Przejdź do głównej zawartości

Komplementy

Lubię słyszeć komplementy. Jak każdy. Jeśli słyszę, że jestem (jaki) przystojny, to określa to moją urodę. Nie moja w tym zasługa, ale jest to miłe. Znacznie milsze jest człowiekowi, jeśli mówi drugiemu "podobasz mi się". Określa zapewne nie tylko urodę wrodzoną (a ta przemija), ale czyjś stosunek do nas.
Mówienie zaś komplementów drugiej osobie jest także miłe. Dla nas, i sprawia to przyjemność komuś. Dlaczego więc mielibyśmy komuś tego odmawiać, szczędzić? To budujące, wlewające pewność siebie w kogoś. Pochwała czegoś, jak ktoś wygląda, czyjegoś gustu, co ktoś zrobił, powiedział, pomyślał. To wszystko oznacza coś jeszcze: zauważenie kogoś. Sprawienie, że ktoś poczuje się ważny, zauważony, nie odrzucony, akceptowany. To niezmiernie istotne dla każdej osoby, bo każdy z nas posiada wrażliwość.
Silny, wrażliwy. Dwie cechy pożądane jednocześnie jako odpowiedź na rzeczywistość, radzenia sobie ze światem i opieką, empatią, wyczuciem, odpowiedzią na drugiego człowieka.  I nawet nie zawsze zdawałem sobie sprawę, że jestem postrzegany w taki sposób.
Co Ty możesz dać drugiemu człowiekowi? Dostrzegać tę energię, cechy pozytywne, starania. Mówić dobre słowa, aby kogoś podbudować. Owszem, nie oznacza, że nie możemy mówić prawdy, gdy o coś toczy się spór, gdy czujemy złość. To element życia w społeczeństwie i możliwość przekucia tego na sukcesy i polepszenie komunikacji. Wobec dziecka należy je chwalić, motywować i być odpowiedzialnym, stanowczym. Tak zwana "małpia miłość", która nie zakreśla odpowiedzialności dziecku, to droga donikąd. To brak poczucia bezpieczeństwa i samokontroli. Nie mówić dziecku "jesteś głupi, jesteś zły", ale "postąpiłeś tak czy siak, należy przeprosić, naprawić". Nie odbierając dziecku pewności, nie odbierając naturalnej chęci rozwoju.
Komplementujmy się, mówmy co czujemy. Tak samo jak miło jest, gdy ktoś o nas się troszczy, martwi i my o kogoś. Relacje są najsłodsze w tej krótkiej podróży.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Piękno

To chyba jedne z najpiękniejszych zdjęć, jakie widziałem. To prawdopodobnie Ukrainka. Wspaniałe zdjęcia, delikatne, z uczuciem i ciepłem. Wyjątkowej urody kobieta. Nawet moja baba nie była zazdrosna to takie dzieło sztuki.

Dorota Kwiatkowska-Rae

Obejrzałem film "Thais". Film o pokusach, chrześcijaństwie, ascezie, filozofii, pogaństwie i rozpuście. Po raz pierwszy zetknąłem się tam z aktorką, która - poza aktorstwem - tak hojnie prezentowała swoje wdzięki. Okazało się, że to Dorota Kwiatkowska-Rae i dawno temu wyjechała z Polski. Piękna, faktycznie. Chyba obok Marii Probosz, najwspanialsza dama aktu w polskim kinie. Obejrzałem jeszcze dwa filmy z jej udziałem: "Akwarele" oraz "Widziadło". "Thais", mimo ciekawej problematyki i wspaniałych aktorów, jednak nie ujął mnie mocniej. Motyw miłości i jej odmian (od apage po erotyczną) jest tak pulsujący, a nie został dobrze wykorzystany. Pokusa i zwycięstwo Natury nad myślą i ascezą mnicha oraz z kolei zwycięstwo wiary nad seksualnością Thais to motyw, który powinien odżyć w naprawdę dobrej produkcji. Książki - na motywach której powstał film - nie będziemy recenzować. Mógłbym równie dobrze pisać o całej filozofii czy pismach św....