Z tego co na razie wiemy, oprócz homo sapiens, żałobę po zmarłych bliskich przechodzą także zwierzęta. Nie, nie mówię, aby iść na cmentarz dla zwierząt. Ale zjawisko jest ciekawe. Wiąże się z określonymi strukturami w mózgu, uczuciowością. Kiedyś była "profesja" płaczek, które współodczuwały "na zamówienie" wraz z osobą, która straciła kogoś bliskiego. To także interesujące. Niektórzy wolą w takich chwilach być sami, w obliczu śmierci członka rodziny. Ale "rozłożenie" żalu po czyjejś śmierci wydaje się sensowne. To wzięcie na siebie czyjegoś bólu wobec nieuniknionego, pogodzenia się z przemijaniem.
Obejrzałem film "Thais". Film o pokusach, chrześcijaństwie, ascezie, filozofii, pogaństwie i rozpuście. Po raz pierwszy zetknąłem się tam z aktorką, która - poza aktorstwem - tak hojnie prezentowała swoje wdzięki. Okazało się, że to Dorota Kwiatkowska-Rae i dawno temu wyjechała z Polski. Piękna, faktycznie. Chyba obok Marii Probosz, najwspanialsza dama aktu w polskim kinie. Obejrzałem jeszcze dwa filmy z jej udziałem: "Akwarele" oraz "Widziadło". "Thais", mimo ciekawej problematyki i wspaniałych aktorów, jednak nie ujął mnie mocniej. Motyw miłości i jej odmian (od apage po erotyczną) jest tak pulsujący, a nie został dobrze wykorzystany. Pokusa i zwycięstwo Natury nad myślą i ascezą mnicha oraz z kolei zwycięstwo wiary nad seksualnością Thais to motyw, który powinien odżyć w naprawdę dobrej produkcji. Książki - na motywach której powstał film - nie będziemy recenzować. Mógłbym równie dobrze pisać o całej filozofii czy pismach św....
Komentarze
Prześlij komentarz