Co za chciwe nędznoty. Jak się człowiek obraca coraz bardziej z obcymi, to widać jak ludzie są zachłanni i interesowni. Bić, lać i jedyna metoda to twarda asertywność, nawet posunięta do niegrzeczności. Bo po dobroci nie rozumieją. Napisane mam na bla bla car, iż nie objeżdżam nigdzie. Jak ktoś chce, niech się zabierze po drodze. Jak nie - niech jedzie innym transportem, albo szuka innego oferenta na bla bla. Wolna droga. Ale nie znoszę, jak ktoś nie szanuje czyjegoś zdania. Mimo, że napisane, że nie objeżdżam, dzwoni pani i mówi, - Czy nie mogę podjechać do określonego miejsca po jej mamę, bo to blisko. - Jak blisko, to niech sama podjedzie - odpowiadam. - Ale to starsza osoba, będzie jej trudno. - To niech weźmie taksówkę, ja nie jestem taxi, ale po prostu jadę z jednego miejsca do drugiego. - Ale taksówka kosztuje... - w końcu wyrzuca z siebie pani. - Więc o to chodzi. Ma pani przejazd tak tanio, jak żadnym innym środkiem transportu. Nawet inni uż...