Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą przeszłość

Zakompleksiona "była"

Z akompleksiona "była " - zapowiedź, trailer ;-) Tak pieszczotliwie, albowiem będzie tu nieco przekory. Nie bardzo miałem czas pisać, ale po miesiącu , chwilka się znalazła przed weekendem. Dawno zamknąłem pewne sprawy. W radości teraźniejszości i przyszłości, przeszłość blaknie i nie zajmuje emocji czy myśli. Ale najwidoczniej nie u pewnej kobiety. Miało miejsce pewne zdarzenie, które pokazało mi, że moja dawna "partnerka" (bo o partnerstwie nie mogło być mowy, patrząc z perspektywy czasu), ani na centymetr się nie zmieniła, nie dojrzała, nie dorosła, nie poszła do przodu. Wciąż te same, negatywne emocje i chęć "czynienia na złość". Po takim długim czasie. Szkodzi oczywiście tym samym najbardziej sobie, ale o tym również będzie. Proszę sobie poszukać u mnie na blogu wpis "Był taki związek". Dopełnię obrazu. Wówczas to w komentarzach uzewnętrzniła się moja była partnerka, o czym wiedziałem od początku. Próbowała "pacyfikować...

Antyklerykał

Kiedyś byłem antyklerykałem. Tak. Trzeba mówić o swojej przeszłości, przyznać się do czegoś. Zrozumienie Pojąłem długo potem, z czego to wynikało. Musiałem dotrzeć do emocji, jakie pogrzebałem w pamięci na około 32 lata. Oczywiście racjonalizowałem to wszystko, albowiem człowiek potrafi "wytłumaczyć" sobie wszystko. Znajdzie argumenty na to, na co chce znaleźć. Jak i wymówki, gdy nie chce czegoś przyjąć. Nie dotyczy to tylko naukowej postawy np. w badaniu określonych zjawisk fizycznych, zachowania się cząsteczek. W naszym życiu codziennym, wszystko można "udowodnić" lub "obalić". Postawa Wynikała więc z tego, czym nasiąkł układ nerwowy właściwie kilkadziesiąt lat wcześniej. Rzutowała ona na określone działania. Co więcej, teraz mając do tego dystans, widzę, jak postępują osoby wierzące, ale przede wszystkim jaśniejsze jest postępowanie osób antyklerykalnych. Nie chodzi o ateizm. Ale o antyklerykalizm właśnie. Wierzący mogą być agresy...

Kintsukuroi

Japońska sztuka naprawiania pękniętych, rozbitych przedmiotów, złotym i srebrnym lakierem, laką z domieszką tychże metali. Stoi za tym głęboka myśl, doświadczenie, iż rzeczy, które wcześniej były rozbite i są naprawione, są piękniejsze niż nowe. Mają swoją historię i są cenniejsze. To tak jak w życiu z ludźmi. Przecież można z wszystkimi żyć tak, aby nie wchodzić w żadne różnice zdań, poglądów, polemiki, można odsunąć spory i emocje i będzie miło. Ale to zawsze tak nieco na odległość, na dystans. Nie znam związku, w którym nigdy nie było kłótni, sporu czy emocji w postaci złości, gniewu. Jeśli ktoś sądzi inaczej, jest mitomanem. Potem bierze się srebro, złoto (kompromis, zgodę, przeprosiny) i czyni piękniejszym. To nie tylko o związki chodzi. Także o przyjaźnie. Z przyjacielem też się czasem spiąłem tak, że wszystko roztrzaskać. Ale właśnie dzięki temu, że nastąpiła taka próba, można było posklejać czymś znacznie szlachetniejszym niż nawet pierwotny materiał. I jak każdy majster...

Nie ma przypadków

Są oczywiście. Ale nie w działaniach człowieka. Jest zbyt mądry i skomplikowany, aby wiele zostawiać przypadkowi. Działanie lub jego zaniechanie jest świadome lub podświadome. Sporo jest tego podświadomego. Określony wybór, odrzucenie czegoś. Wypadek, choroba, taka praca, a nie inna, symbolika przedmiotów hołubionych lub niszczonych, eksponowanych lub deprecjonowanych. Wiele z tego dzieje się podświadomie. To niezwykle interesujące, jak wiele można wytłumaczyć, długo rozmawiając z jakimś człowiekiem, jak wiele można zobaczyć znając czyjąś przeszłość. Widać to potem w bardzo niepozornych rzeczach, działaniach, motywach, słowach. Z tego owa osoba najczęściej nie zdaje sobie sprawy. Jak się postarać, to człowiek może być otwartą księgą. Czy to przyjmie, czy nie - to już zupełnie inny rozdział opowieści...

Śmierć i dziewczyna

Właściwie nie chce mi się o tym rozpisywać. Tylko rzucić hasłami odnośnie tego filmu. Przeszłość toczy los człowieka. Prawda jest pożądaniem sprawiedliwości i wyparciem niepokoju. Zobowiązanie do miłości kształtuje miłość. Czy kat może żałować i posiadać moralność.

Dopóki żyjesz

Jeden twój palec może więcej niż barki olbrzymów przeszłości. Najpotężniejszy król, najsilniejszy z Twoich dziadów, najwspanialsza z Twoich zmarłych prababć - oni nic już nie mogą. Małym palcem możesz zrobić więcej.

Chwila

Problem, jaki jest teraz, w przyszłości okaże się, że był tylko chwilą. Józef Konrad Korzeniowski, Joseph Conrad, w młodości (około 20 lat) popadł w długi i chciał popełnić samobójstwo. Jakie szczęście, że tego nie zrobił. Oczywiście, w życiu dalszym bywało, że ciężko chorował, miał kłopoty oraz troski, ale i radości. Spełnił się nie tylko na morzu, ale przecież najbardziej jako pisarz. Zdrowie jest najważniejsze. Ponieważ troski zawsze po jakimś czasie są już tylko przeszłością.

Przeszłość

Zasłyszane w radiu, z jakiegoś słuchowiska, książki? Nawet nie zapamiętałem: "Ludzie często zostają w przeszłości. Ponieważ czują się tam bezpiecznie, niezależnie od rzeczywistości. Może to także spowalnianie upływającego czasu."

Pisanie, nie sama refleksja

Piszcie. Piszcie pamiętnik. Wasze refleksje. To co Was boli, Wasze uczucia, odczucia, myśli. To pomaga w refleksji, postępie, kształtowaniu. Łagodzi, rozwija i jest swego rodzaju terapią, wsparciem dla samego siebie. Dlaczego samo przemyślenie określonych emocji, spraw, nie wystarczy? Myślisz o czymś, myślisz, godziny płyną. Potem idziesz spać. Zapominasz. Budzisz się i właściwie możesz ten sam proces powtarzać w nieskończoność. Samo myślenie nic Wam nie da. Pisanie pomaga usystematyzować Wasze przemyślenia, uczucia. Poza tym sam proces pisania wymusza inne reakcje, spojrzenie. Porządkuje. Zarysowuje się poprzez większą ilość zmysłów. Wzrok, ruchy dłoni. Następuje wzmocnienie. Piszcie. O wszystkim co Was boli, co chcielibyście zmienić, poprawić. Choćby do "szuflady", czy raczej obecnie, do folderu "szuflada". Może w przyszłości zrobicie z tego inny użytek.

Przyszłość

Czy powinniśmy być zdziwieni, że to jakaś nowość z owymi milionami imigrantów, którzy zaczynają gwałcić kobiety w poczuciu bezkarności i wsparcia pewnych grup dążących do samozagłady? Patrząc z dystansu czasu i miejsca (takiego większego niż własny kraj czy jedno stulecie), to nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Upadały kraje, cywilizacje, kultury, ludy, migrowały plemiona, wojny zmieniały układ na wielkich obszarach. Właśnie widzimy, jak to się działo. Jak takie procesy w swej istocie przebiegały. Historia zaiste kołem się toczy. Na deser David Bowie.

Forum Żydów Polskich o Niemcach

"Dlaczego Niemcy to robią?" Niemcy nie wyciągnęli właściwych, czyli mądrych etycznie wniosków ze swojego entuzjastycznego urzeczenia nazizmem, Hitlerem oraz z II wojny światowej i dokonanych przez siebie najpotworniejszych zbrodni w historii Europy. Jak mawia amerykański autor i teolog judaizmu Dennis Prager, Niemcom wszystko się pomieszało i zamiast zrozumieć, iż lekcją II wojny światowej jest to, że odpowiedzią na zło musi być walka z nim, uznali, że to walka jest złem. Dlatego z fanatycznych ksenofobów-nacjonalistów, rasistów i militarystów przekształcili się w fanatycznych zwolenników wielokulturowości, ślepej, bezkrytycznej tolerancji i w zaciekłych pacyfistów. Takich, którzy w imię tych ideałów nie przeciwstawią się złu. Przed 70 laty Niemcy z zimną krwią, z kamiennym okrucieństwem, ze ślepą wiarą w swoje dziejowe posłannictwo wymordowali miliony ludzi. Niemcy mordowali z różnych powodów niewinnych ludzi wszystkich narodowości, z którymi zetknęli się, prowadząc swoj...

Bydgoszcz

Polecam serdecznie profil na Facebook'u: "Bydgoszcz- Okruchy Przeszłości" https://www.facebook.com/Bydgoszcz-Okruchy-Przesz%C5%82o%C5%9Bci-578037458950173 / Znajdziecie tam takie zdjęcia, które dadzą obraz miasta, jakiego możecie nie znać z racji swego wieku (jeśli macie mniej niż 50-60 lat). Fantastyczna praca.

Przeszłość

Człowiek ma czasem (tak, czasem) tendencję do koloryzowania przeszłości. Albo na biało, albo na czarno. Bywa, że widzi jednak to w różnych barwach, czyli tak jak zawsze jest: czasem lepiej, czasem gorzej, coś jest lepsze, coś jest gorsze. I pamiętając czasy zbliżone do tych na zdjęciu, to z jednej strony docenia się pewne relacje czy brak nadmiaru rozkojarzeń konsumpcyjno-informacyjnych, a z drugiej niestety dla dorosłych był to czas trudny, gdzie konieczność myślenia o tym, gdzie co, jak, za co kupić, jak się gdzieś dostać, pochłaniało wiele czasu i energii. To z drugiej strony obniżało możliwość budowania społeczeństwa opartego na pogłębionej komunikacji. Także są wady i są zalety. Zapewne i dzisiejsze dzieci tak spojrzą na obecne czasy.

Porażka

Dlaczego tak unikamy pewnych miejsc, ludzi? Nie dlatego, że ich nienawidzimy, czy nie możemy znieść, samych w sobie. Tylko dlatego, iż przypominają nam o naszych porażkach, o których wolelibyśmy zapomnieć. Unikanie tego to jednak zostawienie czegoś w podświadomości. Co kiedyś może się ponownie otworzyć. Znacznie lepsza, choć trudniejsza, jest konfrontacja ze swoją własną porażką. Trzeba do tego odwagi do pierwszego kroku. Po tym jednak okazuje się - jak zawsze - że strach ma wielkie oczy. Oswojenie się przynosi ulgę. Spojrzenie na przeszłość, czy spojrzenie ludziom w oczy powoduje ulgę, komfort i czystą podświadomość. Odrzucanie pewnych ważnych momentów w niepamięć będzie zawsze podskórnie wpływać na kolejne decyzje, życie.

Stałe i zmienne

Kiedyś chciałem tego co stałe, a podświadomie goniłem za tym co zmienne. Nawet nie była to moja wina. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Łatwo było mnie odciągnąć od ważniejszych spraw. Potrzebne mi były bowiem bezustannie emocje. Dzisiaj te emocje odnajduję w tym co stałe. Potrafię je identyfikować, wyrażać. To słodycz, rozkosz. Nie biegnę za tym co fałszywe, złudne. Doceniam to, co jest wartościowe. Czasem nawet trudno mi uwierzyć, jak może zmienić się widzenia świata. Zupełnie inaczej widzę siebie, innych, swoją przyszłość. Co ciekawe, choć wspomnienia są takie same (nie zmienia się wspomnienie danego faktu czy tego, że było np. rozkoszne), to jednak zmieniła się również ich ocena. Nastąpiło zrozumienie, spojrzenie z innej perspektywy, co także rzutuje inaczej na teraźniejszość. Inaczej oceniam ludzi i ich tamte zachowania, inaczej siebie. Poukładane wszystko tak, jak to chyba powinno być.

Trzeźwe spojrzenie

Emocje, czy pragnienia nieugaszone wcześniej przesłaniały mi obiektywne spojrzenie na pewne kwestie. Oczywiście, że nie we wszystkim. Jestem inteligentnym człowiekiem (nie, nie oceniam sam siebie, tak mnie oceniają postronni i tak mnie pracodawcy wynagradzają, etc.). Ale właściwie tragiczną rzeczą jest to, że sama inteligencja nie wystarczy. I bywa dziwne, jak po uporządkowaniu pewnych spraw, widzi się przeszłość. Nie chodzi o jakieś zadowolenie, że jest jak jest, czy wręcz przeciwnie, jakiś żal. Chodzi o to, jaka była jednak prawda, którą niekoniecznie przyjmowało się, umiało dostrzec.

Eks

W każdym związku każda ze stron może postępować w różny sposób. Gorzej, lepiej, czy po prostu inaczej. Nie będę tu wiele pisał o sobie, ponieważ jest tu tego pełno. Łącznie z bardzo osobistymi sprawami. Tym razem o drugiej stronie. Pominę na razie szczegółowe zdarzenia, które pokazywałyby, jak i mi ciężko czasem było z tego powodu, że swoim zachowaniem i słowami sprawiała ludziom ból, odpychała od siebie, wprowadzała okropną atmosferę. To raczej takie podsumowanie motywacji, działań, powodów.  Większość wzięła się u niej z poczucia bycia... sierotą, osamotnioną, opuszczoną. Została skrzywdzona. Kto został skrzywdzony - krzywdzi. Widać było, że bardzo ją boli brak ojca. Właściwie nie sam brak, ale to, że nie utrzymywał z nią kontaktu. Zrozumiałe. Nie zrobiła przecież nic złego w tym kierunku. Bo co złego może zrobić dziecko? Nic. Dziecko chce być kochane. Jak my wszyscy, dorośli. Jako mała i potem dorastająca dziewczynka przecież nie musiała, a raczej nie potrafiła emocjonalnie...

Coś o sprawiedliwości

Uporządkować przeszłość. To przeszłość miała negatywny wpływ na moje życie. I choć o niej nie myślałem (bo o przeszłości myśli się wtedy, gdy jest się nieszczęśliwym), lubiłem teraźniejszość i planowałem przyszłość, to przeszłość wciągała mnie podświadomie w siebie. Musiałem ją otworzyć i otwieram. Co jest bardzo bolesne i przykre. Trochę smutno mi, że ten proces nie jest przynajmniej obojętny. Nie mówię, że miałby być przyjemny. Ale jest przykry. Nie dlatego, że ja coś robię czy robiłem źle. Tylko dlatego, że wyrządzano mi krzywdę, gdy byłem bezbronny. Jako dorosły, mogę się bronić. Jako dziecko - nie umiałem i nie mogłem. Cała ta nieukojona niesprawiedliwość, wściekłość, przykre uczucia, wszystko niestety wraca w czasie procesu. Ostrzegano mnie o tym. Ciężko mi. Różnica taka, że nie ukrywam teraz tego za zasłoną czegoś innego. Wiem jednak, że przez ten ciężar potem będzie lepiej. Zrzucić go teraz, aby przyszłość nie była przywiązana do kamienia sprzed lat. To zaś dziej...