Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą przytulanie

Dom dziecka

Czego najbardziej brakuje w domach dziecka? Wydaje mi się - choć nigdy tam nie byłem - po prostu kontaktu i bliskości fizycznej. Dawno się tak nie wzruszyłem, jak przy takiej okazji. Była pewna grupka dzieci. Wśród nich również dzieci z domu dziecka. Jeden chłopczyk - w wieku ok. 7 lat - przytulił się do mnie. Po prostu przytulił. Widać było, jak bardzo to dziecko potrzebuje i łaknie kontaktu fizycznego, bliskości, przytulenia, pogłaskania. Po prostu, po pleckach, po główce. Bardzo mi się szkoda zrobiło tego chłopczyka. Zwierzątka mają więcej przytulania i głaskania niż ten chłopiec. Każde zwierzę tego potrzebuje. Człowiek niczym się nie różni...

Przytulanie

Głaskanie

Głaskanie uspokaja. Szczególnie głaskanego. Czy to zwierzę, czy człowieka. Słuchałem wyznania kobiety, która straciła dziecko po porodzie. Opowiadała o tym, jak położne potrafiły uspokoić ją przed samym porodem, owym głaskaniem. I słowami także. Patrząc szczególnie na ssaki widać, jak wszystkie wykorzystują kończyny, język do bliskości, głaskania, uspokojenia, bliskość fizyczną do ukojenia. Nie szczędźcie najbliższych osobom: kobietom, mężczyznom, dzieciom, owego głaskania i przytulenia. To rozładowuje stres, podnosi więc odporność, przedłuża życie. Kobieta straciła dziecko. Zbyt wcześnie się urodziło i z wagą 0,5 kg nie przeżyło. Płakała, wyniosła światu swoją rozpacz. Jej mężczyzna nie płakał. Zachował tę kulturową twardość i nie uzewnętrznił straty. Opowiadała, że przez to, nosił żałobę dłużej. Nie potrafił się pogodzić z tym przez dłuższy czas, dłużej doznawał stanów przygnębienia.

Kot podwórkowy

Jest tu bardzo miły kotek. Czarny, z białymi skarpetkami i krawatem. Długo uciekał, chował się po krzakach. Aż w końcu odważył się. Podszedł, nie bał się i był niesamowicie spragniony głaskania, pieszczot. Jak to każde stworzenie potrzebuje. Czy to pies, kot, krowa nawet, świnia. Wszyscy potrzebują ciepła, bliskości. A człowiek?... Usycha bez pieszczot, przytulania, ciepła drugiego człowieka. To buduje więź. Zbliża.

Hormony w związku

Fenyloetyloamina to związek chemiczny, odpowiedzialny za to, że patrzymy na kogoś przez różowe okulary. Hormon ten odpowiedzialny jest za podniecenie i pożądanie. Cudowna mikstura miłości ma jednak wadę: działa krótko, bo od półtora roku do czterech lat. Potem cechy naszego partnera, które dotychczas uznawaliśmy za zalety, stają się niedostrzegalne, albo wręcz przemieniają się w wady. "Motylki" znikają i zaczyna się nowy etap związku. Jeśli jednak wciąż uparcie usiłujemy pozostać w stałym związku, z czasem w naszych organizmach zaczyna wydzielać się oksytocyna, czyli hormon, który działa odrobinę inaczej niż fenyloetyloamina. Dzięki temu hormonowi na naszego partnera reagujemy spokojniej, nie generujemy tyle emocji, ile było na początku. Co to zaś oksytocyna? Ten hormon uwalniany jest podczas kontaktu fizycznego z drugim człowiekiem. Im częściej dana para się przytula, dotyka, uprawia seks, tym więcej oksytocyny powstaje i to nasila więź. Powstaje pętla dodatniego wzmocnieni...

Zdrowie i umysł

Najważniejsze w leczeniu, to zapobieganie. Pierwszymi rzeczami są dobre samopoczucie, optymistyczne nastawienie, a także odpowiednia dieta. Ważne, aby jeść zdrowo i różnorodnie. W internecie popularny jest 91 letni dziadek, który cieszy się wyśmienitym zdrowiem. Zasadniczo trzyma dietę, dba o ćwiczenia fizyczne i do tego jeszcze naciera się śniegiem zimą, ale to już dla mnie za wiele akurat. Natomiast gdy się martwimy o siebie, swoje życie, czy trapimy o kogoś bliskiego, również nasza odporność automatycznie spada. Nie wiem do końca jak to funkcjonuje, przecież ciałka, bakterie, przeciwciała nadal są w organizmie. Co takiego się dzieje, że następują procesy chorobowe? Inna rzecz, że cięższe choroby rozwijają się długo. Te bardziej nagłe procesy następują być może w podobny sposób, jak zwykłe przeziębienie się. Organizm wychłodzony pożytkuje energię na zapewnienie funkcjonowania organizmu bez zmian. Podczas tego procesu złowrogie bakterie atakują osłabione ciało, zajęte dogrzaniem orga...

Zimowa depresja

Grudzień i styczeń. Dwa najgorsze miesiące. Nie zimno, a ciemno. Człowiek nie jest nietoperzem, potrzebuje światła. Podobno najgorszy dzień, gdy wszystko się nie udaje, przypada coś około 21 stycznia. Nic dziwnego. Brak światła działa przygnębiająco. W zimowe miesiące, a szczególnie w grudniu i styczniu należy sobie możliwie dobrze dogodzić. Zdrowo się odżywiać. Zażywać spacerów. Jak ktoś ma partnera, to przytulać się, kochać, ile się da. Podczas przytulania wyzwala się "hormon szczęścia". Duża ilość światła w domu i spacery szczególnie w słoneczne dni. Słodycze od czasu do czasu nie zaszkodzą. Owoce świeże, jak i suszone. Pić dziurawiec, jeśli akurat nie bierze się tabletek hormonalnych. I zahibernować się w tym czasie, jak w czasie snu zimowego. To znaczy, nie podejmować żadnych większych decyzji, jeśli nie musimy. Spokojnie przeczekać do wiosny. Z wiosną wszystko od razu jest piękniejsze, pełne nadziei i radości.