Przy kim dziecko czuje się bezpiecznie? Przy tej osobie, która nie tylko nie krzywdzi dziecka, ale i potrafi przed krzywdą od innych uchronić. Potrafi zabrać dziecko od tego, co boli. Jeśli tego nie potrafi, może tylko co owo dziecko. Czyli nic. Jest taka osoba bezbronna, słaba. Dziecko widząc to, czuje podświadomie, widzi różnicę, a właściwie jej brak. Nie ma wówczas autorytetu, nie ma do kogo się zwrócić. Jest bezradne. Osoby słabsze szukają kogoś, kto ich obroni w sytuacjach zagrożenia.
To u dzieci. U dorosłych jest inna sprawa. Mężczyzna przeważnie nie szuka bezpieczeństwa, często szuka niebezpieczeństwa. Kobieta odwrotnie. Dzieje się to na różnych płaszczyznach. Potrzebuje opieki i - jeśli nie radzi sobie sama - zabezpieczenia materialnego. Kobieta chce czuć się pewnie, bezpiecznie, a to dotyczy zarówno sfery uczuć (wiadomo, kobieta nie znosi jakiejkolwiek konkurencji, jest tylko jedno miejsce na piedestale), sfery przyszłości (niechęć do samotności), wsparcia (praca, aktywność pozazawodowa, prowadzenie domu, wychowywanie dzieci), także właśnie sfery materialnej (dlatego często kobiety patrzą na to, jaką pracę ma mężczyzna, czy jest samodzielny). Bezpieczeństwo to poczucie pewności jutra, przyszłego roku, rozpoczynania planów dalekosiężnych. Kwestia jest również dzisiejszych czasów. W przeszłości małżeństwo gwarantowało więcej, tryb życia, a dzisiaj związki nie dają takiego zabezpieczenia formalnego. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni śmiało potwierdzają, że pewne rzeczy zmieniają się po ślubie. I mówię o pozytywach. To także element stabilizacji, obecny kulturowo, potwierdzający pewien status.
Być może część kobiet mnie tu "zje" za to co napiszę, ale kobiety po troszu są właśnie w tej kwestii jak dzieci. Szukają oparcia, pocieszenia, znacznie bardziej niż mężczyzna. Mężczyzna sam załatwia sprawy, kobieta (a pamiętam sprzed wielu lat sytuację, w jakiej postawiła mnie kobieta w kontrze do mego przyjaciela - nie miała racji, ale testowała, po czyjej stronie się opowiem) ucieka pod skrzydło mężczyzny, wysyła jego na pierwszą linię frontu. Takie traktowanie jak ojca. Tata zawsze obroni, weźmie w opiekę. Są kobiety, które (przyczyny znane) wręcz nawet wiekowo szukają tatusia w partnerze i wiążą się z dużo starszym mężczyzną, aby mieć zapewnione właśnie takie poczucie bezpieczeństwa w dwójnasób. Są kobiety, które nie miały ojców. One także szukają takiego wsparcia ojcowskiego, lub kreują sobie wzorzec na podstawie pierwszej miłości, pierwszego mężczyzny w ich życiu. Zaznaczam, że to wszystko nigdy nie równa się 100%. Nie piszę o całości populacji, są to kwestie złożone. W przypadku uciekania się kobiet do mężczyzny jak do ojca (bo przecież tatusiowie rozpieszczają córki), to przecież i Freud się kłania, kwestie wyboru partnerów na podstawie wzorców. Kobieta lubi, gdy mężczyzna ją tak adoruje, jak ojciec córkę. Troszczy o nią, opiekuje. I w chwili zagrożenia chowa się za jego plecami, płacze, szuka wsparcia.
Wróćmy jednak przez kobiety do dzieci. Dla kobiety i dziecka poczucie miłości i bezpieczeństwa to dwie najważniejsze prawdy, których potrzebuje. Realizacja dalsza, zdobywanie świata, to są właściwie pochodne tego.
To u dzieci. U dorosłych jest inna sprawa. Mężczyzna przeważnie nie szuka bezpieczeństwa, często szuka niebezpieczeństwa. Kobieta odwrotnie. Dzieje się to na różnych płaszczyznach. Potrzebuje opieki i - jeśli nie radzi sobie sama - zabezpieczenia materialnego. Kobieta chce czuć się pewnie, bezpiecznie, a to dotyczy zarówno sfery uczuć (wiadomo, kobieta nie znosi jakiejkolwiek konkurencji, jest tylko jedno miejsce na piedestale), sfery przyszłości (niechęć do samotności), wsparcia (praca, aktywność pozazawodowa, prowadzenie domu, wychowywanie dzieci), także właśnie sfery materialnej (dlatego często kobiety patrzą na to, jaką pracę ma mężczyzna, czy jest samodzielny). Bezpieczeństwo to poczucie pewności jutra, przyszłego roku, rozpoczynania planów dalekosiężnych. Kwestia jest również dzisiejszych czasów. W przeszłości małżeństwo gwarantowało więcej, tryb życia, a dzisiaj związki nie dają takiego zabezpieczenia formalnego. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni śmiało potwierdzają, że pewne rzeczy zmieniają się po ślubie. I mówię o pozytywach. To także element stabilizacji, obecny kulturowo, potwierdzający pewien status.
Być może część kobiet mnie tu "zje" za to co napiszę, ale kobiety po troszu są właśnie w tej kwestii jak dzieci. Szukają oparcia, pocieszenia, znacznie bardziej niż mężczyzna. Mężczyzna sam załatwia sprawy, kobieta (a pamiętam sprzed wielu lat sytuację, w jakiej postawiła mnie kobieta w kontrze do mego przyjaciela - nie miała racji, ale testowała, po czyjej stronie się opowiem) ucieka pod skrzydło mężczyzny, wysyła jego na pierwszą linię frontu. Takie traktowanie jak ojca. Tata zawsze obroni, weźmie w opiekę. Są kobiety, które (przyczyny znane) wręcz nawet wiekowo szukają tatusia w partnerze i wiążą się z dużo starszym mężczyzną, aby mieć zapewnione właśnie takie poczucie bezpieczeństwa w dwójnasób. Są kobiety, które nie miały ojców. One także szukają takiego wsparcia ojcowskiego, lub kreują sobie wzorzec na podstawie pierwszej miłości, pierwszego mężczyzny w ich życiu. Zaznaczam, że to wszystko nigdy nie równa się 100%. Nie piszę o całości populacji, są to kwestie złożone. W przypadku uciekania się kobiet do mężczyzny jak do ojca (bo przecież tatusiowie rozpieszczają córki), to przecież i Freud się kłania, kwestie wyboru partnerów na podstawie wzorców. Kobieta lubi, gdy mężczyzna ją tak adoruje, jak ojciec córkę. Troszczy o nią, opiekuje. I w chwili zagrożenia chowa się za jego plecami, płacze, szuka wsparcia.
Wróćmy jednak przez kobiety do dzieci. Dla kobiety i dziecka poczucie miłości i bezpieczeństwa to dwie najważniejsze prawdy, których potrzebuje. Realizacja dalsza, zdobywanie świata, to są właściwie pochodne tego.
Komentarze
Prześlij komentarz