohatera (choć nie wyszedł z samochodu do mnie). Niestety dzieciuch bezczelny, najpierw na moją uwagę zasugerował, abym ominął go jezdnią (!). Aby pieszy poruszał się po jezdni, bo on zaparkował na chodniku! Ze spokojem wyciągnąłem telefon i zacząłem robić zdjęcia. Rozśmieszył mnie w tym monecie, ponieważ rzucił "Studiuję prawo i nie może mi Pan robić zdjęcia!". Uśmiałem się jak mało kiedy. Niestety wielu przez niego musiało iść ulicą (co widać na zdjęciu). Spokojnie zrobiłem swoje. Dostanie mandat. Przynajmniej do kasy miasta wpłynie kwota, która zostanie lepiej spożytkowana, niż gdyby miała zostać w kieszeni tego napomadowanego i ulakierowanego gogusia. Jak się potem okazało, nie czekał na cho...