Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą projekcja

Dulszczyzna

W tym kraju bigoterii i dulszczyzny, była kiedyś sprawa żony skoczka narciarskiego, Żyły. Poszło o to, iż pokazała się nago/półnago. I pamiętam, że wtedy nie znalazłem ani jednej pozytywnej opinii o niej. Może były, ale trafiałem tylko na negatywne. Hipokryci i dulszczyzna. Nikt tak kobiecie nie wydziobie oka, jak druga kobieta. Pełno w sieci "celebrytek" socjal-bieda-społecznościowych, które pokazują się: w bikini; co chwilę nogi; lub po prostu nowe profilowe; - bo chcą być podziwiane, albo szukają chłopa lub chcą wzbudzić zazdrość czy pokazać innym kobietom, że hipotetycznie są lepsze. Ale, że nikt ich do Playboy'a nie zaprasza, to dobrze powiedzieć o innej, jaki to wstyd i w ogóle. Ludzie od tysiącleci potrzebowali tzw. kozła ofiarnego. Taka figura opisywana w psychologii. Żydzi wyprowadzali kozła poza obóz i go kamienowali, zrzucając symbolicznie na niego swoje grzechy (taka forma oczyszczenia, choć oczywiście płytka i fałszywa), ofiara "zdejmuje" z nas na...

Zakompleksiona "była"

Z akompleksiona "była " - zapowiedź, trailer ;-) Tak pieszczotliwie, albowiem będzie tu nieco przekory. Nie bardzo miałem czas pisać, ale po miesiącu , chwilka się znalazła przed weekendem. Dawno zamknąłem pewne sprawy. W radości teraźniejszości i przyszłości, przeszłość blaknie i nie zajmuje emocji czy myśli. Ale najwidoczniej nie u pewnej kobiety. Miało miejsce pewne zdarzenie, które pokazało mi, że moja dawna "partnerka" (bo o partnerstwie nie mogło być mowy, patrząc z perspektywy czasu), ani na centymetr się nie zmieniła, nie dojrzała, nie dorosła, nie poszła do przodu. Wciąż te same, negatywne emocje i chęć "czynienia na złość". Po takim długim czasie. Szkodzi oczywiście tym samym najbardziej sobie, ale o tym również będzie. Proszę sobie poszukać u mnie na blogu wpis "Był taki związek". Dopełnię obrazu. Wówczas to w komentarzach uzewnętrzniła się moja była partnerka, o czym wiedziałem od początku. Próbowała "pacyfikować...

Alkoholik

Mój wujek powoli, kulturalnie, po cichu, stacza się w kolejne uzależnienie. Uzależnienia "pomagają" w walce z niepewnością, z kompleksami, brakami w wyposażeniu z radzeniem sobie z rzeczywistością. Oczywiście, nie wina takiej osoby, że takie braki czy niepewność posiada. Trudno wymagać od żołnierza strzelania, jeśli ktoś mu karabinu czy pocisków nie dał. Chowa się wtedy do okopu. Oczywiście "pomagają" jest ironią. Nie pomaga to w realnym stawieniu czoła światu. To taka zasłona dymna, substytut nieudany, prowizorka. Nie rozwiązuje problemów. Nie rozwija człowieka. Natomiast ma jakiś kojący wpływ na stan lęku, emocje, samopoczucie. To jak z narkotykami, nie myśli się wtedy o rzeczywistości, jest się gdzieś indziej, jest przyjemnie. Do czasu oczywiście. Powstaje problem, gdy nagle zaczyna brakować tej zasłony dymnej. Myśli koncentrują się na owym braku i głównie na nim. Wzrasta nerwowość, poczucie pustki, brak fundamentów. Fundamenty może i były, tylko z brakami. Ale...

Sen

Każdy z nas miał chyba w życiu przypadek, iż budził się i nie wiedział, co jest jawą, a co snem. Sen tak realny, czy jawa tak odrealniona? Jeśli do tego śni ci się coś, co właściwie za chwilę może stać się prawdą, to zastanawiasz się, czy to po prostu projekcja mózgu, czy może pewne przypadki da się przewidzieć. I jeśli na to wszystko nałoży się to, że w tym samym czasie pisze do ciebie koleżanka, iż śniłeś się jej i pyta, czy u ciebie wszystko w porządku, to akcja staje się zupełnie zawiła. Nie, to nie przewidywanie przyszłości, to nie magiczna telepatia. To przypadek. Są tak złożone przypadki, że stają się rzeczywistością. W dodatku, zmieniają nasze życie.