Zobaczyłem, jak mała
dziewczynka stoi przy schodkach i próbuje uratować biedronkę, aby jej nikt nie
rozdeptał. Dobro. Samo dobro.
Dzieci jak perły.
Zapożyczone: "perła to jedyny klejnot zrodzony z bólu i cierpienia".
Koleżanka ze studiów.
Ile narzekała lat, że jej partner taki a siaki, uparty, nieuczuciowy, złości
ją. Ale była z nim, ponieważ go kochała nadal. Wszystko się uspokoiło, gdy
przyszło pierwsze dziecko na świat. Nastąpił więc po latach ślub, potem drugie
dziecko. Facet dorósł do związku, do odpowiedzialności, do dzieci. Bardzo
szybko. Kobiety w dzisiejszych czasach narzekają na mężczyzn. Zapominają
jednak, że dawniej nie bardzo miały jak się uchylać od posiadania dzieci.
Natura zawsze ciągnie, akt seksualny, bum, i ciąża była nieunikniona. Mężczyźni
więc często dorastali do tego szybciej, a więc i do życia, bo przecież życie
trwa dzięki temu, że się rozmnażamy. Życia seksualnego nie rozpoczyna się w
wieku 30 lat, tylko każdego ciągnie do tego znacznie wcześniej. Przecież uczymy
się i stajemy wobec zadań, które napotykamy. Jeśli całe życie będziemy siedzieć
pod kołdrą u mamusi, to nigdy nie dojrzejemy. Szczególnie tyczy mężczyzn, ale i
kobiet, jeśli mają wszystko na zawołanie od tatusia. Więc jeśli mężczyzna staje
przed odpowiedzialnością za ciężarną kobietę i dziecko, warunki kształtują inną
postawę. Jeśli kobieta znajdzie się w stanie błogosławionym, jej życie także
się zmienia. Staje się odpowiedzialna za dwa (przynajmniej) życia, także często
podnosi się bardzo jej dojrzałość. Jeśli znajdziesz się w górach, to musisz
zachowywać się inaczej niż w marszu przez pola. Jak pisał Seneka, za zmianami
zewnętrznymi pójdą zmiany wewnętrzne.
Wiele kobiet nie
posiada dzieci, ponieważ obawiają się różnych rzeczy. Jedne obawiają się
odpowiedzialności (a właśnie dorosłyby do tego); inne obawiają się, że nie są
zbyt dobre do tego (a na pewno by były, gdyby tak się stało, bo to te wątpiące
najbardziej są świadome); kolejne mają za niskie mniemanie o sobie (ale
potrafią kochać); inne uważają, że nie zasługują (to lęk, który niestety
"podarowali" im wychowawcy w dzieciństwie), ale po zajściu w ciążę
wiele by się zmieniło właśnie na korzyść tychże kobiet; a są oczywiście właśnie
takie, które obawiają się, że mężczyzna nie dorasta do roli i nie chcą zostać same
(ale nie dają tak naprawdę szansy sobie i mężczyźnie), a przecież właśnie bez
dziecka ostatecznie mogą zostaną same, taki paradoks.
Wniosek jest jeden:
strach ma wielkie oczy! Lęk, strach, bywa niestety silniejszy niż
rzeczywistość. Szkoda pięknych, dobrych kobiet, które nie mają dzieci. Właśnie
trzeba o tym wiedzieć, nie zwalczać lęku, ale go zaakceptować i powoli
wychodzić naprzeciw, zmienić i wszystko okaże się potem, że wcale ani strasznie
ani źle nie było. Wręcz przeciwnie!
W przeszłości właśnie
"pomagała" Natura. Nie było środków antykoncepcyjnych i rzeczywistość
w ten sposób "pomagała" człowiekowi stanąć naprzeciw świata. Nie, nie
naprzeciw. W świecie, w rzeczywistości. Potem nastąpił "lęk" (ciąża!)
i środki wspomagające lęk. U obojga płci. Ludzie sami zgotowali sobie ten los.
Także głowa do góry i pamiętajcie, że lęk jest w każdym z nas. Ale zawsze (!)
jest on tylko lękiem i zawsze w naszej głowie większy niż to, co jest prawdziwą
rzeczywistością.
Komentarze
Prześlij komentarz