Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą przyzwyczajenie

40 dni postu

Podobno aby się od czegoś odzwyczaić, lub przyzwyczaić, wystarczy 21 dni dyscypliny. Trzy tygodnie. W Nowym Testamencie jest mowa o 40 dniach postu Jezusa na pustyni. Nie rozważając kwestii teologicznych, to okres dwa razy niemal dłuższy niż owe 21 dni. Czemu nie? Myślę, że jak już człowieku wytrzymasz 40 dni bez jakiegoś działania, myśli (to trudniej, ponieważ nie można temu zapobiec, ale można szybko odganiać myśli), to powinno być z głowy. Nie szarpcie jednak ważnych więzów, ponad owe 3 tygodnie. 

Zmiana

Można się nauczyć lub oduczyć pewnych rzeczy. Trwa to ok. 21 dni. Ważna jest wtedy pomoc innych. Wsparcie. Sami często nie posiadamy na tyle woli i inspiracji, jeśli jakieś przyzwyczajenie trwało bardzo długo. To, o czym piszę, owe 3 tygodnie, to dotyczą jakichś nawyków życia codziennego. Poważniejsze zmiany wymagają dłuższego przygotowania, powtarzalności. I nie zrażać się, jeśli czasem coś powraca. Jeśli na przykład pewne schematy trwały 30 lat, to czy uważacie, że można to potem zmienić w ciągu choćby roku? Nie, potrwa to dłużej. Ale ten proces z miesiąca na miesiąc będzie coraz przyjemniejszy dla samej osoby odrzucającej stare schematy, jak i dla bliskich jej osób. Oczywiście, że nie będzie łatwo. Czasem może być ciężko. Ale choćby trwało kilka lat, na horyzoncie jest cel, dla którego warto. I jeśli osoba pragnąca rozwoju i jej bliscy to zrozumieją, to wykażą cierpliwość. Nie spodziewajcie się, że ćwierć wieku odwrócicie po jednej rozmowie czy miesiącu. Miejcie cierpliwość dla sie...

O blogu

Przyzwyczajenie? Choć czasem słowo "przyzwyczajenie" kojarzy się to negatywnie, z rutyną, to tak na pewno nie jest w tym przypadku. Do pisania zachęciła mnie bliska mi wówczas osoba, twierdząc, że mam coś do powiedzenia i powinienem pisać. Mówiła że sama nie ma, więc nie pisze, co obiektywnie nie było prawdą, a niestety jej brakiem wiary w to, że nikogo nie zainteresują jej myśli i uczucia. Najlepsze nie było to oficjalne, teksty o czymś, którymi się chwaliła, ale to personalne, z uczuciem, notki które publikowała na facebooku. To było prawdziwe. Co do mnie, wówczas sam jeszcze nie uważałem za bardzo, czy kogoś może interesować to, co widzę, czuję. Po jakimś czasie była także krytyka, że to co piszę, jest niestylistyczne i chyba nie czytam tego, co napisałem. Krytyka uzasadniona(choć w formie szorstkiej), ponieważ faktycznie nie czytam i nie przykładam wielkiej staranności do stylu. Liczy się dla mnie treść, choć pewnie w innej formie zyskałoby szersze grono. Odwołuję się je...