Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą sen

Sen

Czasem mam sny przepiękne, a czasem upiorne. I o dziwo, te upiorne bardziej mnie pociągają, inspirują. Są też niezwykle żywe, bo wzbudzają podczas snu bardzo mocne emocje. Niestety wówczas budzę się niewyspany, ale coś za coś. Miałem więc niedawno sen, iż zajrzałem do mojego gardła i zobaczyłem, że nie mam zębów w połowie żuchwy. Pusto, same dziąsła. Poszedłem do zębisty. Popatrzył, postękał, pociumkał i uznał, że wypadły. To nie był koniec. Okazało się, że miałem również pasożyta w organizmie. Jakiś rodzaj tasiemca. Długi był skurczybyk na jakieś cztery metry. Pozbyłem się go. Koniec końców sen był przecież z miłym zakończeniem. Zęby można wstawić porcelanowe, a pasożyta nie ma już w moim organizmie. Sen jednak był żywy i bardzo ciekawy.

Sen świadomy

Śnią mi się różne rzeczy. Przyjemne, ekscytujące, niebezpieczne, erotyczne, straszne. Różnie. Najważniejsze jednak, że coś mi się co noc śni. I bardzo to lubię. Miałem jednak jeden niezwykły sen. Nie był w swej treści przyjemny. To było tak sugestywne, że pamiętam, iż sam we śnie uświadomiłem sobie, że jest to sen i chcę to przerwać, obudzić się. W śnie uświadomiłem sobie siebie, jako śniącego o samym sobie. Bardzo mocnym wysiłkiem postarałem się wybudzić i udało mi się to. Obudziłem się, nieprzyjemny sen został przerwany. Niesamowite uczucie. Podniosłem się na chwilę, po czym położyłem z powrotem i ponownie usnąłem. Sny były już potem "normalne".

Sen

Śniło mi się, że pewien Japończyk miał obronić posterunek przed Amerykanami. Nie dał rady i padł w szlochu na kolana przede mną, łkając, iż okryła go hańba. Domyślałem się, że to kwestia honoru. Spodziewałem się, że rozważa harakiri. Aby zaoszczędzić mu sromoty, wziąłem jego miecz i jednym, zamaszystym ruchem, dokonałem dekapitacji. Głowa potoczyła się po podłodze, krew jak z hydrantu bryznęła mi na twarz. Potem ktoś przyszedł, a ja powiedziałem, że popełnił samobójstwo. Straszny sen. Zapewne coś słyszałem gdzieś lub czytałem, o rocznicy ataku Japonii na USA i stąd zapewne takie mary senne. W rocznicę.

Stres

Pisanie, nie sama refleksja

Piszcie. Piszcie pamiętnik. Wasze refleksje. To co Was boli, Wasze uczucia, odczucia, myśli. To pomaga w refleksji, postępie, kształtowaniu. Łagodzi, rozwija i jest swego rodzaju terapią, wsparciem dla samego siebie. Dlaczego samo przemyślenie określonych emocji, spraw, nie wystarczy? Myślisz o czymś, myślisz, godziny płyną. Potem idziesz spać. Zapominasz. Budzisz się i właściwie możesz ten sam proces powtarzać w nieskończoność. Samo myślenie nic Wam nie da. Pisanie pomaga usystematyzować Wasze przemyślenia, uczucia. Poza tym sam proces pisania wymusza inne reakcje, spojrzenie. Porządkuje. Zarysowuje się poprzez większą ilość zmysłów. Wzrok, ruchy dłoni. Następuje wzmocnienie. Piszcie. O wszystkim co Was boli, co chcielibyście zmienić, poprawić. Choćby do "szuflady", czy raczej obecnie, do folderu "szuflada". Może w przyszłości zrobicie z tego inny użytek.

Odpoczynek

Jak dobrze wypocząć? Mniejsza o kwestie aktywnie, czy leniuchując. Ale ważny jest odpoczynek psychiczny. Czyli nie zajmowanie się pracą na urlopie czy w dniu wolnym. I także odłożenie maksymalnie telefonu, internetu. Ograniczyć maksymalnie bodźce, które rozpraszają. Są ludzie, którzy ustawiają sobie dźwiękowe powiadomienia (!) w telefonie, które informują o przyjściu poczty, powiadomieniu z aplikacji takich jak facebook, instagram, czy innych. Wówczas taka osoba staje się nie użytkownikiem danych środków, ale ich niewolnikiem. Reaguje na zewnętrzne bodźce. Jak wytresowany pies, który na klaśnięcie zaczyna się ślinić. Odpocznijcie psychicznie, a także dajcie sobie tyle snu ile potrzebujecie.

Miś Uszatek

Miałem sen. Całą noc śniłem o tym, iż robię film dokumentalny o Misiu Uszatku. Chodzę z kolegą do wytwórni. Filmujemy. Grzebiemy po archiwach, rozmawiamy z twórcami. Wszystko się działo w tym śnie, jak na jawie. No i czego mój umysł się domaga? Więcej filmów dokumentalnych, czy więcej Misia Uszatka, bo nie wiem?

Ciężki tydzień

Dzisiaj Pan ma relaks. Kazał spadać dziewczynom, kolegom, rozrywkom. Po tygodniu, gdzie i wszakże rozrywka była, ale kosztem snu, dzisiaj się rozsiadam w fotelu i piję swoje ambrozje. I mam czas poczytać, popisać. Codziennie określone sprawy, przysługi, sport obowiązkowo, spotkania. A wyspać się trzeba, bo jak człek niewyspany, to mu zimno ;-) Brakuje mi tylko kominka. Jak będę dom budował, kominek na zimę musi być! :-)

Sen

Miałem sen. Maszyny przejęły kontrolę. Zaczęły wykorzystywać każdą informację zapisaną cyfrowo. Nawet zdjęcia. Pomyślałem wówczas o Pitagorasie i jego koncepcji, że świat składa się z liczb (realnie, jak z cegiełek). Wszystkie komputery zaczęły kierować swoje działania przeciw człowiekowi. Stary motyw. Trudno było uciec, a należało zniszczyć wszystkie cyfrowo zapisywane informacje o nas samych. Interesujące. Szczególnie w kontekście Pitagorasa.

Sen

Śniło mi się dzisiaj, że poleciałem do Santiago de Chile. W sprawie operacji. Poleciałem i nie wiem jakim cudem dostałem się bez paszportu, bez portfela.  Zorientowałem się dopiero na miejscu, w klinice. Nie wiedziałem, jak mogę wrócić. Bez dokumentów, bez niczego. Sny są fascynujące.

Słoneczny relaks

Nawet październikowe słońce może być bardzo kocie i przyjemne.

Sny!

W całej mojej karierze kierowcy nie miałem wielu przypadków, gdzie musiałem nagle hamować przed zwierzęciem. Tylko dwa. Raz zdążyłem zahamować i zająć uszedł z życiem. Drugi? Wróćmy jednak do dzisiejszej nocy. Śniło mi się, że uratowałem kota. Szarego. Wyciągnąłem go z wody, topił się. Po uratowaniu, zwierzak tulił się do mnie, mruczał, głaskałem go po brzuchu. Sen był wyrazisty. I co się dzisiaj wieczorem zdarzyło? Jechałem ok. 70 km/h. Nagle zobaczyłem kota z lewej strony pobocza, wbiegającego na jezdnię. Błyskawicznie hamulec, pisk opon i zatrzymałem się tuż przed futrzakiem. Młody kotek, biały, z szarymi łatkami. Zdarzenie w moim życiu bez precedensu. Wspaniały zbieg okoliczności.

Sen

Każdy z nas miał chyba w życiu przypadek, iż budził się i nie wiedział, co jest jawą, a co snem. Sen tak realny, czy jawa tak odrealniona? Jeśli do tego śni ci się coś, co właściwie za chwilę może stać się prawdą, to zastanawiasz się, czy to po prostu projekcja mózgu, czy może pewne przypadki da się przewidzieć. I jeśli na to wszystko nałoży się to, że w tym samym czasie pisze do ciebie koleżanka, iż śniłeś się jej i pyta, czy u ciebie wszystko w porządku, to akcja staje się zupełnie zawiła. Nie, to nie przewidywanie przyszłości, to nie magiczna telepatia. To przypadek. Są tak złożone przypadki, że stają się rzeczywistością. W dodatku, zmieniają nasze życie.

Poranne wstawanie

Kiedyś byłem człowiekiem, który wstawał z łóżka, aby szybko zjeść, aby zrobić jak najwięcej w ciągu dnia. Dzisiaj, pomimo tego, iż teoretycznie czasu coraz mniej, to podczas dnia wolnego lubię poleżeć w łóżku, posmakować chwile, które są przyjemne. Czyż nie od tego jest życie?

Ludzkie sny

Wiarę w senniki, przypisujące im możliwość przepowiadania przyszłości - uznaję za kompletną bzdurę. Aczkolwiek sny odzwierciedlają nasze myśli, lęki, nadzieje, czy po prostu odtwarzają lub dowolnie (często bez żadnego celu i planu) modelują informacje jakie nasz mózg pozyskał. Są więc odbiciem przeszłości, a nie przyszłości, której nie ma i w której nie byliśmy. Ludzkie sny są jednak bardzo ciekawe. Oto, na jaki trafiłem na jednym z forum. Życzę przyjemnej lektury :-) "zacznijmy od tego, że jestem samotna kobietą w kwiecie wieku i niestety od dłuższego czasu nie uprawiam seksu ( oczywiście, że nie dlatego, że nie chce tylko dlatego, że niestety nie mam z kim). Przejdzmy więc może do rzeczy. śniło mi się, że mieszkałam na wsi i miałam męża- drwala. był umięśniony, przystojny, niczego mu nie brakowało. jako mężczyzna miał olbrzymi popęd seksua lny. jednak nie on mnie interesował. Jak łatwo się domyślić mieliśmy bardzo dużo w domu drewna i o nie właśnie się tutaj rozchodzi...

Zimowa depresja

Grudzień i styczeń. Dwa najgorsze miesiące. Nie zimno, a ciemno. Człowiek nie jest nietoperzem, potrzebuje światła. Podobno najgorszy dzień, gdy wszystko się nie udaje, przypada coś około 21 stycznia. Nic dziwnego. Brak światła działa przygnębiająco. W zimowe miesiące, a szczególnie w grudniu i styczniu należy sobie możliwie dobrze dogodzić. Zdrowo się odżywiać. Zażywać spacerów. Jak ktoś ma partnera, to przytulać się, kochać, ile się da. Podczas przytulania wyzwala się "hormon szczęścia". Duża ilość światła w domu i spacery szczególnie w słoneczne dni. Słodycze od czasu do czasu nie zaszkodzą. Owoce świeże, jak i suszone. Pić dziurawiec, jeśli akurat nie bierze się tabletek hormonalnych. I zahibernować się w tym czasie, jak w czasie snu zimowego. To znaczy, nie podejmować żadnych większych decyzji, jeśli nie musimy. Spokojnie przeczekać do wiosny. Z wiosną wszystko od razu jest piękniejsze, pełne nadziei i radości.

Sen

Znalazłem list do kumpla, który pytał się mnie, czym się zajmuję. Było to prawie pięć lat temu. Oczywiście nic takiego, co opisałem, nie miało miejsca w moim życiu. Miało być tylko wesołą odpowiedzią. Niemniej, trudno mi sobie wyobrazić ostatnią frazę inaczej, jak coś na kształt z obrazu Chełmońskiego. Bo jak by to miało inaczej wyglądać? Nigdy nie byłem na plantacji poziomek. „Co u mnie? Zajmuję się ostatnio przypierdalaniem kijem baseballowym i gangsterką. Po prostu odkryłem w sobie pierwotne instynkty i zajebiście się z tym czuję. Zapach krwi o poranku sprawia, że mam ochotę się śmiać. Uśmiech na mojej twarzy nie znika do momentu, aż zachce mi się spać. Wtedy to znowu przychodzi czas, aby znów napierdalać. Po to, by móc spokojnie spać. A sny mam błogie i kolorowe. Śnią mi się kwiaty, pluszaki i kobiety zrywające poziomki.”