Ja
Spójrz i zadbaj o siebie. Nie patrz na to, by
kimś się stać. Patrz na to, kim jesteś. Docenisz siebie bardziej. Skoncentruj
się na tu i teraz. Przecież z dawien dawna znane były te same zasady, człowiek
miał te same uczucia i myśli. Zmienia się jedynie otoczenie i cywilizacja.
Napisano ponad dwa tysiące lat temu: "Będziesz miłował bliźniego swego jak
siebie samego". Słusznie. Ponieważ oznacza to, że najpierw musisz pokochać
siebie, aby móc pokochać innych. Jeśli skupiasz się tylko na kimś, to znaczy,
że może tak chcesz umocnić swoje słabe poczucie własnej wartości? Zaistnieć
przez kogoś? Chcesz, aby ktoś Ciebie docenił, ponieważ sam się nie doceniasz?
Nie przesadzajmy też w drugą stronę. Zawsze jest nam miło, gdy jesteśmy
chwaleni. Wszyscy tego potrzebujemy i to lubimy. Ale ważne, abyś znał swą
wartość. Jeśli zaś źle o sobie myślisz i nie lubisz, to tak samo będziesz
traktować innych. Będziesz ich "kochał"... jak samego siebie. Albo
oddasz zupełnie siebie i zapomnisz o sobie, z czasem stając się nieszczęśliwym
(są jednak rzadkie przypadki, gdzie ktoś całe życie jest szczęśliwy zupełnie
oddając się innym), albo zaczniesz się buntować i odwrócisz kartę, czyniąc
życie innych z tobą, nieznośnym.
Ważne, aby nie popaść
także w egoizm, lub skrajny altruizm. "Jeśli każdy myśli o sobie, wtedy
nie ma takiego, o którym nikt nie myśli." Nie znaczy oczywiście, aby
myśleć jedynie o sobie. Empatia jak najbardziej wskazana. Bez tego nie będzie
możliwa w pełni żadna przyjaźń czy miłość. Dopóki nie usiłujesz wykorzystać
jednak kogoś dla siebie ze szkodą dla tej osoby, to w stosunkach międzyludzkich
powinno być w porządku. Ale myśląc o sobie zapobiegniesz temu, gdy ktoś będzie
chciał wykorzystać ciebie. Świat niestety nie składa się tylko z ludzi, którzy
są sprawiedliwi w swym działaniu.
Przyczyny
Oczywiście postawy
miłości do siebie lub jej braku biorą się z dzieciństwa. Albo zupełny brak
afirmacji i pochwał ze strony wychowawców (rodziców, dziadków, etc.), lub
bardziej prawdopodobne, karcenie za cokolwiek się zrobiło. Nie musi to być coś
strasznego, ale dziecko patrzy z dołu na świat i wszystko wydaje mu się duże.
Każde słowo i atmosfera miłości lub samotności kształtuje dziecko w dorosłość.
I taka ona będzie. Wystarczy, że z czułością nawet opiekun będzie mówił
dziecku, że źle coś zrobiło, nie potrafi czegoś wykonać. Będzie to powodowało
zwątpienie we własne zdanie i podległość innym. Przyczyną także może być swego
rodzaju odrzucenie. Dziecko należy uczyć godzenia się z porażką, ale
jednocześnie zachęcać do dalszych prób. Powolne poprowadzenie dziecka do
dorosłości jest oczywiście dobre. Nagłe lub chłodne odejście - będzie dla
dziecka poczuciem odrzucenia. Poczuje się gorsze, niechciane. Nie będzie
rozumiało dlaczego. Mimo, że w dorosłości będzie znało motywy i rozumiało, że różni
są ludzie, to jednak te uczucia z dzieciństwa będą nim kierowały. Wiązać się to
będzie z potrzebą bycia akceptowanym przez innych i pomniejszania wagi swojego
zdania. Nawet w obliczu osób mniej roztropnych i doświadczonych. Także z bardzo
silnymi uczuciami w sytuacji utraty kogoś, kogo darzy się uczuciem. Jest to po
prostu bezpośrednie połączenie z podobnymi uczuciami z dzieciństwa.
Nie należy więc
rozwiązywać więzi emocjonalnych z dzieckiem, ale uczyć samodzielności, nie
samotności. Opuszczone dziecko będzie miało poczucie, że jest gorsze. Choć nie
ma to nic wspólnego z prawdą. Poza tym, żadne dziecko nie jest gorsze i żadne
nie jest przyczyną, że ktoś z rodziców odszedł, czy ktoś przestał kochać lub w
ogóle nie potrafił kochać. Dziecko zawsze zasługuje na miłość. W każdej
sytuacji. Czyż dorosły także nie zasługuje na to samo? Nie pomogą tłumaczenia
intelektualne. To kwestia ułożenia tamtych emocji. Im bardziej je ignorujemy,
tym gorzej dla nas.
Wartości
Napiszcie sobie wasze
dobre cechy. Czemu nie? Doceńcie się. To, jaką jesteś osobą. Tu i teraz. Nie
to, kim chciałbyś być chłopaku, dziewczyno.
Mam mnóstwo dobrych
cech. Jestem wrażliwy, opiekuńczy, rozumiejący, empatyczny, inteligentny,
pracowity, dokładny. Do tego czuły, dobry dla zwierząt. Mądre i atrakcyjne kobiety wybierały mnie także dlatego,
ponieważ w oczach, mojej postawie, słowach widać było moje przeżycia,
inteligencję, doświadczenie. Nie zawsze (także w zależności od warunków,
drugich osób wobec mnie) udawało mi się wszystko okazać, czy być takim, jakim
zazwyczaj jestem. W swej istotowości. Przecież jestem człowiekiem, z całą
paletą uczuć pozytywnych, słabszych, mam prawo popełniać błędy, denerwować się,
wściekać, złościć się, być miłym, troskliwym, wspaniałomyślnym. Wszystko.
Niektórzy ludzie chcieli mojego towarzystwa, ponieważ właśnie spodziewali się
wysokiej wyrozumiałości i akceptacji, przeczuwając, że skoro ja doświadczyłem
złych rzeczy, będę rozumiał i tło drugiej osoby. Nie zawsze to wyszło, ale to
także życie. Są chwile słabsze i lepsze. W każdej relacji. To także zależy od
drugiej osoby. Ale wiem jakie mam wartości, co potrafię. Zdolny, pracowity,
wrażliwy, troskliwy, myślący, odpowiedzialny, silny wobec silnych; lubiący
kulturę, sztukę, sport; pogłębiający wiedzę i pracujący nad sobą; umiejący
wysłuchać drugiej osoby. Z wiekiem - o czym jeszcze napiszę - a może wraz z
właśnie z układaniem emocji, coraz mniej uparty. Przeważnie z czasem ludzie
stają się coraz bardziej uparci, mniej elastyczni, co niestety bywa negatywne.
To nie trwanie przy dobrym zdaniu, zdecydowanie. Nie o takim uporze mówię. Ale
o tym negatywnym braku elastyczności. U mnie poszło w drugą stronę. Stałem się
mniej uparty i bardziej kompromisowy. Bardzo się z tego cieszę. Posiadam
świetne poczucie humoru, co było zawsze dla mnie tarczą i motorem. Potrafię
podejmować szybkie i zdecydowane kroki, osiągać cele: zebrać się, podjąć szybko
i zdecydowanie trudne decyzje. Raz stało się tak z powodu odejścia od tego co
było bolesne w danym czasie, niemożność emocjonalna odcięcia się od pewnych spraw, aby podjąć wyzwania
w innych. Zawsze są zyski i straty, bo coś może wydawać się nie do zmiany.
Wówczas trzeba zająć się tym, co można zmienić. Ale większość życia
podejmowałem trudniejsze wyzwanie w przyszłość Do tego jestem przystojny,
natura obdarzyła mnie ciepłym, męskim głosem, wzbudzam zainteresowanie,
niezależnie od różnych okresów życia. Są to jednak rzeczy niezależne od nas.
Lepiej napiszcie sobie to, co stanowi wasze wewnętrzne wartości. Śmiało, warto
spojrzeć na to kim jesteśmy.
Komentarze
Prześlij komentarz