Jakże często w życiu miałem postawę na "nie". Nie uda się, po co to robić, nie ruszajmy. Jakiż defetyzm, brak optymizmu i wiary. Ile trzeba było, abym to zobaczył "od zewnątrz" i "od wewnątrz". Do tego samospełniające się proroctwa, czyli takie naginanie rzeczywistości, prowokowanie jej, aby tak się stało. Nie jestem jedyny taki. Znam, znałem ludzi wokół mnie, którzy postępują podobnie. Mniejsza o nich, bo to ich sprawa. Natomiast ja zobaczyłem, z czego to się brało. Dokładnie taki sam był/jest mój wujek, który spełniał rolę wzorca męskiego w moim życiu. Nie wychowywałem się z ojcem. Wujek dał mi wiele ciepła i miłości. Pamiętam to doskonale, nawet pewne chwile, gdy miałem 5 lat. I nigdy mu tego nie zapomnę, zawsze będę wdzięczny, zawsze będę go kochał. Nie jego wina także, że taki był. Bez odwagi, bez decyzyjności. O niebo go w tym przeskoczyłem, dlatego, że przebywałem w różnych środowiskach, oderwałem się od domu. On jednak tak po prostu został wychowa...