Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą wina

Błędy

Każdy może popełnić błąd! Pozwól sobie na błędy w procesie uczenia się i pozwól innym na popełnianie błędów. Zanim będziesz robić coś dobrze, najpierw będziesz robić to źle. To normalna sprawa. Każdy może się pomylić, popełnić błąd, ponieść porażkę. Nasze życie to nie same porażki i nie same sukcesy. Miej tolerancję dla siebie oraz innych. Zamiast krytykować akcentując negatywy, zachęcaj, podkreślaj dobre rzeczy. Zarówno wobec siebie, jak i każdego postronnego, współpracownika, partnera, a szczególnie wobec dziecka. To, czy się coś uda, zależy od bardzo wielu czynników i nie warto się tym męczyć. Ale koniecznie wyciągnąć wnioski z tego, co nam się nie udało, uda ło, gdzie możemy coś poprawić, jak inaczej zaplanować, na co zwrócić uwagę następnym razem. Nie obwiniać siebie, ale nie zrzucać winy na kogoś innego za to, co należało do nas. Wiadomo, żyjemy zanurzeni w świecie i wiele zależy od nas, choć także od okoliczności, innych osób . Bardzo często ludzie nie wybaczają innym te...

Tess

Są takie rzeczy, które jakoś odkładamy na później. Taki przypadek, inne wybory, albo coś odciąga naszą uwagę. Właściwie może jedynym z dzieł (w ogóle wszystkich filmów, a nie tylko z tych wybitnych) Polańskiego, jakiego nie obejrzałem jeszcze i ze 20 lat temu, był film "Tess". Obejrzałem go dopiero teraz. Od razu przyjemnie uderzony klimatem "Wichrowych wzgórz", "Barry Lyndona". Ale subtelniej, inaczej. Książki nie czytałem, i nie ma teraz możliwości, abym jej nie przeczytał. Historia tak opowiedziana, że trudno się oderwać choćby na minutę. Nastassja Kinski wspaniale spełniła się w roli Tess. Zdjęcia fantastyczne, plastyczne. Film przepiękny, dojmujący. Więcej pisał nie będę, niech każdy zobaczy. Rzadko zachwyca mnie coś aż w taki sposób.  Doczytałem także kilka faktów około filmu. Książkę Polańskiemu wręczyła Sharon Tate, żona, tuż przed jego wyjazdem do Europy. Widziała się w roli głównej. To był ostatni moment, kiedy Polański widział żonę żywą. Pot...

Rozstania

Przyjaciel rozstał się z kobietą. Byli razem ponad 3 lata. Czyli statystycznie, kiedy rozpada się najwięcej związków. To emocje. Zawsze bowiem można się dogadać. Ale emocje sprawiają, że nijak rozum czy uśmiech nie mogą się przebić poza nastrój/nastawienie emocji. I nic i nikt tego nie zmieni w danym momencie. To emocje powodują zmianę decyzji i trzymanie się jej do upadłego. I nawet wiele lat po zdarzeniu każdy znajdzie argumenty (takich tylko będzie szukać), że tak było najlepiej. I najczęściej każdy widzi winę po drugiej stronie. Może to i lepiej, że wymyśla argumenty, ponieważ to pozwala nie zagłębić się w żalu. Tak troszkę się oszukać, dla przyjemności własnej i dobrego samopoczucia. Oczywiście minusem tego jest to, że nie staje się w prawdzie, co niesie z sobą ryzyko tego samego zdarzenia, tylko z inną osobą. Co może to zmienić? Wymiana emocji. Każda. Erupcja kłótni, wymiana ciosów, całkowite wyczerpanie z wysiłku. Ale twarzą w twarz. Nie uciekać, nie biec do mamy, czy do parku....

Eks

W każdym związku każda ze stron może postępować w różny sposób. Gorzej, lepiej, czy po prostu inaczej. Nie będę tu wiele pisał o sobie, ponieważ jest tu tego pełno. Łącznie z bardzo osobistymi sprawami. Tym razem o drugiej stronie. Pominę na razie szczegółowe zdarzenia, które pokazywałyby, jak i mi ciężko czasem było z tego powodu, że swoim zachowaniem i słowami sprawiała ludziom ból, odpychała od siebie, wprowadzała okropną atmosferę. To raczej takie podsumowanie motywacji, działań, powodów.  Większość wzięła się u niej z poczucia bycia... sierotą, osamotnioną, opuszczoną. Została skrzywdzona. Kto został skrzywdzony - krzywdzi. Widać było, że bardzo ją boli brak ojca. Właściwie nie sam brak, ale to, że nie utrzymywał z nią kontaktu. Zrozumiałe. Nie zrobiła przecież nic złego w tym kierunku. Bo co złego może zrobić dziecko? Nic. Dziecko chce być kochane. Jak my wszyscy, dorośli. Jako mała i potem dorastająca dziewczynka przecież nie musiała, a raczej nie potrafiła emocjonalnie...

Winni i niewinni

Niedawno było święto Żołnierzy Wyklętych. Ludzi, którzy nie pogodzili się z okupacją, niewolą. Zostali za to wymordowani, byli wcześniej torturowani, a ich ciała zakopane byle gdzie. Dopiero teraz odzyskują należną im pamięć. Trzeba przy tym przyznać, że prezydent Lech Kaczyński był dobry nie tylko w ocenie Rosji (jak wielu dało sobie zamydlić oczy, tak od dawna przewidywał działania Rosji i jak McCain nie ufał Putinowi), ale także w przywracaniu pamięci historycznej. Dzięki niemu powstało jedno z najlepszych muzeów w Polsce: Muzeum Powstania Warszawskiego. Wybuch Powstania oceniam bardzo negatywnie, ale samo muzeum pokazuje przecież także skalę barbarzyństwa i zniszczeń dokonanych przez Niemców i współpracujące z nimi jednostki Ukraińskie. Jest przybytkiem świetnie zorganizowanym, na światowym poziomie. To Kaczyński wprowadził także właśnie święto Żołnierzy Wyklętych do polskiej czasoprzestrzeni. I dobrze. Ludzie mogą zobaczyć, jak kształtowała się współczesna Polska po wojnie. Na kr...