Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą przegrana

22 lipca

W tym dniu Niemcy całkowicie wycofali się z Lublina. Nie przeszkadzało im to jeszcze zabijać niewinnych ludzi. Mężczyzn, w większości młodych. Nie musieli. Wiedzieli, że wojna już raczej przegrana, że nie wrócą już na te miejsca, tylko wracają do Niemiec. Ale zabijali. Ponieważ chcieli. Słowianie? Wiadomo, co myśleli o Słowianach. W tym duchu, takiej krwiożerczej nienawiści być może wychowywali swe dzieci, wnuki.

Decyzje

Kiedyś może o tym pisałem. Jeśli tylko wygraliśmy jakąś turę w ruletkę czy karty, a potem stale przegrywamy, to bardzo trudno jest wstać od stołu. Dlaczego? Racjonalnie rzecz biorąc można przypuszczać, że rachunek prawdopodobieństwa czy doświadczenie podpowie, iż więcej przegramy niż wygramy. Ale trudno się wycofać, z kilku powodów. Po pierwsze, jest nadzieja, że znów wygramy. Jeśli nie ponad to, z czym przyszliśmy, to przynajmniej odzyskamy to, co włożyliśmy. To właśnie drugi powód. Po trzecie, brnąc dalej, jeśli już nie odzyskamy tego co włożyliśmy, to nadzieja, że może część. Można nazwać to wszystko nieracjonalnością. Ale bywa, że na takiej nieracjonalności można i wiele wygrać w życiu. Wiele inicjatyw, walk podejmowanych było z góry skazanych na porażkę. Czasem trudno takie wyróżnić od początku. Obrona Berlina w 1945 roku była z góry skazana na porażkę i śmierć wielu niemieckich cywili. Jednak wiele bitew, walk, kończyło się zupełnie inaczej. Jak to odróżnić? Tak naprawdę można...

Dobrze życzę

Dobrze życzę ludziom. Tym, którzy byli  w moim życiu - szczególnie. Dziwiły mnie jednak niezrozumiałe dla mnie komunikaty pewnego typu. Otóż bywało, że jakaś kobieta nie wzbudzała we mnie większych pragnień. Lub coś poszło w inną stronę. I na pewnej stopie nie kontynuowałem znajomości. I od kilku kobiet (nawet nie wiem od ilu), po jakimś czasie dostawałem wiadomość. Różnego rodzaju. Ale z jednym wydźwiękiem: "popatrz, żałuj teraz". Tylko ja wcale nie żałowałem. Przysyłały mi np. po dwóch latach zdjęcie z narzeczonym/mężem. Lub wysyłały zakamuflowane opowieści o utraconych skarbach. Ja rozumiem, że można mieć o sobie wysokie mniemanie. I właściwie czemu nie mieć? Ale wychodziły z założenia, że były tylko jedynymi na świecie i żadnej innej, lepszej nie ma. Nie chodzi o to, że ta czy inna jest lepsza czy gorsza, ładniejsza lub nie. Urok w wielu, zdolności w wielu, ale dogadać się można także z wieloma. Powiadamiały mnie o mężach, dzieciach. Tylko mnie to zupełnie nie obchodziło...

Walcz

Walcz o swoje. O swój czas, o swoje życie, o swoją ciężką pracę. Czas, którego nikt ci nie zwróci. Gdy zaczynałem walkę o swoje z byłym pracodawcą, nikt otwarcie nie chciał mnie poprzeć. Wielu odmówiło, tłumacząc, że nie chce kłopotów. Sami poddają się pod but, klęczą i całują czyjeś buty. To ludzie sami wpędzają się w nędzę. Wielu z własnej woli nie chciało wziąć udziału w rozprawie i zeznawać... prawdy. Nikt nie brał pod uwagę, że gdy prawda zwycięży, lepiej będzie wszystkim. Co zaś z sytuacją, gdy oni będą potrzebować pomocy i im wszyscy odmówią? Ci, którzy zostali zmuszeni do przyjścia, w większej części zeznawali prawdę. Jednak robili to ostrożnie poza dwoma osobami. Było kilka osób, które kłamało. Co gorsza, wcześniej byli w dobrych stosunkach ze mną. Tchórzostwo podszyte brakiem wyobraźni. Gdy jedną z nich spotkałem, uśmiechnął się i chciał mi podać rękę. Wyjaśniłem, dlaczego tego nie zrobię. Zbladł. Myślę, że zrobiło mu się głupio i wstyd, że zaprzedał się... właściwie nie wia...