Przejdź do głównej zawartości

Lublin

Lublin, miejsce niezwykłe i zawsze jak tu jestem, to pełno wrażeń i szczęście. I każdy, kto mi kiedykolwiek towarzyszył, zachwyca się Lublinem. 

Dziedziniec KUL.



Brama Krakowska. I w Lublinie zawsze coś wisi. Albo parasolki, albo balony... ;-) 


Tu w Bramie wiszą meduzy. 


Detal z czasów zaboru rosyjskiego. Na kamienicy. Mołoko. Mleko. 


Detal przy okiennicy. 


Cmentarz przy kościele ewangelicko-augsburskim. Centrum miasta. 



Blisko Rybiego Rynku. 


Kamienica na Królewskiej. W niej ciuchland. 



Mistrz mój idzie do pracy.
Dziedziniec. Katolicki Uniwersytet Lubelski.



Andrzej Kot. Kamienica na Starówce lubelskiej.


W bramie na Wyszyńskiego.


Plac Litewski po remoncie. Niestety betonowa pustynia. Zagrodzono przejazd. Wszędzie pusto. I te współczesne latarnie w zabytkowej tkance. Żuk z PO zniszczył piękno placu.


Plac Litewski. Tandetna fontanna.



Betonowa pustynia. Latarnie nie pasujące do otaczających budynków.


Moja ulubiona restauracja. Ekologiczna. Zielony talerzyk. Choć chyba ceny w niej wzrosły.



Zielony talerzyk znajdziecie w bramie przy ulicy Królewskiej. Kilka kroków od ratusza i Bramy Krakowskiej.


Ulica Żmigród.


Ogród Saski.



Ogród Saski w stylu włoskim czy angielskim? ;-)


Po wichurze drzewo zmiotło domek w Ogrodzie Saskim.


Palikot kupił sobie Volvo? Dobry model. Mówię o Volvo oczywiście.



Świat szmat. Kiedyś był "marsz szmat".


Komentarze