Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą zmiana

Rozmowa

Bardzo często jedna rozmowa (!) potrafi wszystko (!) zmienić. Skoro rozmowa (a nie kłótnia), to zmienić na lepsze. Zawsze zmienia na lepsze. Wystarczy zmienić nastawienie, aby otworzyć wrota oceanu. To jest najtrudniejsza część. Często niestety - z jakichś powodów - niemożliwe. Bywa, że zajmuje to długi okres czasu. Miesiące, lata. Zdarza się, że ludzie dopiero pod koniec życia zdają sobie sprawę z głupoty klina, jaki tkwił czy z infantylizmu zadry. Niektórzy umrą, nie uświadamiając sobie tego. Gdy podejmie się jednak jeden, pierwszy krok, to reszta otwiera wody słów, które pokazują uczucia, myśli. Jedna, długa rozmowa. Bywa bolesna, ale niesamowicie oczyszczająca. Jak przeżycie, jakiego szukamy w teatrze. Ludzie rozwodzą się, rozchodzą, ponieważ brakuje jednej (!), długiej rozmowy. Gdy dojdzie do rozmowy, to nawet jeśli drogi się rozchodzą, pozwala radośniej i piękniej wyruszyć w drogę. Bez podświadomej blizny, która może wpływać na pozostałe sprawy. Rozmowa. Zawsze pozwala spojrzeć ...

Zmiany sytuacji

 Okoliczności się zmieniają. Najważniejsze jest, aby - jak to modlili się anonimowi alkoholicy - "daj mi siłę zmieniać to, co można zmienić; zaakceptować to, czego zmienić nie można; i najważniejsze: mądrość, by umieć odróżnić jedno od drugiego".  Jeśli jest czas walki - walcz. Jeśli zaś nic nie możesz zrobić: poczekaj. Trupy Twych wrogów spłyną rzeką obok Twych stóp. Nadejdzie Twój czas. Po co się szarpać. Oszczędzaj energię. Skoncentruj się więc najpierw na tym, czy w tej chwili powinieneś działać, czy oszczędzić energię na następną okazję. Wszystko ma swój czas. Na wszystko jest pora.

Zakompleksiona "była"

Z akompleksiona "była " - zapowiedź, trailer ;-) Tak pieszczotliwie, albowiem będzie tu nieco przekory. Nie bardzo miałem czas pisać, ale po miesiącu , chwilka się znalazła przed weekendem. Dawno zamknąłem pewne sprawy. W radości teraźniejszości i przyszłości, przeszłość blaknie i nie zajmuje emocji czy myśli. Ale najwidoczniej nie u pewnej kobiety. Miało miejsce pewne zdarzenie, które pokazało mi, że moja dawna "partnerka" (bo o partnerstwie nie mogło być mowy, patrząc z perspektywy czasu), ani na centymetr się nie zmieniła, nie dojrzała, nie dorosła, nie poszła do przodu. Wciąż te same, negatywne emocje i chęć "czynienia na złość". Po takim długim czasie. Szkodzi oczywiście tym samym najbardziej sobie, ale o tym również będzie. Proszę sobie poszukać u mnie na blogu wpis "Był taki związek". Dopełnię obrazu. Wówczas to w komentarzach uzewnętrzniła się moja była partnerka, o czym wiedziałem od początku. Próbowała "pacyfikować...

Proces

Proces. Zmiana. Ewolucja. Mogę wyróżnić w moim życiu kilka punktów, które przestawiały moje losy na nieco inne tory. Nagła zmiana nigdy nie jest możliwa. Punkty same sobie także nie są punktami. Mogą jedynie przynieść chwilowy szok. Do zmiany potrzeba czegoś długofalowego. Pęcznieć jak ziarno w mokrej glebie. Jak patrzę, zawsze musiało być to najpierw z zewnątrz, a potem tylko ja. To jak stanie przed lustrem, aby wiedzieć, co gdzie poprawić, gdzie coś odstaje. Zapoczątkowany proces ma jakiś swój finał. Finałem jest także pewien skręt. I po dwóch latach skręcam po raz kolejny. Właściwie skręcam do tego, czego trzymałem się 20 lat temu. Jestem statystycznie na półmetku życia, więc to odpowiedni czas. Idąc przez zagony, zebrałem wiele owoców. Dziś przeglądam zapaskę i odrzucam robaczywe, zgniłe, niesmaczne, albo takie, których po prostu nie chcę. Zostawiam tylko tyle, ile mi potrzeba. Nie więcej.

Dobór partnera

Kiedyś w takie rzeczy może bym nie uwierzył, nie przyjął być może do wiadomości. Uznawałbym, że miłość, czy że ktoś tak sobie po prostu wybiera. Ale ostatnie dwa lata spowodowało, że właściwie nabyłem wiedzy wespół z emocjonalnym przekonaniem (które często u ludzi blokuje przyjęcie określonych faktów, popartych dowodami, argumentami, wynikami badań, doświadczeń). A to kolejny dowód. Ktoś by pomyślał, no jak można pokochać kogoś, kto zabił trzech chłopców i spalił ich ciała. Ale to nie z myślenia bierze się pociąg do innej osoby. Bierze się z emocji, z tego co zostało wypunktowane w dzieciństwie. I właśnie z podobieństwa (braków lub podobieństwa) pewnych doświadczeń bierze się związek. A jak się kończy lub jak zakończy, czy będzie trwał i jak, to już inna historia.Oczywiście, można to wszystko zmienić. Trzeba jednak tego bardzo chcieć i podjąć odpowiednie działania. Realnie.

Huxley

"Chciałem zmienić świat. Doszedłem jednak do wniosku, że mogę jedynie zmieniać samego siebie"   I wanted to change the world. But I have found that the only thing one can be sure of changing is oneself.

Zmiana

Można się nauczyć lub oduczyć pewnych rzeczy. Trwa to ok. 21 dni. Ważna jest wtedy pomoc innych. Wsparcie. Sami często nie posiadamy na tyle woli i inspiracji, jeśli jakieś przyzwyczajenie trwało bardzo długo. To, o czym piszę, owe 3 tygodnie, to dotyczą jakichś nawyków życia codziennego. Poważniejsze zmiany wymagają dłuższego przygotowania, powtarzalności. I nie zrażać się, jeśli czasem coś powraca. Jeśli na przykład pewne schematy trwały 30 lat, to czy uważacie, że można to potem zmienić w ciągu choćby roku? Nie, potrwa to dłużej. Ale ten proces z miesiąca na miesiąc będzie coraz przyjemniejszy dla samej osoby odrzucającej stare schematy, jak i dla bliskich jej osób. Oczywiście, że nie będzie łatwo. Czasem może być ciężko. Ale choćby trwało kilka lat, na horyzoncie jest cel, dla którego warto. I jeśli osoba pragnąca rozwoju i jej bliscy to zrozumieją, to wykażą cierpliwość. Nie spodziewajcie się, że ćwierć wieku odwrócicie po jednej rozmowie czy miesiącu. Miejcie cierpliwość dla sie...

Pisanie, nie sama refleksja

Piszcie. Piszcie pamiętnik. Wasze refleksje. To co Was boli, Wasze uczucia, odczucia, myśli. To pomaga w refleksji, postępie, kształtowaniu. Łagodzi, rozwija i jest swego rodzaju terapią, wsparciem dla samego siebie. Dlaczego samo przemyślenie określonych emocji, spraw, nie wystarczy? Myślisz o czymś, myślisz, godziny płyną. Potem idziesz spać. Zapominasz. Budzisz się i właściwie możesz ten sam proces powtarzać w nieskończoność. Samo myślenie nic Wam nie da. Pisanie pomaga usystematyzować Wasze przemyślenia, uczucia. Poza tym sam proces pisania wymusza inne reakcje, spojrzenie. Porządkuje. Zarysowuje się poprzez większą ilość zmysłów. Wzrok, ruchy dłoni. Następuje wzmocnienie. Piszcie. O wszystkim co Was boli, co chcielibyście zmienić, poprawić. Choćby do "szuflady", czy raczej obecnie, do folderu "szuflada". Może w przyszłości zrobicie z tego inny użytek.

Przedsmak

Wkrótce będzie szeroko, dużo więcej. ** Rzeczy nieświadome działają bardzo silnie właśnie dlatego, że są nieświadome. Najbardziej naturalną ludzką przywarą jest zapominanie, żeby powiedzieć innym ludziom, co robimy, myślimy, czujemy. Wszyscy ludzie mają coś wspólnego ze sobą: nie chcą się zmienić. Dużo wygodniej jest zamiast tego próbować zmienić innych ludzi, kierując się zasadą, że to oni nie umieją dotrzymać kroku. Nie można stłumić jednej emocji, nie tłumiąc wszystkich. Niezdrowi ludzie rzutują swoje niedociągnięcia na innych ludzi i za wszystko co nie wyjdzie, obwiniają każdego oprócz, oczywiście, siebie. Niezdrowy sposób radzenia sobie z bolesną prawdą to obrona siebie i gwałtowna reakcja. Nie można oczekiwać, że się do tego przyznają...  Gdyby chcieć zmusić wszystkich, żeby zachowywali się tak, jakby się z tobą zgadzali, musiałbyś być Hitlerem. Oczekując, że zgodzą się ze mną, sam pokazuję, że jestem na niskim poziomie zdrowia. W jakiej mierze liczysz się ze...

Da się!

Są dwie strony: 1. Nie da się 2. Jakoś się da, poszukajmy innych rozwiązań, innego spojrzenia. Spróbujmy wytrwale. I zanim powie się 1), lepiej najpierw powiedzieć 2), a potem się zobaczy i próbować! Nie, nie jest to łatwe dla kogoś, kto nie był tego nauczony. Inni niech nie oceniają według siebie. To jakby komuś z depresją czy HIV powiedzieć, żeby się nie przejmował i żył tak jak żył wcześniej czy jak inni. Ludzi, którzy stale mówią "nie da się", nie wierzą w sukces, określa się czasem jako "toksycznych". To krzywdząca opinia i wynikająca z braku wiedzy. Zamiast krzywdzić takich ludzi, odsuwać się od nich, należy zrozumieć i spróbować pomóc. Wedle zasady nr 2). Da się, da się każdego zmienić, pokazać inną optykę, aby zobaczył/a, że są inne rozwiązania i można próbować. Wspomóc, ponieważ przy różnych próbach zawsze może się człowiek nieco poobijać (a to czasem boli), ale że wysiłek i bolące ścięgna są częścią treningu. Może sami nie będziecie potrafić...

Przyjezdni

Dwaj Ukraińcy. Dobrze się z nimi rozmawia. Jeden z Doniecka. Rodzina uciekła do Kijowa. Bo nie sposób było tam zostać. Wojna. Chcieliby kiedyś wrócić. Zostało tam mieszkanie. Całe życie na to wszystko pracowali. W Kijowie wynajmują mieszkanie, znaleźli pracę. Nagle musisz zmienić swoje życie. Zostawić wszystko i zmienić życie.

Porażka

Henry Ford odnosił porażki. Pierwszy sukces odniósł w wieku 40 lat. Richard Branson, Michael Jordan mówią wprost, że porażki ich motywują i zdarzały im się setki razy, jeśli nie tysiące. Warren Buffet również, ileż to razy tracił majątek. Porażki to rzecz normalna. Zawsze się zdarza, jeśli coś próbujesz robić. Tym bardziej, jeśli są to rzeczy ci nowe. A już zupełnie, gdy w ogóle jesteś prekursorem. Zawsze trzeba więc dalej próbować, ale... Oczywiście zależy to od tego, czego nauczeni zostaliśmy kiedyś, w maleńkości, jak z problemami nauczyli nas inni sobie radzić. Także nie mówcie komuś w formie "złotej rady" rzeczy typu "Nie poddawaj się; weź się w garść; porażki są częścią sukcesu", bo to mówienie ze swojej perspektywy, albo w ogóle "rady z tyłka", jeśli mówiący to tylko tak mówi, a sam tego nie wdraża w życiu. Spróbujcie pomóc komuś, u źródeł, dotrzeć głębiej. Spojrzeć na problem czy sposób postępowania kogoś z punktu widzenia tej osoby. Powiedzieć kom...

Cisza

Bądź czujny przyjacielu i wykorzystaj ciszę do zmiany siebie na lepsze. Nie rób wtedy nic. Zamknij się w kręgu i przemyśl, co było i za co należy wziąć odpowiedzialność. Zasady i wartości powinny być zawsze niezależne. 

Forma nad treścią

Kiedyś uparcie starałem się przekonać wszystkich i siebie, że zawsze ważniejsza jest treść nad formą. Pomijam tutaj rozważania Arystotelesa nad formą i materią, bo to jakby nieco inny temat. Piszę tu o treściach i działaniach w życiu powszednim i o ich odpowiednim przystrojeniu. Dziś uważam, że to forma jest ważniejsza, ale tylko w sensie, iż jest skuteczniejsza. Nadal to treść jest większą wartością, ale na treść niewielu zwróci uwagę. Liczy się forma, blichtr, garnitur, przybranie, ładnie wypowiedziane słowa (nawet bez głębszej treści), show ponad spokojną rozmowę. Wskazuje się przecież na siłę niewerbalnej komunikacji. Twoja postawa jest najpierw kodowana przez rozmówcę czy obserwatora. Potem, jak już otworzysz pysk, notowany jest tembr i ton twego głosu, modulacja, szyk zdania. Wszystko. Na samym końcu to, o czym mówisz. Czyż to nie smutne? Spójrz na świat polityki: znajdziesz tam ludzi, którzy sprawnie opanowali przypodobanie się ludziom wedle tych zasad. Ci pracowici są z tyłu, ...

Czas

Zobacz. Patrzysz na spadające płatki śniegu. Spoglądasz na zegarek, a oto minęła kolejne 3 minuty. Myjesz zęby - kilka minut. Cokolwiek robisz, czy to przyjemne, czy konieczne, czy zupełnie obojętne - mija czas. Podróżujesz przez wszechświat bez czucia. Tylko lustro z powieszonym obok zdjęciem sprzed wielu lat mówi wskazuje ci różnice. Tik-tak, z każdą sekundą mija czas. Tik-tak, policz, na czym mija bezpowrotnie najcenniejszy czas.