Prezerwatywy, kondomy
Pamiętam najbardziej wdzięczną nazwę: erosy. I tej się będę trzymał.
Mają już dziwne... smaki. Tak właściwie nigdy nie potrafiłem pojąć, po cholerę smakowe prezerwatywy. Rozumiem, aby kobieta nie czuła w ustach smaku lateksu, ale to jakbym kobiecie sprawiał przyjemność językiem przez majtki. Lizanie cukierka przez papierek. A i dla mężczyzny mniejsza przyjemność, bardziej "intelektualna" niż zmysłowa.
W każdym razie, erosy o smaku boczku mogą być jednak alternatywą dla kobiet, które się odchudzają, ale jednak tęsknią za smakiem skwareczków. No, ale czy nie można po prostu zrobić takich lizaków? Zaś wersja bakłażanu to chyba dla wegetarianek.
Pamiętam najbardziej wdzięczną nazwę: erosy. I tej się będę trzymał.
Mają już dziwne... smaki. Tak właściwie nigdy nie potrafiłem pojąć, po cholerę smakowe prezerwatywy. Rozumiem, aby kobieta nie czuła w ustach smaku lateksu, ale to jakbym kobiecie sprawiał przyjemność językiem przez majtki. Lizanie cukierka przez papierek. A i dla mężczyzny mniejsza przyjemność, bardziej "intelektualna" niż zmysłowa.
W każdym razie, erosy o smaku boczku mogą być jednak alternatywą dla kobiet, które się odchudzają, ale jednak tęsknią za smakiem skwareczków. No, ale czy nie można po prostu zrobić takich lizaków? Zaś wersja bakłażanu to chyba dla wegetarianek.
Komentarze
Prześlij komentarz