Biedota ma wpływ na świat. Nie zawsze rządzą nim bogaci. Aczkolwiek bardziej widać to w sferach kultury, to jednak w polityce również odciska swe mocne piętno. Wróćmy do Jezusa (prawdopodobnie legendy - patrząc na zbieżności z innymi legendami z wcześniejszych czasów - na podstawie wyczynów jakieś proroka). Przecież adresował swe słowa do biednych. Biedni ci tak urośli w siłę, iż zdobyli władzę absolutną i... właściwie z biednych stali się bogatymi, żyjącymi znów z krwi i potu biedoty. Do czasu, gdy kolejna fala zmyje bogactwo na rzecz biednych-wkrótce-bogatych. Południe USA było bogate pracą niewolników. Teraz wszyscy równo klepią tam biedę. Rewolucja bolszewicka nie udałaby się prawnikowi, gdyby nie fale ciemiężonej biedoty. Biedota zmieniała obyczaje i prawo. Na lepsze. Wymogła strajkami uczciwe godziny pracy, urlopy, opiekę medyczną, lepszą płacę, prawa głosu dla kobiet, czarnych, żółtych czy innych. Bogaci sami z siebie przecież nie okazali się wspaniałomyślni, nie dali prac...